Siatkarz ZAKSY na co dzień chodzi do zwykłej roboty. Na siódmą rano. Niesamowita historia

Jeszcze kilka tygodni temu grał w drugoligowej ZAKSIE Strzelce Opolskie, a dziś jest jednym z podstawowych zawodników ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Na co dzień pracuje w urzędzie i łączy etat z grą w siatkówkę. To w PlusLidze historia bez precedensu. - Czasami brakuje doby - mówił nam po ostatnim meczu ligowym ZAKSY z Treflem Gdańsk Krzysztof Zapłacki.

Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla Zaksy Kędzierzyn-Koźle. Kontuzjowani są m.in. David Smith, Bartosz Bednorz i Wojciech Żaliński, choruje Łukasz Kaczmarek, a po kontuzji dopiero wraca rozgrywający Marcin Janusz. Trener musi łatać dziury, co przekłada się na miejsce w tabeli - kędzierzynianie są na siódmym miejscu.

Zobacz wideo Projekt Warszawa przerwał serię zwycięstw Jastrzębskiego Węgla. Jan Firlej: Czułem się jak na play-offach

Krzysztof Zapłacki na co dzień pracuje w urzędzie, a teraz pomaga ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Niebywała historia w PlusLidze

W niedzielę ZAKSA mierzyła się w Gdańsku z Treflem. W Ergo Arenie goście pojawili się zaledwie w dziesięcioosobowym składzie i przegrali gładko 0:3 (20:25, 20:25, 21:25). Jednym z zawodników, który wystąpił w barwach zwycięzców Ligi Mistrzów, był Krzysztof Zapłacki. Na co dzień jest geodetą. Niedawno został wypożyczony z ZAKSY Strzelce Opolskie (druga liga), aby pomóc klubowi z Kędzierzyna w trudnej sytuacji kadrowej. Co ciekawe, na niedzielny mecz do Trójmiasta jechał pociągiem, bo kilka godzin wcześniej wystąpił jeszcze w... II lidze.

Po zakończeniu meczu w Ergo Arenie zapytaliśmy 30-latka o jego codzienność, w której łączy grę w siatkówkę z pracą zawodową. - Od 12 lat jestem w ZAKSIE, a od sześciu lat w Strzelcach Opolskich, gdzie gram w filii klubu z Kędzierzyna. Na co dzień jestem urzędnikiem, pracuję w geodezji, a dodatkowo pracuję z młodzieżą. Pomagam, ile mogę. Po pracy przychodzę na treningi, jeżdżę na mecze, zwalniam się z pracy i staram się pomagać chłopakom, jak tylko potrafię. Kocham ten klub i zawsze będę gotowy pomóc - mówił nam 30-letni Zapłacki. 

W młodości Zapłacki był dobrze zapowiadającym się zawodnikiem, otarł się m.in. o młodzieżowe reprezentacje. W wieku 19 lat dołączył do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i tam zbierał kolejne siatkarskie szlify. Życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz i dziś realizuje się on na kilku płaszczyznach. 

- Czasami brakuje doby, aby to wszystko połączyć - przyznał. I dodał: - Nie narzekam, zaciskam zęby, wiem, jaka sytuacja jest teraz i zawsze, kiedy chłopaki będą mnie potrzebować, będę na straży.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle ma problemy też na treningach. "Nie możemy skleić szóstek"

ZAKSA poniosła w niedzielę drugą ligową porażkę z rzędu.- Trudno się gra, jak przyjeżdża się w dziesięciu. Nie możemy normalnie trenować. Nie dość, że mamy mecze co trzy dni, to jeszcze nie ma kiedy ćwiczyć i nie możemy nawet skleić szóstek na zajęcia. Walczymy, jak się da. Próbujemy. Dajemy tyle, ile możemy na maksa dać - przyznał przyjmujący. 

Na koniec zapytaliśmy Zapłackiego o atmosferę. Mecz Trefla z ZAKSĄ przyciągnął rekordową, prawie dziewięciotysięczną publikę. To najlepszy wynik w 2023 r. Obecny był także fanklub z Kędzierzyna. - Superatmosfera. Po to się trenuje, aby grać w takiej atmosferze. Jesteśmy tu dla ludzi, którzy kochają siatkówkę i to nas najbardziej satysfakcjonuje - zakończył.

Przed ZAKSĄ teraz starcie w Lidze Mistrzów. W środę 13 grudnia kędzierzynianie zagrają na wyjeździe z Knack Roeselare. Początek o godzinie 20:15.

Więcej o:
Copyright © Agora SA