Zdecydował jeden głos. Oto kulisy rewolucji w siatkówce. "Inna decyzja byłaby katastrofą"

Agnieszka Niedziałek
Jeden głos zdecydował o zmniejszeniu do 14 liczby drużyn w PlusLidze od sezonu 2025/26 - dowiedział się nieoficjalnie Sport.pl. Za zmianą zagłosowało ośmiu z 16 prezesów klubów siatkarskiej ekstraklasy. Pojawiła się też pierwsza propozycja wyłonienia w przyszłym sezonie aż trzech spadkowiczów. A niektórzy z przeciwników zmiany pytali o usunięcie ze stawki klubu z Lwowa.

- Ta decyzja musiała zapaść - powiedział prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol zaraz po Walnym Zgromadzeniu akcjonariuszy Polskiej Ligi Siatkówki, na którym ustalono zmniejszenie liczby drużyn w PlusLidze od sezonu 2025/26. On - podobnie jak szefowie innych klubów z czołówki - mógł być zadowolony. W znacznie gorszym nastroju ze spotkania wychodzili prezesi zespołów z dołu tabeli - w przyszłym sezonie będą w wyjątkowo trudnej i stresującej sytuacji, bo spadną aż trzy ekipy. - Zaraz rozchwytywani będą średniej klasy zawodnicy - przewiduje w rozmowie ze Sport.pl jeden z działaczy. 

Zobacz wideo Jan Firlej komentuje przegraną z Bełchatowem: Pod względem woli walki to był ich najlepszy mecz

Jeden prezes wstrzymał się od głosu. Mieszane uczucia szefa PLS. "Dla dobra polskiej siatkówki"

- Dyskusja na ten temat trwała już od kilkunastu miesięcy. Zdania były podzielone. I ta dyskusja trwa do dziś, bo kluby mają różne interesy. Te z dołu czują się zagrożone, to nie jest dziwne. Ale ta decyzja musiała zapaść - podkreśla Gorol.

Potwierdzeniem tego, że poprzedziła ją pełna emocji debata, jest też drobny szczegół. Pierwotnie spotkanie z dziennikarzami po zakończeniu obrad zaplanowane było na godz. 15, ale zostało nieco przesunięte właśnie z powodu dyskusji działaczy.

Wyniki są tajne, ale Sport.pl dowiedział się, że za zmniejszeniem stawki z 16 do 14 drużyn było osiem głosów, siedem przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Głównym argumentem zwolenników redukcji był napięty terminarz i będące jego efektem przemęczenie. Mierzą się z tym topowe drużyny, które poza ekstraklasą rywalizują też w europejskich pucharach. Zmniejszenie obsady rekomendowały też we wtorek działaczom władze PLS.

- Ta decyzja wywołuje u mnie mieszane uczucia, bo zbudowaliśmy dużą, silną ligę, która była bardzo wyrównana. Ale ze względu na kalendarz FIVB potrzebne było zmniejszenie liczby drużyn - przyznaje Sport.pl prezes spółki Artur Popko.

Poza Gorolem, który kieruje ekipą mistrza Polski, głośno poparcie dla tej zmiany wyrażali już wcześniej szefowie Grupy Azoty Zaksy Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovii Rzeszów i Aluronu CMC Warty Zawiercie, czyli cztery najlepsze drużyny poprzedniego sezonu. Ku takiemu rozwiązaniu raczej skłaniano się także w szeregach piątego Projektu Warszawa. Wyraźnie przeciw zaś był m.in. szefujący siódmej Stali Nysa Robert Prygiel. 

Na spotkanie z dziennikarzami we wtorek - poza Popką i Gorolem - przyszli też prezes Zaksy Piotr Szpaczek oraz Tomasz Jankowski, szef ósmego Indykpolu AZS Olsztyn. Ten ostatni też zagłosował za zmniejszeniem ligi.

- Można powiedzieć, że reprezentuję takiego ligowego średniaka. Byłem za stawką z 14 drużynami z różnych powodów. To też ukłon w stronę topowych drużyn i zawodników. Czeka nas trudny przyszły sezon – trzeba będzie walczyć o utrzymanie. Zrobiliśmy to dla dobra polskiej siatkówki - wyjaśnia.

"16 drużyn? To byłoby tak, jakby ogon machał psem". Utrata pracy, zniknięcie siatkówki z miast i pytania o Lwów

Nieznane są jeszcze zasady, na jakich wyłonionych zostanie w rozgrywkach 2024/25 aż trzech spadkowiczów. Popko przekazał, że ma to zostać ustalone do końca stycznia. Sport.pl dowiedział się, że władze PLS złożyły już jednak pierwszą propozycję. Ostatnia, czyli 16. drużyna, miałaby spaść automatycznie, 12. zagrać o utrzymanie z 15., zaś 13. z 14.

- To jest dobry pomysł, bo dzięki temu nie będzie jeszcze w trakcie przyszłego sezonu wyprzedawania zawodników przez te słabsze drużyny, tylko będzie walka do końca. Zaraz zaś rozchwytywani będą gracze średniej klasy, którzy będą potrzebni tym zespołom w walce o utrzymanie się - mówi jeden z działaczy.

Nie kryje on zadowolenia z wtorkowej decyzji. - Inna byłaby katastrofą. To byłoby tak, jakby to ogon machał psem - podsumowuje.

Jak słyszę od kilku rozmówców, przeciwnicy pomniejszenia stawki próbowali przekonywać, by jeszcze przełożyć podjęcie tej decyzji. Wśród ich argumentów miało być m.in. to, że takie rozwiązanie oznacza utratę pracy przez wiele osób i zagrożenie dla funkcjonowania siatkówki w miastach, których drużyny znikną z ekstraklasy. To jednak nie przekonało ich oponentów.

- Jesteśmy zawodową ligą, nie możemy się kierować takimi przesłankami - ocenia szef jednego z czołowych klubów.

Podobno niektórzy działacze niechętni wobec zmiany pytali także o administracyjne usunięcie - wobec redukcji stawki - Barkomu Każany Lwów. Ukraiński klub dołączył do PlusLigi w poprzednim sezonie.

- Nie jestem zwolennikiem opcji automatycznego usunięcia tej drużyny. Uważam, że kwestia spadku powinna się rozstrzygnąć na sportowych zasadach - mówi jeden z prezesów popierających redukcję. 

Sport.pl jak na razie nie udało się skontaktować po głosowaniu z żadnym z działaczy, którzy byli za utrzymaniem 16-zespołowej obsady.

Zadowolony był zaś obecny na wtorkowym spotkaniu prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski. Podziękował działaczom klubowym za tę decyzję. Oznacza ona większy komfort kadrowiczów, którzy głównie grają w PlusLidze. 

- Cały świat zmierza w stronę silnych lig, nie tak mocno rozbudowanych. By ci bardzo obciążeni zawodnicy mieli czas na odpoczynek i przede wszystkim mentalną regenerację - podkreśla Świderski.

Reforma dotycząca liczby drużyn w PlusLidze ma obowiązywać do sezonu 2028/29.

Więcej o:
Copyright © Agora SA