World Boxing wprowadził niedawno obowiązkowe testy płci, by nie dopuścić do powtórki sytuacji, jaka miała miejsce na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Złote medale w różnych kategoriach wagowych zgarnęły wówczas Imane Khelif i Lin-Yu Ting, co wywołało wielkie kontrowersje. Wiele osób uważało, że krążki nie należały się zawodniczkom. Ba, nie powinny być w ogóle dopuszczone do rywalizacji, ponieważ kwestionuje się ich płeć. Dodatkowo w 2023 roku IBA wykluczyła te pięściarki z mistrzostw świata. Testy płci zleca też World Acquatics, czyli międzynarodowa organizacja pływacka. Ostatnio podobny przypadek pojawił się w siatkówce, a konkretnie w lidze albańskiej.
Dwa kluby złożyły wniosek do Albańskiej Federacji Piłki Siatkowej (FSHV), a także dokumenty, domagając się wyjaśnienia sprawy z Nayarą Ferreirą. Zakwestionowano bowiem jej płeć. Federacja zadecydowała o zawieszeniu zawodniczki i zobowiązała ją do poddania się testom. "FSHV działa z rozwagą i dyskrecją, szanując zasady fair play, równości w grze i godności ludzkiej" - pisała organizacja. Decyzja mocno wzburzyła klub, w którym występuje Brazylijka. "To całkowicie nas zszokowało. Decyzji nie towarzyszyło żadne uzasadnienie konkretnych powodów ani norm prawnych, które byłyby podstawą tak nietypowego wniosku" - pisał Dinamo Tirana.
Oburzona jest też sama Ferreira. Przyznała, że poddała się już dobrowolnie testom, mimo że nie musiała. Nie chce jednak, by problemy miał jej klub i koleżanki. W końcu brak tej zawodniczki na boisku jest sporym osłabieniem dla drużyny. Sama Brazylijka jest pewna, jaki wynik testu uzyska. - Nie muszę nikomu udowadniać, że jestem kobietą, bo jestem kobietą. I to w stu procentach - podkreślała, cytowana przez dw.com. Ale na tym nie zakończyła.
Ujawniła, co obecnie przeżywa. - Brakuje mi słów, by dokładnie wyrazić to, co czuję. Dlaczego ta federacja mi to robi? Robią to jedynie dlatego, że spojrzeli na moją twarz i włosy? - pytała wyraźnie zdezorientowana. Przyznała, że nigdy wcześniej żadna federacja nie wyszła z taką prośbą w kierunku jej osoby, choć występowała w wielu krajach. - Czuję się zniszczona, jakbym traciła rozum, bo dużo myślę o tym, dlaczego to dotknęło akurat mnie. Każdego dnia, będąc w pokoju, zadaję sobie to pytanie i wciąż nie znalazłam odpowiedzi. (...) Takimi rzeczami niszczy się kobiety w sporcie - puentowała.
Zobacz też: Znamy zwycięzcę Superpucharu Polski! Aż 60 punktów w pierwszym secie.
Nayara Ferreira to doświadczona zawodniczka. Może pochwalić się bogatym CV. Jak dotąd grała w aż 18 klubach. Mowa m.in. o francuskim Rennes Etudiants Club, hiszpańskim IBSA CV Gran Canaria czy saudyjskim Al Ahly Saudi. Od tego sezonu gra w Albanii, gdzie jest jednym z filarów. Z powodu zawieszenia opuściła już trzy spotkania i jak na razie nie wiadomo kiedy i czy w ogóle wróci na boisko w tym państwie.