Kamil Semeniuk w niezbyt miłych okolicznościach kończył swój premierowy sezon w barwach włoskiej Perugii. Jego drużyna po kapitalnym sezonie zasadniczym w decydującym momencie zaliczyła niesłychany zjazd. Odpadła w półfinale Ligi Mistrzów, a na krajowym podwórku poległa już w ćwierćfinale Serie A i musiała zadowolić się szóstym miejscem. Sam polski przyjmujący również wyglądał wówczas kiepsko. Ostatnie miesiące to jednak powrót do optymalnej formy już w barwach reprezentacji Polski. Efekty pracy z Nikolą Grbiciem widać gołym okiem.
Serbski szkoleniowiec mimo wszystko postawił na przyjmującego Perugii i się nie zawiódł. Semeniuk z każdym meczem umacniał swoją pozycję w kadrze, aż w końcu zaczął przypominać zawodnika z poprzedniego roku. Teraz wrócił na włoskie parkiety i nadal imponuje. Niedzielny wyjazdowy mecz z Vero Volley Monza był popisem w jego wykonaniu.
Perugia pokonała rywala 3:0 (25:23, 32:30, 25:22), a najwięcej punktów w jej szeregach zdobył Semeniuk - aż 14. Do tego dołożył wysoką skuteczność odbioru na poziomie 68 procent. Portal perugiatoday jasno wskazał, że "decydujący był super Semeniuk", a naszego siatkarza nazwano "polskim młotem". Otrzymał on również nagrodę MVP spotkania. - Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz i tak też było. Ale wygraliśmy, co jest bardzo ważne - mówił po spotkaniu, cytowany przez perugiatoday.
Dobrze spisał się także drugi z reprezentantów Polski w ekipie gości Wilfredo Leon. Był trzecim najlepiej punktującym graczem w tej ekipie. Zdobył dziewięć punktów, choć grał nieco krócej, bo w trzecim secie w jego miejsce pojawił się Oleg Płotnicki. Ukrainiec dograł mecz do końca, choć zapunktował zaledwie raz i to w ostatniej akcji, stawiając skuteczny blok.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Dla Perugii była to druga wygrana w sezonie. Wcześniej pokonała ona Saturnię Acicastello 3:0, a już we wtorek 31 października przystąpi do walki o Superpuchar Włoch. Jej rywalem w półfinale będzie Trentino. Mecz rozpocznie się o 17:30.