To była wielka dominacja. Podczas pierwszego meczu finałowego Pucharu CEV różnica w poziomie gry siatkarzy Asseco Resovii i SVG Lueneburg aż biła po oczach. Grająca na wyjeździe rzeszowska drużyna, mimo osłabienia nieobecnością jednej z gwiazd, zwyciężyła 3:0 (25:16, 25:17, 25:21). By odnieść historyczny triumf potrzebuje w rewanżu wygrać tylko dwa sety.
Zawodnicy Resovii się bawili, a ci z SVG Lueneburg przez większość czasu w nerwach seryjnie oddawali im punkty po prostych błędach. Niemiecki klub został założony w 2005 roku, a siatkarska sekcja ekipy z Rzeszowa liczy prawie 90 lat. Różnica w osiągnięciach i potencjalne obu ekip jest ogromna, a jej potwierdzeniem był przebieg wtorkowego spotkania. Był on, z wyjątkiem pierwszej części trzeciej partii, do bólu jednostronny.