Poręba przed minionym już sezonem wpędził się sam w niemałe kłopoty. Podpisał bowiem, najprawdopodobniej w wyniku swojego błędu, kontrakt z dwoma klubami naraz - Skrą Bełchatów i ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle. Za coś takiego mógł w najgorszym wypadku dostać nawet 2 lata zawieszenia. Aczkolwiek na jego szczęście wszystko skończyło się polubownie.
Można wręcz powiedzieć, że w tamtej sytuacji wilk się nasycił, a i owca pozostała w całości. Bowiem Poręba został ostatecznie zawodnikiem kędzierzynian, którzy jednak od razu wypożyczyli go na rok do Bełchatowa. Dzięki temu 24-latek utworzył w barwach Skry mocny środek razem z Bartłomiejem Lemańskim.
Choć bełchatowianom znów nie udało się awansować do ćwierćfinałów, to dla Poręby sezon był całkiem udany. Zdobył łącznie 247 punktów, z czego 59 blokiem, co dało mu 13. miejsce w lidze jeżeli chodzi o blokujących. Dodatkowo grał na naprawdę wysokiej, bo ponad 63-procentowej skuteczności w ataku.
Po sezonie zakończonym przez Skrę na 9. miejscu (które swoją drogą wywalczyli pokonując ZAKS-ę) przyszłość Poręby stanęła pod znakiem zapytania. Powrót do Kędzierzyna-Koźla? Kolejne wypożyczenie do Bełchatowa? Może jeszcze coś innego? Jak donosi portal Interia.pl, ostatecznie stanęło na tej pierwszej opcji i reprezentant Polski zagra w przyszłym roku dla ZAKS-y. Dołącza zatem do Davida Smitha, Erika Shoji'ego oraz Marcina Janusza, którzy też już są pewni dalszej gry dla kędzierzynian.