Aluron CMC Warta Zawiercie jest jednym z kandydatów przynajmniej do mistrzostwa Polski. Była zdecydowanym faworytem w starciu ze Stalą Nysa.
Pierwszy set dość niespodziewanie lepiej zaczęli gospodarze, którzy w pewnym momencie mieli aż sześć punktów przewagi. Jednak goście prowadzeni przez Michała Winiarskiego zdołali odrobić straty i odwrócić losy tej partii. Doprowadzili do gry na przewagi i wygrali seta 28:26.
Drugiego seta trzeba było przerwać przy stanie 8:6 dla Stali Nysa. Wówczas w hali wybuchł pożar. Jedna z lamp oświetlających parkiet zaczęła się palić. Konieczne było wezwanie straży pożarnej.
Strażacy dość szybko opanowali sytuację, ogień nie zagrażał nikomu w hali. Interwencja służb nie wymagała ewakuacji siatkarzy i kibiców. Całość trwała około 20 minut. Po wszystkim można było wznowić rywalizację.
Komentujący to spotkanie Tomasz Swędrowski mówił na antenie, że ogień zauważył jeden z kibiców. Informacja z trybun dotarła do komisarza i sędziów. Siatkarze nie ukrywali zaskoczenia zaistniałą sytuacją. Regularnie zerkali w kierunku uszkodzonej lampy, także podczas dodatkowej rozgrzewki, która trwała w przerwie meczu.
Po wznowieniu gry rosła dominacja Warty, która pewnie wygrała drugiego seta wynikiem 25:19. Tak samo skończyła się trzecia partia, a Zawiercie wygrało cały mecz 3:0. Jednym z liderów Warty w tym spotkaniu był Bartosz Kwolek.
Rewanż Warty ze Stalą w sobotę. W ćwierćfinałach PlusLigi gra się tylko dwa spotkania. W przypadku remisu rozgrywany jest dodatkowy, tzw. złoty set.