Reprezentacja Polski nie dała żadnych szans Włochom w finale Ligi Narodów. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 (25:22, 25:19, 25:14). "To był ich koncert, sposób, w jaki ograli mistrzów świata, przejdzie do historii" - pisał Jakub Balcerski ze Sport.pl. Był to trzeci triumf w LN w historii polskiej drużyny. Nie będzie jednak dużo czasu na odpoczynek, gdyż już za miesiąc początek mistrzostw świata na Filipinach. "To przepiękny prognostyk tego, jak one mogą wyglądać. Polacy pokazali, że ze wszystkich zespołów są najlepiej przygotowani do grania o stawkę w tym momencie" - dodał dziennikarz.
Tuż po zakończeniu spotkania rozczarowania nie kryli włoscy siatkarze. - Trudno opisać słowami ten ostatni mecz. (...) Potrzebujemy czasu, aby przeanalizować, co się stało. Każdy z nas będzie musiał wziąć na siebie odpowiedzialność. Gratulacje dla Polski, bo dziś po raz kolejny pokazała, dlaczego jest na pierwszym miejscu w światowym rankingu: ma tak wiele możliwości, stwarzała nam problemy od początku do końca, a my nie byliśmy tak dobrzy, by na to zareagować - wyjaśnił kapitan Włochów Simone Giannelli.
Nieco obszerniej wypowiedział się za to Ferdinando De Giorgi. - Oczywiście, to nie był finał, jaki sobie wyobrażaliśmy. Doszło do incydentów, które skomplikowały pewne rzeczy. (...) Nie byliśmy w stanie sprostać polskiej drużynie. Po części z powodu umiejętności jej zawodników, a po części dlatego, że brakowało nam skuteczności - tłumaczył.
Przede wszystkim docenił Wilfredo Leona, który rozegrał imponujące spotkanie i zdobył 16 pkt. "Potężne bomby ze skrzydła i w polu zagrywki, a do tego skuteczne kiwki i bloki - Wilrefo Leon zrobił show" - relacjonowała Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl. Podobnie uważa De Giorgi. "Ich atakujący zrobił dużą różnicę. (...) Trzeci set będzie potrzebował refleksji, ponieważ mimo umiejętności naszego przeciwnika, który utrzymywał wysoką intensywność, z pewnością mogliśmy zrobić więcej" - uzupełnił.
Na koniec opinię ujawnił Mattia Bottolo. Ten zaznaczył, że jest dumny z tego, co udało się osiągnąć. Ma nadzieję, że dobry wynik napędzi drużynę przed mistrzostwami świata. - To rozczarowujące, bo chcieliśmy zagrać inaczej - rozpoczął. - Mieliśmy dobre nastawienie, byliśmy gotowi do gry. Ale potem sytuacja się skomplikowała i z upływem minut coraz trudniej było nam reagować - przekazał, cytowany przez federvolley.it.
Do niecodziennych scen doszło za to tuż po finale. Kiedy reprezentacja Polski wznosiła trofeum, ogromną wpadkę zaliczyli organizatorzy.