Skandal w meczu Zaksy w LM! Kompromitacja sędziów. "Cyrk"

Mecz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przejdzie do historii Ligi Mistrzów jako jeden z najbardziej absurdalnych. Wszystko przez zachowanie sędziów, którzy w tie-breaku mieli ogromne problemy z... liczeniem punktów. Przez to w grze doszło do kilkunastominutowej przerwy. "To jest cyrk i skandal" - grzmiał Jakub Balcerzak na X. Na szczęście przerwa nie wybiła z rytmu polskiej ekipy, która wygrała 3:2 (21:25, 25:22, 25:21, 16:25, 15:12).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle fatalnie spisuje się w tym sezonie. Już wiadomo, że nie obroni Pucharu Polski. Na dodatek w tabeli PlusLigi zajmuje odległą, 9. lokatę. Z kolei w Lidze Mistrzów dopiero rzutem na taśmę awansowała do 1/8 finału. Zajęła drugie miejsce, co oznaczało, że o ćwierćfinał powalczy w barażach. I już 31 stycznia rozegrała pierwszy mecz.

Zobacz wideo "Zacząłęm więcej podążać za wskazówkami trenera". Norbert Huber po meczu z Asseco Resovią

ZAKSA z problemami na początku spotkania. Halkbank napsuł krwi

Rywalem ZAKSY był Halkbank Ankara. To trudny przeciwnik, który w przeszłości napsuł krwi polskim ekipom. Kibice obawiali się, że podobnie może być i środowego wieczora. I już pierwszy set pokazał, że turecki klub nie będzie odpuszczał. To właśnie rywale lepiej rozpoczęli starcie.

Piekielnie silny był przede wszystkim Earvin N'Gapeth. Francuz z łatwością przedzierał się przez blok ZAKSY, co szybko zaowocowało prowadzeniem jego drużyny. Już po pierwszych pięciu akcjach Halkbank prowadził 4:1. Później polska ekipa próbowała niwelować straty, ale to zadanie ją przerosło. Ani razu nie udało jej się doprowadzić do remisu. Najbliżej była przy stanie 15:16 czy 19:20. W końcówce jednak to turecki zespół okazał się silniejszy, utrzymał nerwy na wodzy i wygrał 25:21. 

Drugi set także nie rozpoczął się najlepiej dla ZAKSY. Wydawało się, że rywale mają wszystko pod kontrolą i szybko mogą zapisać na koncie również drugą partię. Znów Halkbank zbudował około czteropunktową przewagę i to w dość decydującym momencie seta - 15:19. Mimo wszystko ZAKSA się nie poddała. Łukasz Kaczmarek i Bartosz Bednorz zaczęli pobudzać zespół do działania, notując ataki, bloki, a nawet asy. Kilkukrotnie zatrzymali też N'Gapetha, co zaowocowało odrobieniem strat.

ZAKSA szybko wróciła do gry

Co więcej, polski zespół był w stanie wygrać tę partię. Wszystko zakończył blok-aut Kaczmarka. Tym samym ZAKSA zwyciężyła 25:22. Na tablicy wyników był remis 1:1. W trzeciej odsłonie spotkania polska drużyna poszła za ciosem. Dobrze grał m.in. zaledwie 18-letni Daniel Chitogoi. Również dzięki jego umiejętnościom polska ekipa zbudowała bezpieczną przewagę. W pewnym momencie prowadziła już 12:6. Wydawało się, że kontroluje grę i nie pozwoli rywalom zbliżyć się na niebezpieczną odległość.

I tak też się stało. Finalnie w trzeciej partii triumfowała 25:21. W tej odsłonie spotkania imponował przede wszystkim Kaczmarek. "Te dwie akcje z tego trzeciego seta w wykonaniu Łukasza Kaczmarka to po prostu... MAJSTERSZTYK w każdym calu!" - pisał Jakub Balcerzak na X. 

Pechowy czwarty set. Wybuch złości Kaczmarka wodą na młyn dla rywali

Czwarty set nie zaczął się jednak najlepiej dla ZAKSY. Dwukrotnie pomylił się Bednorz, przez co Halkbank prowadził 5:2. Mimo wszystko kędzierzynianie odrobili stratę i nawet wyszli na prowadzenie. Radość nie trwała długo. Na boisku doszło do zamieszania, a nerwów nie utrzymał Kaczmarek, który niepotrzebnie dyskutował. Za to zachowanie zobaczył czerwoną kartkę, w konsekwencji czego ekipa przeciwna otrzymała punkt. Reprezentanta Polski uspokajał sam Aleksander Śliwka. "Szkoda nawet słów, by już skwitować to zachowanie Kaczmarka... Głupota, po prostu..." - podkreślał Balcerzak. 

Cyrk w piątym secie. Sędziowie się nie popisali

To dodało skrzydeł Halkbankowi, który znów zaczął budować przewagę. I finalnie to właśnie turecka ekipa wygrała i to aż 25:16. O losach meczu zadecydował piąty set. W nim turecki zespół znów lepiej się prezentował (5:2), ale ZAKSA była mu w stanie dotrzymać kroku, a nawet wyszła na prowadzenie.

I wtedy to doszło do ogromnego zamieszania. Sędziowie mieli bowiem problem... z poprawnym liczeniem punktów. Na tablicy wyników był inny rezultat, niż powinien. Arbitrzy długo konsultowali się, ale finalnie przyznali rację Zaksie i ta prowadziła 8:6. W grze doszło jednak do aż 17-minutowej przerwy, co mogło wybić z rytmu kędzierzynian. "To jest cyrk i skandal" - podkreślał Balcerzak. Na szczęście ekipa z Polski utrzymała nerwy na wodzy, wygrała 15:12 i w całym meczu 3:2. 

Rewanżowe spotkanie ZAKSY z Halkbankiem zostanie rozegrane już w środę 7 lutego o godzinie 16:00.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.