Jastrzębski Węgiel znalazł się w ogromnych tarapatach. Jak informowaliśmy na Sport.pl, klub nie ma pieniędzy na wypłatę wszystkich zobowiązań z tego sezonu, a w przyszłym nie będzie już sponsorowany przez Jastrzębską Spółkę Węglową. Firma sama zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi i organizacyjnymi, dlatego już zapowiedziała, że nie podpisze z drużyną nowej umowy sponsorskiej. Ta obecna wygasa w maju. W tej sytuacji, by Jastrzębski Węgiel w ogóle przystąpił do kolejnych rozgrywek, musi znaleźć nowego sponsora. Na stole pojawiło się jednak inne rozwiązanie.
Chodzi o połączenie się z innym klubem. W gronie potencjalnych chętnych wymieniane były Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa oraz Barkom Każany Lwów. Zaledwie tydzień temu o taką możliwość pytany był prezes zespołu z Jastrzębia-Zdroju, Adam Gorol. - Nie ma tematu fuzji z Częstochową. (...) Fuzji z Barkomem też nie bierzemy pod uwagę. Są różne inne opcje - mówił w wywiadzie dla TVP Sport. Po zaledwie siedmiu dniach sytuacja się diametralnie zmieniła.
Jak poinformował portal siatka.org, otwartą kwestią jest ewentualne połączenie się Jastrzębskiego Węgla z Barkomem Każany Lwów. Jastrzębianie mieli dokończyć sezon, a do następnego przystąpić już pod zmienioną nazwą i na licencji ekipy ze Lwowa.
Zobacz też: Wiktorowski podjął decyzję ws. Świątek. "Wcale mu się nie dziwię"
Szczegóły tej operacji opisał także na portalu X Jakub Balcerzak. Wedle jego doniesień, prezes Barkomu Każany Lwów, Oleh Baran skontaktował się z działaczami Jastrzębskiego Węgla i sam zaproponował połączenie. - Jastrzębski Węgiel jest zainteresowany takim rozwiązaniem, a obecny trener JSW, Andrzej Kowal, otrzymał już propozycję poprowadzenia tej ekipy, jeśli wszystko zostanie domknięte - twierdził.
Według Balcerzaka w najbliższych dniach dojdzie do spotkań między obiema stronami. W ich trakcie będą ustalane szczegóły, jak miałby funkcjonować nowy zespół. - Najważniejsza kwestia dotyczy oczywiście tego, czy będzie to klub ukraiński, w którym Polacy będą liczeni, jako obcokrajowcy, czy odwrotnie, czyli na takich zasadach, na których funkcjonują wszystkie kluby w rozgrywkach PlusLigi. Klub ma oczywiście stacjonować w Jastrzębiu-Zdroju. W tym przypadku nie ma żadnej innej możliwości - dodał.
Na takiej fuzji skorzystałby także inny polski klub. Gdyby faktycznie do niej doszło, w PlusLidze zwolniłoby się jedno miejsce. Dzięki temu - jak przekonywał Balcerzak - jeden podmiot miałby prawo wykupić wolną licencję. Mógłby się o nią pokusić m.in. tegoroczny spadkowicz - Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa lub I-ligowy GKS Katowice.