Polskie siatkarki pod wodzą Stefano Lavariniego walczą w pierwszym turnieju Ligi Narodów. Mecze rozgrywane są w Pekinie, a Biało-Czerwone w tej części zmagań rywalizują z Chinkami, Tajkami, Turczynkami oraz Belgijkami. Biało-Czerwone pokonały już Tajki (3:0) i Chinki (3:1). W kolejnym meczu zmierzyły się również z bardzo wymagającym rywalem. W trzecim pojedynku podopieczne Stefano Lavariniego stanęły naprzeciwko Turczynek, które również odniosły dwa zwycięstwa - z Francją 3:1 i Tajlandią 3:0.
W pierwszym secie mecz był bardzo wyrównany, ale w końcówce Turczynki odskoczyły na cztery "oczka" przewagi (od 18:18 do 22:18), co pozwoliło im pewnie zatriumfować 25:21. W drugiej odsłonie tego meczu role się odwróciły i Biało-Czerwone bardzo szybko odskoczyły rywalkom. Od wyniku 10:14 wygrały pięć akcji i odskoczyły na dziewięć punktów (10:19). To pozwoliło im wygrać do 18.
Trzecią partię lepiej rozpoczęły Polki, które już na starcie odskoczyły na dwa "oczka", ale Turczynki przeprowadziły kilka skutecznych akcji, odwracając wynik meczu (10:8). W końcówce rywalki prowadziły już 23:19, ale nasze zawodniczki doszły ich na jeden punkt (23:22). Niestety w końcówce więcej zimnej krwi zachowały nasze przeciwniczki, które wygrały 25:23. Czwartą partię Polki dały radę wygrać do 22. Tym samym doprowadziły do tie-breaka, w którym znacznie lepsze okazały się jednak Turczynki - 15:7.
Po tym meczu Turczynki awansowały w tabeli na drugie miejsce z dorobkiem ośmiu punktów, a więc mają ich tyle samo co pierwsze Włoszki. Z kolei Polki wyszarpały rywalkom jedno oczko i plasują się na trzecim miejscu z siedmioma "oczkami" na koncie. Japonki czy Brazylijki tracą do Biało-Czerwonych jeden pkt, ale jeszcze mają do rozegrania swoje mecze.
Zobacz też: W końcu. Polski klub zabrał głos ws. dopingu reprezentanta Polski