W 2022 roku ZAKSA Kędzierzyn Koźle wygrała Puchar i mistrzostwo Polski oraz Ligę Mistrzów. W tym roku siatkarze Tuomasa Sammelvuo zostali wicemistrzami kraju, ale ponownie sięgnęli po Puchar i Ligę Mistrzów. W bieżących rozgrywkach przetrzebiony kontuzjami zespół zawodzi swoich kibiców. W PlusLidze po 12 kolejkach mają sześć zwycięstw i tyle samo porażek, co przekłada się na dziewiąte miejsce. Z kolei w Lidze Mistrzów muszą do końca walczyć, żeby wywalczyć awans do fazy pucharowej.
Pierwszy mecz z Ziraatem Bankasi Ankara polski zespół przegrał 2:3, co sprawiło, że skomplikowali sobie kwestię nie tylko zajęcia pierwszego miejsca w grupie, ale nawet drugiego. Wynik dzisiejszego meczu sprawia, że wicemistrzowie Polski do końca będą musieli grać na pełnym skupieniu, żeby uniknąć klasyfikacji drużyn z trzecich miejsc.
Pierwszy set wtorkowego spotkania od początku był pod dyktando tureckiego zespołu. Chociaż początkowo przewaga wynosiła dwa-trzy punkty, to prowadzeni przez Matthew Andersona siatkarze z Ankary odskoczyli w pewnym momencie i było 15:8 dla Ziraatu. Ta przewaga okazała się nie do odrobienia i kędzierzynianie przegrali seta 21:25.
Drugi set to dobre wejście siatkarzy Sammelvuo w grę i prowadzenie 6:2. Jednak od tego momentu było tylko gorzej. Rywale z Ankary bronili wszystko, byli świetni w kontrataku, a Łukasz Kaczmarek w pewnym momencie aż został ściągnięty po kilku nieskończonych atakach. Od stanu 11:10 Ziraat tylko zwiększał przewagę i wygrał 25:17. - Źle to wygląda - powtarzał kilka razy w trakcie transmisji Tomasz Swędrowski, komentujący to spotkanie w Polsacie Sport. Zaznaczał, że Turcy nie grali nic rewelacyjnego, ale ZAKSA nie próbowała nawet zmusić rywali do błędu.
20 proc. pozytywnego przyjęcia - taka statystyka ukazywała skalę problemu w grze ZAKSY po dwóch setach. Trzeci set, podobnie jak drugi, dawał nadzieję na powrót polskiego zespołu do meczu. Ponownie jednak po dziesiątym punkcie mistrzowie Turcji zaczęli odskakiwać, żeby wygrać seta 25:21, a zarazem cały mecz 3:0, czym praktycznie zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie.
- Powiem tak, może to jest przykre, ale nie widziałem tak słabo grającej ZAKSY i to od wielu lat - powiedział na koniec transmisji Swędrowski.
W środowy wieczór ZAKSA może spaść na trzecie miejsce, jeśli Knack wygra z Olympiakosem. W styczniu więc kędzierzynian czekają dwa kluczowe mecze, żeby wywalczyć awans do kolejnej rundy. 11 stycznia zagrają na wyjeździe z Olympiakosem, a 17 stycznia przed własną publicznością z Knackiem Roeselare w meczu, którego stawką będzie najpewniej drugie miejsce w grupie.