Zuzanna Górecka to jedna z czołowych polskich przyjmujących i członkini naszej kobiecej reprezentacji w siatkówce. W tym sezonie w biało-czerwonych barwach jej jednak nie oglądamy. Wszystko przez paskudną kontuzję, której nabawiła się na początku maja podczas finału mistrzostw Polski. Okazało się, że siatkarka doznała urazu łąkotki oraz więzadła przedniego krzyżowego, co wiązało się z zabiegiem i kilkumiesięczną rehabilitacją.
Od nieszczęśliwego wypadku w meczu ŁKS-u Commercecon Łódź z Developresem Rzeszów minęły niespełna trzy miesiące. O powrocie na parkiet nadal nie ma jednak mowy. O tym, co dzieje się teraz z Górecką, opowiedział jej partner, Zbigniew Bartman. - Rehabilitacja Zuzy przebiega bardzo dobrze, ale wydaje mi się, że na temat tego i swoich progresów powinna sama się wypowiadać. Ja mogę jedynie powiedzieć, że jestem z niej bardzo dumny, bo widzę ile bólu i cierpienia ta bardzo poważna kontuzja jej przynosi. Codziennie rano wstaje, ociera łzy i idzie na zajęcia, siłownie, by wrócić na boisko w jak najlepszej formie. Mam za to do niej ogromny szacunek - zdradził w wywiadzie dla "Wprost".
Mimo nieobecności zawodniczki ŁKS-u drużyna Stefano Lavariniego spisuje się znakomicie. Była rewelacją tegorocznej Ligi Narodów i wywalczyła w niej brązowy medal. Czy te sukcesy udzielają się też Góreckiej? - Nie sądzę, by to było dodatkową motywacją do szybszego powrotu, bo pośpiech w tego rodzaju kontuzjach nie jest wskazany. Jeżeli wróci zbyt szybko, uraz może się odnowić. Dlatego bardzo się cieszę, że Zuza ma zdroworozsądkowe podejście do tego, co ją spotkało. Ona zdaje sobie z tego sprawę, że przyspieszając swój powrót, może zrobić sobie krzywdę - wyjaśnił Bartman.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Zbigniew Bartman od początku mocno wspierał swoją ukochaną w trudnych chwilach. Teraz sporo uwagi musi poświęcać także własnym planom. 5 sierpnia ma wystąpić na premierowej gali Clout MMA, gdzie wyjdzie do oktagonu z byłym piłkarzem Tomaszem Hajtą.