Asseco Resovia już przed rozegraniem swojego meczu poznała dalsze losy w Lidze Mistrzów. Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała 3:0 niemieckie SV Lueneburg, a to dla Rzeszowian oznaczało dwie rzeczy. Po pierwsze, stracili szanse na wygranie grupy i bezpośredni awans do ćwierćfinału. Po drugie, byli już pewni gry w fazie play-off o awans do 1/4 finału, czyli drugiego miejsca w grupie D, właśnie za plecami Zawiercian. W Lizbonie ze Sportingiem walczyli już zatem wyłącznie o lepsze wrażenia wizualne. Co nie oznaczało oczywiście, że nie zamierzają wygrać.
Sporting miał jeszcze szanse na trzecie miejsce, które teoretycznie może otworzyć drzwi do barażów o awans do ćwierćfinału. Co prawda zajęcie najwyższego miejsca wśród drużyn z trzecich lokat nie było już dla nich możliwe, ale dla portugalskiego klubu wyprzedzenie kogoś w grupie już byłoby pewnym osiągnięciem. Szybko pokazali, że chcą tego dokonać. Resovia nie wyszła na mecz w kompletnie odmienionym składzie. Względem poprzedniego starcia LM z Wartą Zawiercie Jakub Bucki i Klemen Cebulj zastąpili Karola Butryna i Artura Szalpuka. Mimo to sprawy przybrały szokujący obrót. Już w pierwszej partii gospodarze kompletnie zaskoczyli. Byli skuteczni, wykorzystywali liczne błędy Rzeszowian i pilnowali przewagi jak oka w głowie. Efekt? Prowadzenie przez większość partii oraz zwycięstwo 25:22.
W drugim secie Rzeszowianie wcale nie odzyskali kontroli. Nie tylko nie potrafili odskoczyć rywalom, ale kompletnie pokpili końcówkę. Od stanu 18:18 gospodarze przejęli stery, aż w końcu sensacyjnie to oni wygrali tę partię 25:22. W Lizbonie poważnie zaczęło pachnieć sensacją! Resovia ewidentnie nie grała na najwyższych obrotach, ale i tak pozwalali Sportingowi się bawić, a on się bawił. Gdy w trzecim secie po autowym ataku zrobiło się 12:9 dla gospodarzy, krzyki trenera Resovii Massimo Bottiego podczas wziętego czasu było słychać w całej hali. To chyba podziałało, bo kilka akcji później było 16:13 dla Resovii. Szczęśliwie, bo Sporting miał piłkę na prowadzenie 13:9, ale Rzeszowianie popisali się blokiem. Od tego momentu polski zespół złapał oddech, po czym wygrał seta 25:19.
Czwarty set? Znów wyrównana gra, znów kłopoty Resovii, która złapała zadyszkę od stanu 12:12 i w pewnym momencie przegrywała nawet 13:16. Rzeszowianie chcieli gonić, ale łatwiej by im było bez masowego psucia zagrywek oraz ataków. Tymczasem błędów było co niemiara. Efekt? Atak Siergieja Grankina, najlepszego po stronie Sportingu, zakończył seta zwycięstwem Portugalczyków 25:20 w czwartej partii i 3:1 w meczu! Resovia oczywiście mimo tej porażki utrzymuje się na drugim miejscu w grupie i zagra w play-off. Jednak taka wpadka nie powinna była im się przydarzyć.
Równie klarowną sytuację miała już także Bogdanka LUK Lublin. Mistrzowie Polski byli jedyną niepokonaną drużyną w grupie B i nic nie mogło już odebrać im pierwszego miejsca oraz bezpośredniego awansu do 1/4 finału. Z pewnością mieli jednak ochotę na nieskazitelny bilans. Żeby go zachować, musieli ograć u siebie tureckie Galatasaray. W styczniu w Turcji wygrali z nimi 3:1.
Szybko zresztą zaczęli kroczyć w kierunku kompletu zwycięstw. W pierwszym secie bez większych kłopotów zwyciężyli 25:17, przejmując pełnię kontroli mniej więcej w połowie partii. Trener Stephane Antiga mimo braku konieczności zwycięstwa nie wystawił w pełni rezerwowego składu. Od początku grali m.in. Wilfredo Leon i Aleks Grozdanow. Było to mocno widać. O obecności Leona w drugim secie mocno przekonali się przyjmujący Galatasaray. Reprezentant Polski szybko ustrzelił ich dwoma asami serwisowymi, później dołożył jeszcze jeden punkt zagrywką. Tę partię Lublinianie wygrali nieco mniej efektownie, bo do 21, ale wciąż bardzo pewnie.
Wynik 3:0 wydawał się nieunikniony. Jednak wcale tak łatwo nie było. Dzięki błędom, których w trzecim secie Lublinianie popełniali za wiele, "Galata" miała dwie piłki setowe. W tym dwie w górze. Żadnej nie skończyli, za co ukarał ich Leon, doprowadzając do wyrównania (24:24). Skuteczność kompletnie zawiodła turecki klub w końcówce. Nie skończyli żadnego ataku od stanu 24:22. Bogdanka nie mogła tego nie wykorzystać. Pierwszą piłkę meczową przy wyniku 25:24 skończył Leon. Z turbulencjami, ale mistrzowie Polski doprowadzili do wyniku 3:0 i telemarkiem wylądowali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!
To już koniec fazy grupowej. Bogdanka LUK Lublin i Aluron CMC Warta Zawiercie wygrywają swe grupy i wchodzą bezpośrednio do ćwierćfinału. Resovia zajmuje drugie miejsce, a Projekt Warszawa to najlepszy zespół z trzecich miejsc. Te dwa kluby czeka walka w play-offach. Rzeszowianie zmierzą się z belgijskim Knack Roeselare, a Projekt czeka piekielna batalia z włoskim Itasem Trentino. Pierwsze mecze odbędą się w dniach 3-5 marca. Wiemy już też, że w ćwierćfinale Zawiercianie zmierzą się z Cucine Lube Civitanova, zaś Bogdanka trafi na Projekt, jeśli ten wyeliminuje Itas.
Mecze polskich zespołów w play-off o awans do ćwierćfinału:
Mecze polskich zespołów w ćwierćfinale: