Posyłali bomby, a rywale łapali się za głowę. Drużyna Winiarskiego pisze historię

Agnieszka Niedziałek
Siatkarzom Projektu Warszawa do przedłużenia szans na wywalczenie drugiego trofeum w tygodniu wyraźnie zabrakło paliwa. W półfinale Pucharu Polski łapali się czasem za głowy po własnych błędach, a Aluron CMC Warta Zawiercie wzorcowo wykorzystał swoją wielką siłę rażenia w jednym elemencie. M.in. dzięki temu wygrał 3:0 (25:18, 26:24, 29:27) i zanotował historyczne osiągnięcie.

We wtorek zdobycie Pucharu Challenge, w niedzielę Pucharu Polski? Taki plan na ten tydzień mieli siatkarze Projektu Warszawa. Pierwszy cel zrealizowali, na wykonanie drugiego kroku brakło im sił. W sobotę walczyli z Aluronem CMC Wartą Zawiercie o to, która z ekip po raz pierwszy zagra w meczu o to krajowe trofeum. Górą byli zawodnicy Michała Winiarskiego, którzy w niedzielę zmierzą się z Jastrzębskim Węglem.

Zobacz wideo Michał Winiarski o pucharze Polski: Jesteśmy zespołem niebezpiecznym na zagrywce

W pierwszym półfinale podział na faworyta i underdoga był bardzo czytelny. Jastrzębianie wywiązali się ze swojej roli i pewnie pokonali debiutującą w turnieju finałowym PP Bogdankę LUK Lublin bez straty seta. W drugiej parze nastawiano się raczej na zacięte spotkanie - mierzyły się w końcu druga i trzecia drużyna w tabeli PlusLigi. Przygotowania obu ekip do tego pojedynku jednak znacząco się różniły. O ile w przypadku Projektu w ogóle można mówić o przygotowaniach.

Zespół Piotra Grabana we wtorkowy wieczór w Monzie odbierał na podium medale po zdobyciu historycznego Pucharu Challenge. Nie miał zbytnio czasu na świętowanie - powrót do kraju, krótki odpoczynek i wyjazd do Krakowa na turniej finałowy PP. Nie dało się oszukać organizmów - zawodnicy byli wyraźnie zmęczeni fizycznie i mentalnie, co wykorzystali w pełni rywale.

Znakiem firmowym zawiercian jest wielka siła rażenia na zagrywce. Karol Butryn, Mateusz Bieniek, Bartosz Kwolek, Trevor Clevenot i Miguel Tavares - ci wszyscy gracze podstawowego składu potrafią sprawić rywalom ogrom problemów, gdy idą serwować. W sobotę robili z tego w pełni użytek. W pierwszym secie szczególnie we znaki przeciwnikom dał się Tavares. Portugalski rozgrywający posłał trzy asy, w tym tego dającego zwycięstwo w tej odsłonie. Ale do samego końca meczu on i jego koledzy nie zwalniali ręki w polu zagrywki. Punktowym serwisem spotkanie zakończył Bieniek. Nawet kiedy ekipa z Zawiercia nie punktowała bezpośrednio dzięki temu elementowi, to znacząco ułatwiała sobie tym późniejszą grę w bloku i obronie. 

W pierwszej partii obie ekipy miały duże kłopoty ze skończeniem ataku. Projekt przy 50-procentowym pozytywnym przyjęciu w ofensywie miał zaledwie na poziomie 26 procent, a Warta przy 79 proc. pozytywnego przyjęcia skończyła jedynie 42 procent piłek. Przewaga zawiercian wtedy nie ulegała żadnej wątpliwości. Odskoczyli na kilka punktów i potem bezpiecznie zmierzali do końca odsłony.

W drugiej i trzeciej siatkarze Projektu mieli swoje szanse, by najpierw wyrównać stan meczu, a potem wydłużyć go chociaż o seta. Ale pogrążyły ich własne błędy, po których czasem aż łapali się za głowę. Zupełnie nie przypominali drużyny, która 6 grudnia pokonała Aluron w Zawierciu 3:0 w meczu ligowym.

W drugiej partii prowadzili jeszcze 21:18 i 22:20, by po chwili pomóc rywalom wyjść na prowadzenie 23:22. Ostatnia akcja seta - Andrzej Wrona atakuje ze środka w aut. W trzeciej partii po asie Igora Grobelnego, który wcześniej zmienił Artura Szalpuka, warszawska drużyna miała nawet setbola. Kolejne bomby w polu zagrywki oraz potężne ataki Butryna - to było dla rywali za dużo. Szansę na rewanż będą mieli już niedługo - w przyszłą niedzielę podejmą ekipę Winiarskiego w ramach rywalizacji w PlusLidze.

- Wygraliśmy 3:0, ale pod względem fizycznym czułem się prawie tak jakbyśmy grali tie-breaka. Emocje swoje zrobiły - przyznał tuż po spotkaniu Bartosz Kwolek. 

Siatkarz - który dołączy do zawiercian w 2022 roku, a wcześniej sześć lat spędził w Projekcie - ostatnio zmagał się z mocnym przeziębieniem. Przez kilka dni przymusowo odpoczywał od siatkówki, a do drużyny dołączył dopiero w Krakowie na treningu poprzedzającym udział w turnieju finałowym PP. 

W niedzielę Aluron zmierzy się z Jastrzębskim Węglem, którego można uznać za finałowego weterana - od 2008 roku wystąpił w nim osiem razy. Tyle że bilans jest dość bolesny dla drużyny Marcelo Mendeza. Wygrała tylko raz, w 2010 roku, a z porażką pogodzić musiała się m.in. w trzech poprzednich edycjach  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.