Gwiazda polskiej kadry przeżyła piekło. Tak wyglądały ostatnie miesiące jej życia

Polskie siatkarki pewnie pokonały we wtorek Dominikanki w pierwszym z trzech ostatnich meczów przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu. Selekcjoner Stefano Lavarini zdecydował się w pewnym momencie wpuścić na parkiet Marię Stenzel, która można powiedzieć, że rzutem na taśmę wróciła do kadry przed IO. - Miałam momenty zwątpienia, niepokój - przekonywała w rozmowie z Interią. I zdradziła, jak wyglądały ostatnie miesiące jej życia.
Malwina Smarzek
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Maria Stenzel to jedna z liderek reprezentacji Polski. Pod koniec kwietnia trafiła jednak do szpitala w trybie natychmiastowym, gdyż miała atak wyrostka robaczkowego. Tym samym niezbędny był zabieg usunięcia go, co wykluczyło ją z gry w m.in. Lidze Narodów. - Nie wracam do tego, nie mogę i nie chcę o tym myśleć. To wszystko za mną - przyznała. Wydawało się, że może finalnie nie otrzymać powołania do kadry na IO w Paryżu, ale selekcjoner Stefano Lavarini ostatecznie podjął niespodziewaną decyzję i zabierze dwie libero.

Zobacz wideo W roli trenera na igrzyskach zadebiutuje Michał Winiarski. Poprowadzi drużynę Niemiec

Maria Stenzel wróciła pamięcią do koszmarnych chwil. "Było mi bardzo przykro, czułam niepokój"

I właśnie we wtorek z Dominikaną Stenzel wróciła wreszcie na parkiet. "Siatkarka wcale nie grała jednak na swojej nominalnej pozycji - włożyła białą zamiast czerwonej koszulki i stawała do przyjmowania kolejnych piłek" - relacjonował Jakub Balcerski ze Sport.pl. 25-latka nie ukrywa, że był to dla niej niezwykle ważny moment. Podkreśla, że ostatnie miesiące były wyjątkowo trudne. 

- Kiedy byłam już w szpitalu, stres był bardzo duży, ponieważ to była moja pierwsza przygoda z takim otoczeniem - rozpoczęła - Było mi bardzo przykro, czułam niepokój - nie o Ligę Narodów, a o igrzyska olimpijskie. O to, czy uda mi się wrócić. Cały czas konsultowałam się z lekarzami, którzy nie dawali mi pewności, że się uda, że wyjdę z tego. Miałam momenty zwątpienia, niepokój. To normalne. Przez cały ten okres patrzyłam jednak w przyszłość pozytywnie - wyjaśniła w rozmowie z Interią.

Przerwa Stenzel trwała niespełna trzy miesiące. Przyznaje, że potrzebowała sporo determinacji, by przetrwać bolesne chwile. - Determinacji, motywacji i woli walki. Jednak moja sytuacja to była non stop walka ze sobą i z czasem. Ten zabieg to nie była zwykła kontuzja. Miałam duże wsparcie ze strony dziewczyn i bliskich. Myślę, że udało mi się dojść do takiej formy, że już jest wszystko w porządku - oznajmiła.

Na koniec ujawniła za to, jaka była jej reakcja, kiedy dowiedziała się, że jedzie na IO do Paryża. - Po piątkowym treningu [5 lipca - przyp. red.] trener wziął nas na rozmowy i dziewczyny, których los się rozstrzygał, mogły z nim porozmawiać. (...) Teraz, kiedy już się z tym oswoiłam, (radość - red.) jest największa, bo nie spodziewałam się tego. Zaskoczenie było we mnie bardzo duże. Na początku nie do końca to do mnie dotarło - podsumowała.

Więcej o: