Debiutant rządzi w polskiej kadrze. Wszedł z drzwiami, a zadziwia skromnością. Porównują go do Kurka i Leona

Łukasz Jachimiak
Ma 20 lat, 210 cm wzrostu i gdyby wpisał swoje nazwisko w media społecznościowe, to dowiedziałby się, że będzie nowym Bartoszem Kurkiem, do tego z zagrywką jak Wilfredo Leon. Ale Dawid Dulski zostaje na ziemi. - Wydaje mi się, że dałem dobre zmiany - mówi skromnie atakujący, który wchodził w meczach Polski z Iranem i Polski z Bułgarią i odmieniał te mecze.

Po trzech kolejkach Ligi Narodów Polska ma trzy zwycięstwa. W Nagoi pokonaliśmy Francję 3:1 oraz Iran i Bułgarię po 3:2. Jednym z bohaterów początku rozgrywek jest debiutant Dawid Dulski.

Zobacz wideo Kulisy finału LM w Turynie. Nikola Grbić wyrzucony z boiska przez koncert Sama Smitha

Dulski to 20-latek, który w minionych sezonach błyszczał w siatkówce juniorskiej (brąz MŚ 2021) i młodzieżowej (brąz ME do lat 22), a teraz wchodzi z drzwiami do świata dorosłej siatkówki reprezentacyjnej.

Były kapitan widzi Dulskiego nawet już w Paryżu

W meczu z Iranem Dulski zdobył 16, a z Bułgarią 11 punktów. Popisywał się i dużą skutecznością w ataku (10/15 z Bułgarami), i potężnymi zagrywkami (z Iranem po jednej z nich piłka osiągnęła prędkość 131 km/h, co kibice słusznie komentowali skojarzeniami z jedynym naszym graczem serwującym tak mocno, czyli z Wilfredo Leonem).

Dulski punktuje też blokiem, imponuje dojrzałością, spokojem. Po prostu: wchodząc na parkiet, wnosi jakość.

Po meczu z Bułgarią w studiu TVP Sport były kapitan kadry Marcin Możdżonek zastanawiał się nawet czy nie będzie tak, że szybko rozwijający się Butryn za rok będzie zmiennikiem Bartosza Kurka na igrzyskach w Paryżu. Oczywiście na razie dużo, dużo wyżej stoją akcje Łukasza Kaczmarka. Ale jeśli chodzi o przyszłość, to błyskawicznie przybywa i kibiców, i ekspertów, którzy uważają, że już po Paryżu to Dulski będzie naszym numerem jeden w ataku. I że bardzo ważne jest, żeby już teraz przygotowywać go do tej roli.

"Tego chłopaka trzeba budować w miejsce Kurka po Paryżu" - twierdzi na przykład trener Jakub Bednaruk pracujący dla Polsatu.

Co o tym wszystkim myśli Dulski? - Dla mnie to jest po prostu niesamowite doświadczenie. Pierwszy raz gram na takim wysokim poziomie. Za mną sezon w PlusLidze, a teraz przekonuję się, że mecze reprezentacyjne to jeszcze wyższy poziom - mówi Dawid w rozmowie ze Sport.pl.

Na wszystkie cytowane przez nas pochwały Dulski reaguje bardzo skromnie. - Chyba mogę powiedzieć, że wydaje mi się, że dałem dobre zmiany - stwierdza, a może bardziej pyta, upewnia się.

"Kurek? Jeszcze mi dużo brakuje"

Dulski po prostu cieszy się, że wykorzystuje szansę, jaką daje mu trener reprezentacji Polski Nikola Grbić. I stara się niczym nie dekoncentrować. - Czasami ktoś mi coś z internetu podeśle, na Messengera albo WhatsAppa, ale sam wpisów o sobie nie szukam, nie sprawdzam tego. Ja następcą Bartosza Kurka? Trudno cokolwiek na to powiedzieć. Jeszcze mi dużo brakuje. Ale wiadomo, że będę do tego dążył - mówi. I dodaje, że zrozumiałe są dla niego nadzieje, jakie wszyscy mamy, widząc, jak świetne ma warunki i jakim dysponuje potencjałem. - No jasne, że wiem, że będą duże wymagania - mówi.

131 km/h to jego nowy rekord

Na porównanie swojej zagrywki z tym, jak z serwisu kopie Wilfredo Leon, Dawid tylko się uśmiecha. - 131 km/h to mój rekord. Pierwszy raz tak zagrałem - mówi, zostawiając nam wszystkim miejsce na zauważenie różnicy między wchodzeniem na taki poziom a stabilizację na nim pokazywaną od lat.

- Wiem, że na wszystko trzeba zapracować ciężką pracą. Zobaczymy, co będzie dalej - podkreśla Dulski.

Możliwe, że o tym, co będzie dalej, nasz nowy atakujący właśnie teraz będzie rozmawiał szerzej z trenerem. - Na razie dostawałem uwagi w trakcie meczów, ale na dłuższą rozmowę i analizę mojej gry nie było czasu, bo graliśmy dzień po dniu - mówi nam Dawid.

Zahartował go Pliński

Teraz polscy siatkarze będą mieli chwilę wolnego - do gry wrócą w niedzielę, mierząc się z Serbią. Ciekawe czy w meczu ze swoimi rodakami Grbić nie będzie jeszcze bardziej wymagający wobec młodzieży, którą testuje w naszej kadrze. Pod nieobecność takich gwiazd jak Kurek, Leon, Kochanowski, Śliwka i Zatorski gra naszego zespołu faluje i szkoleniowiec często denerwuje się podczas przerw, o które prosi. Dla doświadczonych Bieńka, Kłosa czy Łomacza to nic niezwykłego, natomiast dla debiutantów może to być pierwsze zetknięcie się z czymś takim.

- Akurat mi nie jest to obce. Rozumiem, że to jest po to, żeby nas zmotywować do gry - mówi Dulski. A na pytanie, czy został zahartowany przez Daniela Plińskiego, który prowadził go w młodzieżówkach, uśmiecha się i odpowiada: - Można tak powiedzieć.

Dulski zapewnia też, że dobrze radzi sobie z wchodzeniem do zespołu, w którym są o wiele starsi i już utytułowani siatkarze. - W pokoju jestem z Kubą Szymańskim, ale ze wszystkimi chłopakami mam dobry kontakt. Żartujemy sobie, jest fajnie, nikomu nie "panuję" i nie "panowałem" - mówi. - Naprawdę start w reprezentacji mam taki, że mogę się tylko cieszyć i chcieć dalej pracować - podsumowuje Dulski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.