Wilfredo Leon pod koniec października doznał kontuzji kolana. Okazała się ona na tyle poważna, że powrót cały czas się przesuwał. Mówiło się, że nastąpi nawet dopiero na przełomie lutego i marca, ale potem z Włoch napływały coraz lepsze wiadomości.
Reprezentant Polski wrócił do składu na sobotnie spotkanie ligowe z Modeną. Po raz pierwszy na parkiet wszedł w drugim secie, choć tylko na zagrywkę. Podobnie wyglądało to w trzeciej partii. Jednak po tak długiej pauzie nie jest to niczym zaskakującym.
Leon sześciokrotnie stawał w polu zagrywki, udało mu się nawet posłać jednego asa. Choć i bez tego jego koledzy nie mieliby problemów z wygraniem tego spotkania. Perugia zwyciężyła 25:18, 25:17, 25:18, a humory wyraźnie dopisywały. Widać to było po tym, jak rezerwowi "przywitali" wracającego na ławkę Polaka.
O wiele ważniejszą postacią był w tym spotkaniu Kamil Semeniuk. Zdobył 11 punktów (osiem atakiem, jeden blokiem, dwa zagrywką), co było trzecim najlepszym wynikiem w zespole. Więcej zdobyli Ołeh Płotnick (15 pkt) oraz Wassim Ben Tara (14 pkt).
Dzięki wygranej z Modeną Perugia ma 37 punktów (bilans 14-3) i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Następny mecz rozegra 24 stycznia, jej rywalem będzie Prisma Taranto Volley.