Wolne żarty! Tyle Jastrzębski Węgiel zarobił za półfinał Ligi Mistrzów

Jastrzębski Węgiel się nie zatrzymuje. W środowy wieczór bez większych problemów pokonał 3:0 Ziraat Bankasi Ankara w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów i jest już o krok od awansu na ostatni etap rozgrywek. Zwycięstwo pozwoliło mu również zainkasować sporą sumę pieniędzy, o czym doniósł Jakub Balcerzak. Tyle tylko, że kwota zostanie znacznie pomniejszona o opłaty, jakie zespół musi ponieść za samą możliwość gry w Lidze Mistrzów.

Jastrzębski Węgiel imponuje w tym sezonie. Nie dość, że prowadzi w tabeli PlusLigi z pięciopunktową przewagą nad Projektem Warszawa, to jeszcze pewnie zmierza po trofeum Ligi Mistrzów. W środowy wieczór zmiótł w pierwszy dwóch setach Ziraat Bankasi Ankara, wygrywając do 13 i 18. Dopiero w trzeciej partii gra było nieco bardziej wyrównana, ale i ta odsłona rywalizacji zakończyła się zwycięstwem śląskiej ekipy - 30:28. Dzięki wygranej drużyna Marcelo Mendeza nie tylko zrobiła milowy krok w kierunku drugiego z rzędu finału europejskich pucharów, ale i znacznie zasiliła konto bankowe.

Zobacz wideo Co z tym Lewym? Debata w Sport.pl na żywo już w piątek

Jastrzębski Węgiel wygrał pierwszy mecz półfinałowy Ligi Mistrzów. Oto, ile zainkasował do tej pory

Przed rywalizacją z Ziraatem Jastrzębianie zarobili około 62 tysięcy euro za grę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Pięciokrotnie triumfowali w fazie zasadniczej, gdzie za każde zwycięstwo wypłacano 10 tysięcy euro. Drużyna poległa jedynie w starciu z Guaguas (1:3).

Później triumfowała w jednym ze spotkań ćwierćfinałowych, dzięki czemu zainkasowała kolejne 12 tysięcy euro. Z kolei w środowy wieczór polski klub dopisał do konta ponad 30 tysięcy euro. Taką kwotę przewidziano dla zwycięzcy jednego z półfinałowych starć. Tym samym, jak donosi Jakub Balcerzak na X, łącznie w tej edycji rozgrywek, jastrzębianie zarobili już około 93 tysięcy euro, co w przeliczeniu na polską walutę daje niespełna 400 tysięcy złotych.

Tyle tylko, że ta kwota nie trafi w całości do śląskiej ekipy. Należy ją pomniejszyć o wydatki, które ponosi każda z drużyn występujących w Lidze Mistrzów. Mowa o opłacie za uczestnictwo, a więc tzw. participation fee.

I jak podaje dziennikarz, w obecnej edycji Jastrzębski Węgiel na wspomniane opłaty stracił aż 40 tysięcy euro. Dlatego też na konto klubu trafią zaledwie 53 tysiące euro, a więc około 228 tysięcy złotych. Choć warto pamiętać, że od tej sumy należy odjąć jeszcze pieniądze, jakie zespół musi wydać na organizację meczów we własnej hali, czy też dojazd na teren przeciwnika. Kwoty, póki co, nie są znane. 

Na tym oczywiście polska drużyna nie musi się zatrzymywać. Jeśli uda jej się wygrać kolejny mecz, to zgarnie dodatkowe 30 tysięcy euro i awansuje do finału. A tam na zwycięzcę będzie czekać 500 tysięcy euro. Finalista otrzyma z kolei połowę tej kwoty.

Siatkarzy i piłkarzy dzieli istna przepaść

To zdecydowanie mniejsze pieniądze aniżeli te, jakie otrzyma triumfator Ligi Mistrzów, ale w piłkarskim odpowiedniku. W poprzednim sezonie Manchester City za zwycięstwo w finale zarobił około 20 mln euro, a więc aż 40 razy więcej od sumy oferowanej siatkarzom. 

Teraz przed Jastrzębskim Węglem rewanż z Ziraatem. Spotkanie zaplanowano na środę 20 marca. Początek o godzinie 17:00. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.