25:11 w secie! Co za emocje w PlusLidze. Mieli piłkę na awans

JSW Jastrzębski Węgiel wygrał pierwszego seta w sobotniej konfrontacji z PGE Projektem Warszawa. Wydawało się, że to może być punkt zwrotny w ćwierćfinale PlusLigi. Projekt miał piłkę meczową na awans do półfinału, ale to Jastrzębski Węgiel wygrał 3:2 (25:23, 21:25, 11:25, 26:24, 15:13). Wszystko zatem rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu na Torwarze.
Jastrzębski Węgiel - Projekt Warszawa
screen: Polsat Sport

Ten sezon jest bardzo udany dla Projektu Warszawa. Zespół Kamila Nalepki dotarł do półfinału Pucharu Polski, a także znalazł się w Final Four Ligi Mistrzów. 16 maja warszawianie będą rywalizować o awans do finału z Perugią. Wcześniej wyjaśni się, czy Projekt zdobędzie medale play-offów PlusLigi. Stołeczny klub zajął drugie miejsce w fazie zasadniczej i trafił w ćwierćfinale na Jastrzębski Węgiel. W pierwszym meczu Projekt wygrał 3:0, więc kwestia awansu do półfinału mogła się wyjaśnić już w Jastrzębiu-Zdroju.

Zobacz wideo Bartosz Bednorz po wygranej Warszawy z Kędzierzynem-Koźlem: Oddychaliśmy rękawami, ale pokazaliśmy, że mamy charakter

"To jest pogrom". Jastrzębski Węgiel przedłuża nadzieje na półfinał

W tym sezonie Jastrzębski Węgiel grał trzykrotnie z Projektem i ani razu nie wygrał. Po pierwszym secie sobotniego spotkania mógł jednak uwierzyć w to, że powalczy o przedłużenie rywalizacji w play-offach. Przez większość seta rywalizacja toczyła się punkt za punkt, choć Projekt psuł sporo piłek przy zagrywkach, głównie u Bartosza Bednorza.

Projekt prowadził już 21:17 w secie. Wtem Jastrzębski wygrał pięć kolejnych akcji, głównie po grze blokiem. Dobrze w polu serwisowym wyglądał też Nicolas Szerszeń. Jastrzębianie wygrali pierwszego seta 25:23 po asie serwisowym ze strony Łukasza Kaczmarka.

Po intensywnej wymianie na początku drugiego seta Projekt w końcu odskoczył Jastrzębskiemu. W pewnym momencie przewaga warszawian wynosiła już cztery punkty, a po kolejnej akcji Kevina Tillie trener JSW Andrzej Kowal wziął przerwę. Tym razem nie doszło do powtórki z pierwszego seta i gospodarze nie doprowadzili do spektakularnego powrotu. Projekt wygrał seta 25:21 po tym, jak Bartosz Bednorz obił piłkę o blok rywala.

Projekt wszedł świetnie w trzeciego seta i prowadził 4:0. Jan Firlej zagrał asa serwisowego, Bednorz wykończył kolejny atak, a blok Projektu zatrzymał Szerszenia. Przewaga Projektu rosła, gospodarze popełniali coraz więcej błędów - chodzi o przekraczanie linii trzeciego metra - a potem Bednorz zagrał asa serwisowego. Projekt wygrywał już ośmioma punktami.

Zobacz też: Zawiercie przejechało się po gigancie. Włosi reagują. "Rozpłynęła się"

Jastrzębski Węgiel nie był w stanie nawiązać walki w trzecim secie. - Boli ten wynik. Nie takiej walki spodziewali się jastrzębianie. Rozbity kompletnie zespół. Można powiedzieć, że to jest pogrom - mówili komentatorzy Polsatu Sport. Gospodarze zdobyli jedenaście punktów w całym secie. Projekt wygrał tę partię 25:11.

Początek czwartego seta był lustrzanym odbiciem trzeciego, tylko tym razem to Jastrzębski Węgiel prowadził 4:0. Projekt był w stanie zbliżyć się na dwa punkty, natomiast gospodarze utrzymywali wysoką przewagę. W świetnej formie był Adam Lorenc, który zagrał dwa asy serwisowe z rzędu. Jastrzębski wygrywał już 16:10. W bardzo ważnym momencie seta Bartosz Gomułka miał dwa asy serwisowe, a Projekt doprowadził do remisu 18:18.

W samej końcówce Bednorz zagrał asa serwisowego, a Projekt miał piłkę meczową przy wyniku 24:23. Po chwili gracz Projektu trafił w siatkę, więc była gra na przewagi. Jastrzębski wygrał seta 26:24 po ataku Lorenca i doprowadził do tie-breaka. 

Jastrzębski Węgiel nie zatrzymywał się na początku tie-breaka i cały czas skuteczny był Lorenc. Przez dłuższy czas Jastrzębski utrzymywał trzypunktową przewagę. Projekt cały czas zbliżał się na jeden punkt. Ostatecznie wszystko się wyjaśni w przyszłym tygodniu, bo Jastrzębski Węgiel wygrał 3:2.

Zwycięzca tej pary play-offów zagra w półfinale PlusLigi z lepszą drużyną z grona Bogdanka LUK Lublin - PGE GiEK Skra Bełchatów. Po pierwszym meczu bliżej awansu są mistrzowie Polski (3:2).

Więcej o: