Wielki transfer reprezentanta Polski. "Kiedy, jeśli nie teraz?". "Potężne pieniądze" czekają

Aleksander Śliwka ma za sobą znakomity sezon reprezentacyjny. W poprzednich rozgrywkach klubowych świętował sukcesy także z ZAKSĄ, m.in. obronę tytułu w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Przyjmujący już dwa lata temu mógł ruszyć za granicę, ale ku swojemu szczęście zdecydował się zostać. Po tym sezonie może jednak zmienić barwy klubowe, o czym mówi agent zawodnika, Jakub Michalak.

Poprzedni sezon był chyba najlepszym w karierze dla Aleksandra Śliwki. On sam był wiodącą postacią zarówno w ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle, jak i reprezentacji Polski. Z klubową drużyną obronił tytuł w Lidze Mistrzów, zdobył wicemistrzostwo i Puchar Polski, a także krajowy Superpuchar. Z kadrą z kolei wygrał Ligę Narodów, mistrzostwa Europy, a także wywalczył kwalifikację do IO w Paryżu. Nic zatem dziwnego, że po pięciu latach spędzonych w Kędzierzynie-Koźlu przyjmujący może zdecydować się na pierwszy zagraniczny transfer. 

Zobacz wideo To nie Argentyna jest prawdziwym zwycięzcą mundialu w Katarze

Aleksander Śliwka ruszy na podbój nowej ligi? Jego agent zapowiada transfer

Wielce prawdopodobne jest, że po tym sezonie dojdzie do przebudowy ligi japońskiej. Ma ona zostać powiększona z 10 do 12 zespołów, a na boisku będzie mogło przebywać dwóch obcokrajowców, a nie jeden. To może sprawić, że zawodnicy z Europy dużo chętniej będą decydowali się na ten kierunek. Warto podkreślić, że od 2020 roku w Japonii gra Bartosz Kurek, a wcześniej przez siedem lat występował tam także Michał Kubiak, co potwierdza, że "Kraj Kwitnącej Wiśni" jest chętnie wybierany przez Polaków, a i poziom jest tam wysoki.

W podcaście "Zgrupowanie" prowadzonym przez Andrzeja Wronę agent siatkarza Jakub Michalak zdradził, że już po pierwszym triumfie ZAKSY w Lidze Mistrzów w 2021 roku pojawiały się oferty z zagranicy. Pochodziły one jednak z przeciętnych włoskich klubów. Bardziej kuszącą ofertę przedstawiali za to Japończycy.

- Dwa lata temu mógł spokojnie iść do Japonii za o wiele większe pieniądze, niż zarabia w Polsce, choć tu też jego pensja oczywiście nie jest niska. No, ale stwierdził, że w cyklu olimpijskim chce jednak grać z pierwszym rozgrywającym (Marcinem Januszem - przyp. red.). Chciał się przygotować jak najlepiej tego, by reprezentować Polskę na igrzyskach. To wybór mocno sportowy, bo biznesowy byłby inny - wytłumaczył Michalak rezygnację Śliwki z transferu.

Teraz 28-letni siatkarz może zdecydować się na odejście. Na krajowym i europejskim podwórku sięgnął po wszystkie najważniejsze trofea, dlatego też może być żądny kolejnych wyzwań. Tym bardziej że japońskie klubu potrafią dobrze płacić. - Tam naprawdę są potężne pieniądze, które można podnieść. Także kiedy, jak nie teraz? To, co już mogło się wydarzyć, wtedy się nie wydarzyło, więc jeśli będzie nowa opcja, to podejrzewam, że jest większa szansa, by tym razem się wydarzyło - zapowiedział agent Śliwki. 

Przed Śliwką teraz sezon klubowy, a następnie kolejny sezon reprezentacyjny. W nim Polacy zagrają we wspomnianych igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Najważniejszą imprezę sportową czterolecia zaplanowano od 26 lipca do 11 sierpnia 2024 roku.

Więcej o:
Copyright © Agora SA