Asseco Resovia Rzeszów tegoroczne zmagania w Lidze Mistrzów siatkarzy rozpoczęła od porażki 1:3 z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W konfrontacji z zespołami z zagranicy nie jednak na nią mocnych. Na początku stycznia pokonała 3:0 niemiecki SVG Lueneburg. W środę takim samym wynikiem zakończyła starcie z portugalskim Sportingiem Lizbona.
Różnicę klas było widać gołym okiem już od samego początku. Rzeszowianie pierwszą partię rozpoczęli od prowadzenia 7:1. Chwilę później zrobiło się już 14:3. Z taką przewagę Polacy mogli spokojnie kontrolować wydarzenia na parkiecie i bez większych nerwów dokończyli seta. Ostatecznie potrwał on zaledwie 19 minut i skończył się wynikiem 25:9.
O dziwo emocje pojawiły się w kolejnej odsłonie. Sporting od razu wypracował sobie trzypunktową przewagę (3:6) i konsekwentnie ją utrzymywał. Gdy asem serwisowym popisał się Kelton Tavares, na tablicy wyników widniało nawet 15:19. Wtedy wydawało się, że set Resovii odjechał. Na szczęście sytuację udało się opanować. Bohaterem okazał się Yacine Louati, który wcześniej zastąpił na parkiecie Artura Szalpuka. Francuz popisał się fantastyczną serią w ataku, a świetną zagrywkę dołożył Jakub Bucki. Dzięki nim ekipa Massimo Bottiego zdobyła cztery punkty z rzędu, wyrównała, po czym poszła po zwycięstwo 25:23.
W trzeciej partii Resovia oszczędziła kibicom podobnych nerwów. Szybko wyszła na siedmiopunktowe prowadzenie (10:3), a potem długo grała punkt za punkt. W pewnych momentach nawet powiększała przewagę do ośmiu oczek. Ostatecznie skończyło się wynikiem 25:19 w secie i 3:0 w całym meczu. Najskuteczniejszym zawodnikiem był zaś Yacine Louati, który w sumie zdobył 19 punktów. Otrzymał także tytuł MVP meczu.
Wygrana sprawia, że Resovia w tabeli grupy D Ligi Mistrzów zajmuje drugie miejsce z dorobkiem sześciu punktów. Wyprzedzą ją tylko Aluron (9 punktów). Trzecie jest SVG Lueneburg (3 punkty), a tabelę zamyka Sporting, który pozostaje bez punktów.