Siatkarska reprezentacja Polski dość gładko awansowała do półfinału Ligi Narodów, pokonując Brazylię 3:0 (26:24, 25:21, 25:20). Biało-Czerwoni dominowali w meczu, a szczególnie dobrze wypadali w trudnych fragmentach gry. Wydaje się, że pod koniec pierwszego seta dopomogło im też szczęście, co wprowadziło w szał Brazylijczyków. Szczególnie wykłócał się rozgrywający Bruno Rezende.
W pierwszym secie przy stanie 25:24 dla Polaków doszło do spornej sytuacji na siatce. O piłkę walczyli Brazylijczyk Alan i Aleksander Śliwka, a Polak przepchnął piłkę na stronę rywali. Pierwotnie sędzie przyznał punkt Brazylii, ale po challenge'u Nikoli Grbicia zmienił decyzję i Polacy wygrali seta.
Na to wściekł się właśnie Rezende, który uważał, że punkt należy się jego drużynie i set powinien trwać. Zawodnik rzucał ręcznikami i wrzeszczał na arbitra, ale nic nie poradził. Finalnie jego zespół przegrał i seta i całe spotkanie 0:3 i nie ma już szans na medal. Po meczu rozgrywający Brazylii wytłumaczył furę, ale wciąż uważał, że miał rację.
- Po pierwsze to był mój błąd, bo źle wystawiłem piłkę - przyznał. - Nie zmienia to faktu, że punkt był nasz i powinno być 25:25. Nie wiadomo, co mogło się wydarzyć, to wszystko - dodała legenda brazylijskiej siatkówki.
Rezende został również zapytany, czy trudna w ocenie sytuacja miała wpływ na całe spotkanie. Bez wątpliwości przyznał, że tak - Na pewno to miało wpływ na pierwszego seta, a jedna piłka może zmienić mecz - podsumował.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Finalnie jego zespół przegrał i to Polska zameldowała się w półfinale Ligi Narodów. W nim Biało-Czerwoni zmierzą się z Japonią, która wygrała 3:0 ze Słowenią. Spotkanie zaplanowano na sobotę 22 lipca o godzinie 17:00. Poprzedni mecz bezpośredni Polacy wygrali 3:0.