Liga Mistrzów to rozgrywki, które w ostatnich latach zdominowane zostały przez polskie kluby. Trzy ostatnie edycje kończyły się zwycięstwem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W poprzednim sezonie finał był nawet sprawą wewnętrzną sprawą zespołów z PlusLigi. Kędzierzynianie pokonali wówczas Jastrzębski Węgiel.
Teraz siatkarze z województwa śląskiego staną przed historyczną szansą. Zagrają w wielkim finale, w którym ich rywalem będzie wygrany włoskiego starcia Itas Trentino/Cucine Lube Civitanova. Mimo że piłkarska Liga Mistrzów kojarzy się z prestiżem, sławą i wielkimi pieniędzmi, to w siatkówce nie do końca tak jest.
Zresztą dyskusja na temat wysokości nagród w siatkarskich europejskich pucharach nie jest niczym nowym. - W porównaniu do piłki nożnej są to niezwykle małe pieniądze. Zarobki udowadniają, że te dwa sporty wciąż dzieli przepaść - pisała w 2023 roku dziennikarka Sport.pl Karolina Jaskulska.
Najbardziej elitarne rozgrywki, czyli siatkarska Liga Mistrzów, gwarantują zwycięzcy bonifikatę w wysokości 500 tysięcy euro. Finaliści otrzymują 250 tysięcy euro, zaś zespoły, które odpadły w półfinale po 125 tysięcy. Dla porównania, w 2022 roku Real Madryt za zwycięstwo w tych rozgrywkach otrzymał od UEFA ponad 22 miliony euro. Ówczesny finalista - Liverpool - zarobił zaś 17,5 miliona euro. Dla porównania siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w ubiegłym roku mogli liczyć na kwotę aż 45 razy mniejszą od madryckiego giganta.
O zgrozo, siatkarska LM to i tak dla klubów rozgrywki opłacalne. Zwycięzca Pucharu CEV - Asseco Resovia - za wygranie tego trofeum inkasuje zaledwie 125 tysięcy euro. Siatkarze Projektu Warszawa za osiągnięcie szczytu w Pucharze Challenge mogli liczyć na 50 tysięcy.