9:0! Polki są nie do zatrzymania! Rywalki absolutnie bez szans

Polki idą w pierwszych meczach siatkarskiej Ligi Narodów jak burza. Bez straty seta wygrały z Włoszkami, Francuzkami, a teraz z Holenderkami. Bilans 9:0 w trzech spotkaniach jest imponujący. W starciu z Holandią świetnie zagrały w pierwszym i trzecim secie. Jedynie problemy na własne życzenie miały w drugiej partii, ale potrafiły znakomicie się odbudować. Nie pozwoliły Holenderkom się rozkręcić.

Polki zaimponowały w spotkaniach z Włochami i Francją, nie straciły seta. Wierzono zatem, że z Holenderkami będzie podobnie, nawet jeśli są to bardzo niewygodne dla nas przeciwniczki.

Zobacz wideo Fuzja Lubina i Gorzowa Wlk. w siatkówce. Artur Popko: Celem jest zwiększenie potencjału

Złe wejście w mecz nie stanowi problemu

Na początku Polki grały dość przewidywalnie i nie narzucały intensywnego tempa. To było na rękę Holenderkom, które odnajdywały się w krótkich i czytelnych akcjach. Dzięki temu dość szybko zyskały przewagę 8:4. Ale gdy biało-czerwone wrzuciły wyższy bieg, nasze rywalki zaczęły się gubić i popełniały proste błędy w ataku.

Udało się doprowadzić do stanu 11:11, a od tego momentu Polki zaczęły grać dynamiczną siatkówkę. Ton nadawały Natalia Mędrzyk i Martyna Łukasik. Obie były bardzo aktywne i atakowały dokładnie tam, gdzie planowały. Praktycznie we dwie stworzyły wystarczającą przewagę nad Holenderkami, której biało-czerwone nie oddały do końca seta. Pierwsza partia padła łupem Polek 25:20.

Powtórka z rozrywki i nagły mini kryzys, który udało się zażegnać

Drugi set zaczął się podobnie - mocne otwarcie Holenderek za sprawą precyzyjnej zagrywki i dobrej gry w ataku. Miały aż pięć punktów przewagi, której nie zdołały utrzymać. Polki znów zaczęły grać szybciej. Dużo więcej piłek było granych na Magdalenę Stysiak. Lepiej w bloku pracowała Agnieszka Korneluk. Dzięki temu mieliśmy większy wachlarz możliwości w ofensywie i defensywie.

W pewnym momencie Polki prowadziły 20:15 i wydawało się, że mają autostradę do wygrania drugiego seta. Ale biało-czerwone nagle zaczęły gubić się w przyjęciu zagrywki Marrit Jasper. Na szczęście zdołały się odbudować. Uwagi Stefano Lavariniego odnośnie poprawy gry były cenne. Udało się wytrącić Holenderki z rytmu, a potem zmusić je do serii błędów przy siatce i doprowadzić do remisu 22:22.

Rywalki nie dały jednak za wygraną, bo też potrafiły wymusić błędy u Polek. Dzięki temu jako pierwsze miały piłkę setową. Wtedy na pierwszy plan wyszła Łukasik. Holenderki nie radziły sobie z jej mocnym atakiem. Dzięki temu Polki odwróciły losy seta, którego wygrały 26:24. Były na dobrej drodze do wygrania całego meczu.

Popisowa końcówka Polek

Trzeci set znów zaczął się z niewielkim wskazaniem na Holenderki. Anne Buijs brała na siebie całą odpowiedzialność na atak, to ona dała trzy punkty przewagi w początkowej fazie seta. Ale sama nie mogła utrzymać tej przewagi. Polki doprowadziły do remisu, wychodząc ze stanu 3:6 do 7:7.

Holenderki miały problem na rozegraniu i w przyjęciu, przez co ich akcje traciły impet. Ratowały się blokiem. Dzięki temu miały moment gry z Polkami punkt za punkt.

W trzeciej partii niezawodne były Mędrzyk i Stysiak, Łukasik miała swoje momenty. Brakowało jednak środkowej strefy. Wtedy, przy stanie 16:16, przebudziła się Korneluk, która zablokowała jedną z akcji rywalek. To podcięło Holenderkom skrzydła. Od tego momentu Polkom wychodziła praktycznie każda akcja. Wygrały trzeciego seta 25:18, cały mecz 3:0 i prowadzą w tabeli LN z kompletem punktów i bez straty seta.

Liga Narodów siatkarek, trzecia kolejka:

Polska - Holandia 3:0 (25:20, 26:24, 25:18)

Czy Polki skończą tegoroczną Ligę Narodów na podium?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.