Już za niecałe dwa tygodnie Zbigniew Bartman stoczy pojedynek z Tomaszem Hajto na inauguracyjnej gali Clout MMA. - Po 22 latach zawodowego grania uznałem, że to najwyższy czas poszukać nowych wyzwań. Z zawodowym sportem jednak się jeszcze nie rozstaję - powiedział były siatkarz na antenie TVP Sport. Pierwsza walka Bartmana jeszcze nie zdążyła się odbyć, a kibice już znaleźli 36-latkowi kolejnego przeciwnika. Czy były reprezentant Polski zawalczyłby z Wilfredo Leonem, którego krytykował za nieznajomość narodowego hymnu?
- Nie wiem, czy wszyscy zwróciliśmy uwagę na to, że jako jedyny nie śpiewał naszego hymnu. Na pewno hymn kubański by zaśpiewał, a polskiego nie śpiewa. To tak podsumowując, dlaczego nie akceptuję tego, że Leon gra w reprezentacji Polski - wypalił Zbigniew Bartman po meczu Polska - Niemcy (3:2).
Po takich słowach kibice stwierdzili, że idealnym pomysłem będzie rozwiązanie tego konfliktu w oktagonie. Początkowo 36-latek z entuzjazmem, ale także z przymrużeniem oka podchodził do walki z obecnym mistrzem Ligi Narodów. - Jakby była taka oferta, to bym ją zaakceptował. Byłaby to medialna walka, bo mamy już 'konflikt'. Myślę, że Wilfredo jeszcze przez wiele lat będzie grał w siatkówkę, a ja tak długo nie zostanę przecież we freak fightach - przyznał były kadrowicz cytowany przez Interię Sport.
Niedługo potem temat pojedynku z Leonem wrócił, jednak teraz Zbigniew Bartman stwierdził, że na razie nie chciałby walczyć z obecnym reprezentantem Polski. Najpierw wolałby zmierzyć się z innym przeciwnikiem. Były siatkarz m.in. Jastrzębskiego Węgla wskazał Spiridonowa, który niejednokrotnie zaszedł za skórkę polskim kibicom podczas meczów przeciwko Rosji.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
- Leon zdecydowanie nie, a Spiridonow to jest troszeczkę inny temat. Wiadomo, jakie są teraz uwarunkowania polityczne i wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy taka walka z obywatelem Rosji na tym etapie jest nierealna. Ja już powiedziałem, że trzeba go nauczyć szacunku do Polaków i myślę, że byłbym w stanie to zrobić - wyznał Bartman w rozmowie z Andrzejem Kostyrą.