PlusLiga pędzi jak szalona. W weekend rozgrywano mecze już ósmej kolejki, w których sensacyjną porażkę u siebie z Barkomem Każany Lwów 1:3 poniosła Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a pierwszy raz w sezonie przegrał także Projekt Warszawa, ulegając Skrze Bełchatów 1:3.
Niedziela rozpoczęła się od kolejnej, 16. już przegranej z rzędu Cerrad Czarnych Radom, którzy ulegli na wyjeździe PGE Stali Nysa 1:3. Czarni, którzy w PlusLidze nie zwyciężyli od lutego i przegrali 32 z 33 ostatnich meczów, wygrali w nim pierwszego seta od ponad miesiąca. Tabela wskazuje, że czeka ich batalia o utrzymanie z GKS Katowice, który także pozostaje w tym sezonie bez choćby jednego zwycięstwa.
Kolejne niedzielne mecze również przebiegały bez większych niespodzianek. Najpierw Asseco Resovia Rzeszów wygrała na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek Exact Systems Hemarpol Częstochowa 3:1.
Choć rzeszowianie stracili w tym meczu jednego seta, przegrywając w drugiej partii na przewagi 30:32, to trudno powiedzieć, żeby mieli większe problemy z wywalczeniem trzech punktów. Wszak w pozostałych partiach Fabian Drzyzga i spółka nie pozwolili beniaminkowi na zdobycie 20 punktów. W dwóch setach wygrywali 25:18, a w ostatnim 25:19.
Gra gospodarzy opierała się przede wszystkim na atakach Dawida Dulskiego, który zdobył w tym spotkaniu 23 punkty, a do tego to właśnie on świetną zagrywką i atakiem przesądził o wygranym przez częstochowian drugim secie. Zdecydowanie więcej opcji miała jednak po swojej stronie Resovia, bo choć fenomenalny mecz zaliczył francuski atakujący Stephen Boyer, zdobywając 29 punktów na 62 proc. skuteczności w ataku i przy trzech asach serwisowych, to miał on też wsparcie Toreya DeFalco (18 pkt) i Jakuba Kochanowskiego (12 pkt, 4 asy serwisowe). Resovia dzięki tej wygranej jest na piątym miejscu w tabeli PlusLigi.
Mimo wszystko większych emocji należało się spodziewać po starciu Aluronu CMC Warty Zawiercie z Bogdanką LUK Lublin, które w pierwszych siedmiu kolejkach wygrały po pięć spotkań. Choć faworytem był zespół Michała Winiarskiego, to jednak mało kto raczej myślał, że wygra bez straty seta, a tak właśnie się stało. Mecz zakończył się wygraną Warty 3:0.
Co więcej, pierwsze dwa sety nie przyniosły większych emocji. Warta wygrywała w nich bardzo pewnie - do 19 i 21.
Zdecydowanie najwięcej emocji było w trzecim secie, w którym praktycznie od początku do końca prowadził zespół z Lublina. Było już 16:12, 18:15 czy 22:20 dla gości, ale po dwóch punktach z rzędu zdobytych przez Mateusza Bieńka zrobił się remis 22:22. Po czasie LUK miał w grze na przewagi trzy piłki setowe, ale żadnej z nich nie potrafił wykorzystać. Blok Bartosza Kwolka przełożył inicjatywę na gospodarzy, którzy kolejne piłki meczowe psuli nieudanymi zagrywkami. W końcu jednak Kwolek wywalczył i trzeciego meczbola, asa serwisowego zagrał Miguel Tavares i Warta zwyciężyła 29:27, a w całym meczu 3:0.
Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Karol Butryn - 17, ale to show Bartosza Kwolka (12 pkt) pozwoliło Warcie wygrać ten mecz w trzech setach. 10 punktów dołożył także inny reprezentant Polski - Mateusz Bieniek. U gości najskuteczniejszy był Tobias Brand, zdobywca 12 punktów.
Dzięki zdobytym trzem punktom drużyna Michała Winiarskiego przesunęła się na czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem sześciu zwycięstw i 18 punktów i stratą dwóch wygranych do prowadzącego, bezbłędnego Jastrzębskiego Węgla. Bogdanka LUK z pięcioma zwycięstwami i 15 punktami pozostaje na szóstej pozycji.