Wielkie zamieszanie w polskim klubie. Afera o pożegnanie zawodnika. Ktoś tutaj kłamie

Agnieszka Niedziałek
Styl rozstania w klubach sportowych - tak jak i w każdym innym przypadku - bywa różny. Na władze Cerrad Czarnych spadła fala krytyki za poinformowanie Piotra Łukasika o nieprzedłużeniu kontraktu wpisem w sieci. Prezes klubu Dariusz Fryszkowski broni się, że decyzję przekazał agencji managerskiej siatkarza miesiąc temu. Druga strona nie zgadza się z wersją działacza z Radomia.

"Dziękuję za informację" - to z pozoru niewinne zdanie wywołało burzę. Właśnie tak Piotr Łukasik skwitował na Facebooku wpis na koncie Cerrad Czarnych, w którym żegnano go i dziękowano za miniony sezon. I wtedy pojawiło się wiele krytycznych oraz szyderczych komentarzy pod adresem klubu z Radomia i jego władz. Żadna ze stron dłuższy czas nie odnosiła się do sprawy, a na podstawie bieżących informacji trudno jednoznacznie ocenić, kto tu zawinił.

Zobacz wideo Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle trzeci raz z rzędu wygrała Ligę Mistrzów. Dmytro Paszycki: Pięć setów najlepszej siatkówki

"Wstyd", "brak profesjonalizmu", "żenada" i bojkot. "Zaznaczyłem to wyraźnie"

- Po wypełnieniu obecnego kontraktu z drużyny Cerrad Enea Czarni Radom odejdzie przyjmujący Piotr Łukasik. Dziękujemy Piotrek za reprezentowanie barw naszego klubu w ostatnim sezonie - tak brzmiał wpis zamieszczony w środowe popołudnie przez klub. Na końcu umieszczono emotikon symbolizujący uścisk dłoni. Obecny stan rzeczy dość jasno sugeruje jednak, że w rzeczywistości do takiego pożegnalnego gestu na koniec sezonu nie doszło.

Gdy Łukasik zamieścił wspomnianą odpowiedź do wpisu, to szybko zaczęły pojawiać się negatywne oceny kibiców i internautów pod adresem klubu. Padały takie słowa jak "wstyd", "brak profesjonalizmu", "żenada", było też nawoływanie do bojkotu meczów Czarnych. W prasie też odnotowano, że siatkarz o rozstaniu z klubem dowiedział się z wpisu na Facebooku. Sprawa wyszła nawet poza media, które na co dzień skupiają się na sporcie. Swoją opinię wyrazili też niektórzy zawodnicy z PlusLigi.

Dzwonię więc do Dariusza Fryszkowskiego, by spytać, czy rzeczywiście nikt nie przekazał wcześniej Łukasikowi, że jego umowa nie zostanie przedłużona. Prezes klubu zaprzecza, choć sam z 28-letnim przyjmującym tego nie omawiał.

- Ale rozmawiałem z jego menadżerami. Pytali o nasze plany względem Piotra. Poprosiłem - ze względu na obawy o jego zdrowie - o propozycję kontraktu, który zabezpieczałby nas w razie kontuzji. Przedstawiona oferta nie była dla nas satysfakcjonująca i gdy ok. miesiąc temu zadzwonił do mnie Jakub Peszko z agencji Kaman, to przekazałem mu, że nie ma woli władz klubu, by przedłużyć umowę. Zaznaczyłem to wyraźnie i to była moja ostatnia rozmowa w tej sprawie - relacjonuje Sport.pl działacz z Radomia.

Dodaje też, że odpowiadający za media i marketing w klubie Adam Kurasiewicz uprzedził Łukasika, że w środę zamieści wpis pożegnalny. Z czego więc miałaby wynikać taka reakcja siatkarza, który w 2019 roku zaliczył występ w reprezentacji Polski?

- Nie wiem. Może mu tej informacji nie przekazał menadżer? Może to była forma żartu? - zastanawia się Fryszkowski.

Wersja agencji managerskiej różna od wersji prezesa klubu. "Piotrek poczuł się dotknięty"

Łukasik nie odebrał w czwartek telefonu i nie odpowiedział na SMS-a z prośbą o kontakt. Peszko nie chciał komentować sprawy i szybko zakończył rozmowę. Potem jednak krótko odniósł się do tego wiceprezes agencji Kaman Piotr Adamski. I jego wersja różni się od tej przekazanej przez Fryszkowskiego.

- Klub wcale nie przekazał miesiąc temu jednoznacznej decyzji o nieprzedłużeniu umowy. Poza tym Piotrek poczuł się dotknięty tym, że nikt z władz klubu nie skontaktował się z nim wcześniej bezpośrednio, by podziękować za sezon i pożegnać się, tylko zrobiono to za pośrednictwem wpisu - mówi Sport.pl manager.

Fryszkowski stwierdza, że po sezonie nie miał okazji do rozmowy z Łukasikiem. - Zawodnicy rozjechali się do domów. Piotr zaś poddał się zabiegowi ze względu na kłopoty z kręgosłupem - wskazuje.

Prezes Czarnych dodaje też, że od grudnia 28-latek nie był do końca sprawny i mniej grał. - Ale mimo to nie potrąciliśmy mu wynagrodzenia. Dlatego teraz podwójnie mi przykro i jestem zaskoczony - zaznacza.

Wspomina również, że trener Paweł Woicki miał umieszczać mającego kłopoty zdrowotne Łukasika pod kątem spełnienia wymogów transferu medycznego. - Np. wstawiał go do wyjściowej szóstki i ściągał przed pierwszą zagrywką - opowiada działacz.

W siedmiu ostatnich swoich meczach w barwach radomskiej drużyny przyjmujący rzeczywiście pojawiał się na boisku rzadko i w sumie zdobył w nich tylko dwa punkty. W większym wymiarze poprzednio zaprezentował się w połowie stycznia i zanotował wtedy sześć "oczek". Do transferu medycznego ostatecznie jednak nie doszło. Dlaczego? 

- Było już wiadomo, że się utrzymamy, więc nie było takiej potrzeby - argumentuje prezes Czarnych, którzy w klasyfikacji końcowej PlusLigi zajęli 15., przedostatnie miejsce (3 zwycięstwa i 27 przegranych).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.