Polacy źle zaczęli, ale potem włączyli turbo. Rywale bez szans

Polscy siatkarze nie weszli zbyt pewnie w ten mecz, grali nerwowo, nie mogli zanotować serii punktów. Szczęśliwie uratowali pierwszego seta. Potem mieli wyraźną przewagę, choć zdarzył się jeden moment zadyszki. Ale kóncówka była w wykonaniu biało-czerwonych efektowna i piorunująca. Polacy wygrali z Bułgarią 3:0 (26:24, 25:20, 25:21) i z kompletem zwycięstw są na czele tabeli grupy w kwalifikacjach olimpijskich.

Z pewnością Bułgaria nie jest łatwym i przyjemnym rywalem, co dało się odczuć w pierwszym secie. Mieliśmy problemy z zatrzymaniem Cwetana Sokołowa. Ale w końcówce pierwszego seta udało się go zablokować. Od tego momentu ruszyła maszyna i trudno było ją powstrzymać.

Zobacz wideo Polskie siatkarki z historycznym awansem. Ograły dwie potęgi i spełniły marzenie o powrocie na igrzyska

Szarpana, nierówna gra. Bednorz uratował seta

Paweł Zatorski w rozmowie z Polsatem Sport przekonywał, że bardzo dobra zagrywka powinna zrobić różnicę w meczu z Bułgarami. Ale serwis nie był naszą mocną stroną. Tak samo przyjęcie, odbieraliśmy bułgarskie zagrywki dość niepewnie. Dlatego rywal był w stanie siedzieć nam na ogonie przez sporą część pierwszego seta, a nawet wyjść na prowadzenie 14:12.

Dzięki Łukaszowi Kaczmarkowi i Bartoszowi Bednorzowi udało się zyskać lepszy moment w secie i objąć prowadzenie 20:18. Trudno było jednak o zdobywanie punktów seriami.

W końcówce seta samy sprawiliśmy Bułgarom prezenty, po których mieli piłkę setową. I mogli to skończyć bardzo łatwo, ale nie wykorzystali przechodzącej piłki z naszej strony. Biało-czerwoni szybko skończyli grę na przewagi dwoma bardzo dobrymi blokami i wygrali pierwszego seta 26:24. Końcówka należała do Bednorza, który był wiodącą postacią Polaków w tej partii. Sprytnie atakował, gdy miał okazję.

Tak powinniśmy grać od początku meczu

W drugiej partii spotkania rozkręcił się Kamil Semeniuk, który nadawał tempo grze razem z Bednorzem i Kaczmarkiem. To on bronił też te najtrudniejsze piłki po atakach Cewetana Sokołowa, Aleksandyra Nikołowa i mocnych zagrywkach Simeona Nikołowa. Dzięki temu mieliśmy lepszy procent dokładnego przyjęcia od naszych rywali.

Spotkanie toczyło się pod nasze dyktando od czasu zatrzymania Cwetana Sokołowa w końcówce pierwszego seta. Coraz lepiej działał blok, Jakub Kochanowski i Norbert Huber coraz lepiej czuli siatkę.

Szybko udało się wyrobić kilkupunktową przewagę i ją kontrolować do końca seta, który padł naszym łupem 25:20.

Moment zadyszki i efektowna rehabilitacja

W pierwszej części trzeciego seta biało-czerwoni powtarzali to, co grali w drugiej partii. Poprawione przyjęcie, skuteczniejszy w asekuracji był Jakub Popiwczak. Potem Marcin Janusz mógł sprawnie rozciągać bułgarską defensywę i rozdzielać piłki między skrzydłami niemalże po równo. Prowadziliśmy 15:10.

Bułgarzy grali siłowo, to nie były ataki przemyślane, z szukaniem konkretnej strefy. To miały być głównie gwoździe wbite w parkiet i ciosy rozbijające naszą obronę. Niespodziewanie odrobili wysokie straty i doprowadzili do remisu 16:16. Później mieliśmy krótki okres gry punkt za punkt.

Ale od stanu 20:20 na parkiecie istniała tylko jedna drużyna i to była Polska. Kaczmarek, Bednorz i Semeniuk dominowali nad siatką, byli nie do zatrzymania. Dzięki nim wywalczyliśmy udało się odskoczyć Bułgarom, pozbawić ich jakichkolwiek nadziei, wygrać trzeciego seta 25:21 i cały mecz 3:0.

Zwycięstwo bez straty seta pozwoliło wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli turnieju kwalifikacji olimpijskich w chińskim Xi'an. Mamy tyle samo punktów co Kanada (5), ale mamy też lepszy bilans setów (jeden mniej stracony od Kanadyjczyków).

W poniedziałek dzień przerwy, we wtorek mecz z Kanadą.

Polska - Bułgaria 3:0 (26:24, 25:20, 25:21).

Więcej o:
Copyright © Agora SA