Nie Brazylijki, a Chinki będą rywalkami Polek w półfinale Ligi Narodów siatkarek. W sobotę zawodniczki Stefano Lavariniego zmierzą się z bardzo zgranym, dynamicznym i wymagającym zespołem. W wygranym 3:1 (25:21, 25:20, 20:25, 25:23) ćwierćfinale miał o wiele więcej atutów od wicemistrzyń świata, które chwilami tylko stały i łapały się za głowę, widząc, co działo się na boisku.
Porażkę Brazylii z Chinami w ćwierćfinale trzeba nazwać sensacją tegorocznych rozgrywek Ligi Narodów. Szósta drużyna ostatnich mistrzostw świata przegrała z ich srebrnymi medalistkami, szósty zespół na świecie według rankingu FIVB ograł ten zajmujący trzecie miejsce.
Historia ich bezpośrednich spotkań nakazywała jednak mieć wątpliwości, czy to Brazylijki są wyraźnymi faworytkami tego meczu: w ostatnich dziesięciu meczach bilans był równy dla obu drużyn - po 5 zwycięstw. Jednak w Brazylii na pewno dobrze pamiętają, jak Chinki pozbawiły ich drużynę brązowego medalu mistrzostw świata w 2018 roku. I teraz zawodniczki trenera Cai Bina zaskoczyły w podobny sposób.