Już w sobotni poranek było wiadomo, że siatkarska reprezentacja Polski pojedzie na igrzyska olimpijskie. Nasi zawodnicy wygrali z Holandią 3:1 (21:25, 25:17, 25:22, 29:27), dzięki czemu zagwarantowali sobie bilet do Paryża. W niedzielę drużyna prowadzona przez Nikolę Grbicia grała z Chinami.
Mecz nie układał się po myśli zespołu Grbicia. I to mimo wygrania pierwszego seta 25:20. Kolejne dwa były wyrównane, ale to gospodarze w decydujących momentach byli lepsi i wygrali 25:22 oraz 25:23. Wtedy mistrzowską klasę pokazali Polacy, którzy rozbili Chińczyków 25:9 w czwartym secie. Tie-break był formalności i zakończył się wynikiem 16:14.
Zawodnicy Grbicia co prawda nie zgarnęli kompletu punktów, jednak wygrali wszystkie spotkania i zajęli pierwsze miejsce.
Oprócz Polaków z drugiej lokaty na letnie igrzyska zakwalifikowała się reprezentacja Kanady. Jeszcze wczesnym, niedzielnym porankiem polskiego czasu wszystko w swoich rękach mieli Belgowie, którym do awansu wystarczyło zwycięstwo z Bułgarią. Mimo to siatkarze Emanuele Zaniniego przegrali po tie-breaku (21:25, 25:23, 25:21, 22:25, 13:15) w ostatnim meczu, przez co znów nie pojadą na igrzyska. Porażkę Belgii wykorzystali zawodnicy z Ameryki Północnej, którzy w siódmym starciu nie dali szans Meksykanom, pewnie wygrywając 3:0 (25:20, 25:21, 25:25). Do ostatniej chwili walczyła również Argentyna. Gdyby Kanadyjczycy jakimś cudem nie orali Meksyku, wówczas kraj z Ameryki Południowej cieszyłby się z awansu.