Wicemistrzynie Polski tracą gwiazdę i serce drużyny. Odchodzi z górą srebra, ale we łzach

Agnieszka Niedziałek
Jelena Blagojević, Developres
Twitter

Łzy smutku Jeleny Blagojević po przegraniu finałowej walki o mistrzostwo Polski miały dodatkowe znaczenie. Serbska siatkarka odchodzi z Developresu po sześciu latach, w czasie których stała się gwiazdą ligi i prawdziwym sercem zespołu. Wywalczyła z nim pięć krążków, w tym cztery srebrne. Brązowej medalistce olimpijskiej z Tokio nie udało się zaś zdobyć z rzeszowskim klubem upragnionego historycznego złota.

Trudno było znaleźć w składzie Developresu Bella Dolina siatkarkę, która tuż po przegranej 2:3 w ostatnim, czwartym meczu finałowym nie płakała. Przygnębione miny i wilgotne oczy mieli też członkowie sztabu szkoleniowego. A wzrok kibiców i dziennikarzy skierowany był przede wszystkim na Jelenę Blagojević. Klub jeszcze tego oficjalnie nie ogłosił, ale w kuluarach już od kilku miesięcy krążyła informacja, że 34-letnia Serbka latem odejdzie. A swoją grą i charyzmą sprawiła, że po sześciu latach trudno sobie wyobrazić rzeszowską drużynę bez niej.

Zobacz wideo "Kibice uprzykrzali nam życie". Weronika Centka po pierwszym meczu finału. Developres BELLA DOLINA Rzeszów prowadzi w serii 1:0

Blagojević nie spełniła marzenia z Developresem. "Żal i smutek ściskają gardło, ale wiem, że zostawiam po sobie dobre wspomnienie"

Na oficjalne potwierdzenie wiadomości ze strony Developresu przyjdzie nam poczekać do formalnego wygaśniecia umowy Blagojević, ale w sobotni wieczór w hali Podpromie nikt nie miał już co do tego wątpliwości. Po zakończeniu finałowej rywalizacji z ŁKS-em Commercecon Łódź koleżanki z drużyny zebrały się i zaczęły podrzucać Serbkę. Ta podczas oczekiwania na dekorację i po niej często ocierała łzy, co chwilę ktoś do niej podchodził, przytulał i dziękował. Ona sama też nie unikała odpowiedzi na pytania dotyczące końca jej występów w zespole z Rzeszowa.

- Było sporo łez, bo z niektórymi dziewczynami znam się kilka lat, a widywałyśmy się praktycznie codziennie. W tym sezonie były momenty trudne, były fajne. Grałyśmy nieraz świetnie, a czasem beznadziejnie. Jesteśmy tylko ludźmi, to normalne. W sobotę byłyśmy skupione, by wygrać i doprowadzić do piątego meczu. I to było widać na boisku. Wspierałyśmy się nawzajem. Jestem dumna z tego, jak się  prezentowałyśmy - podsumowuje doświadczona zawodniczka.

Gdy jeden z dziennikarzy stwierdza, że wraz z jej odejściem drużyna traci serce, to Serbka uśmiecha się i rzuca krótko: "Zobaczymy". Ale nikt, kto obserwował rzeszowski zespół przez ostatnie lata, nie ma wątpliwości co do tego, jak ważną postacią w nim była 34-latka. I że ma ona bardzo duży wkład we wszystkie pięć ligowych medali, jakie Developres zdobył z nią w składzie. Zaczęło się od brązu, a potem zadomowił się na drugim stopniu podium. Zdaniem Blagojević - i nie tylko jej - zadomowił się za bardzo. Czy przez to to ostatnie srebro jest wyjątkowe lub wyjątkowo bolesne?

- Nie ukrywam, że od początku moim marzeniem było zdobyć tu mistrzostwo. Co roku miałyśmy fajny zespół, co roku było blisko tego złota...Ale cieszę się, że kolejny sezon kończymy z medalem. To sygnał, że było dobrze. Miałyśmy młody skład, dziewczyny nabierały doświadczenia. Ten medal ma więc swoje znaczenie - ocenia Serbka.

Do klubu z Podkarpacia, który wciąż czeka na historyczny tytuł, trafiła latem 2017 roku. W żadnym innym zespole nie spędziła tyle czasu. Jak mówi, już po pierwszym roku czuła, że jest jej tam bardzo dobrze.

- Czułam się akceptowana. Każdy rok wnosił coś nowego. Te sześć lat minęło mi bardzo szybko. Cieszę się, że byłam częścią tego klubu i że zrobiłyśmy parę fajnych rzeczy razem na boisku. Wypromowałyśmy Rzeszów. Może bez Jeleny będzie tu kiedyś mistrzostwo? Dziewczyny, które zostają, są młode, gotowe do pracy i zasługują na taki sukces - zapewnia.

Blagojević do Developresu przeszła z Chemika Police, w którego barwach zdobyła jedyne w dorobku mistrzostwo Polski. W Rzeszowie dołożyła - jak sama mówi - dużo wicemistrzostw i żałuje, że nie udało jej się dopiąć swojego osobistego celu z tym klubem. A co szczególnie będzie wspominać z ostatnich sześciu lat?

- Było tego trochę. Pierwszy medal, triumf w Superpucharze Polski, zdobycie Pucharu Polski. Fajne wyzwania. Na szybko nie przypomnę sobie każdego roku po kolei, ale wiemy, że miałyśmy młody zespół i widać było na boisku jak on rósł. Każdy sezon przynosił coś wspaniałego, coś swojego. Razem z koleżankami walczyłyśmy i uczyłyśmy się - wspomina pełniąca funkcję kapitana drużyny przyjmująca.

Spytana o kierunek, jaki obiera, rzuca tylko z uśmiechem, że ten, o którym wszyscy piszą. A w mediach przy jej nazwisku pojawiała się pogłoska o transferze do ligi chińskiej. A czy doświadczona siatkarka już na zawsze żegna się z Rzeszowem?

- Mówię "do zobaczenia". Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. To było dla mnie sześć wspaniałych lat. Dużo się nauczyłam i myślę, że dziewczyny też nauczyły się czegoś ode mnie, np. co znaczy walczyć, nie poddawać się. Byłam w zespole, który zdobywał co roku medal. Były też trudne momenty, ale zawsze na koniec stawałyśmy na podium, to pozytywny wydźwięk. Teraz jeszcze żal i smutek ściskają gardło, ale wiem, że zostawiam po sobie dobre wspomnienie - podsumowuje Blagojević.

Niepotrzebna seria srebrnych medali. Na razie rozczarowanie, a co potem?

Jej drużyna tegoroczną rywalizację w ekstraklasie zaczęła od zwycięstwa, ale trzy kolejne spotkania padły łupem rywalek z Łodzi. Serbka i trener rzeszowianek Stephane Antiga są zgodni - kluczowy był drugi pojedynek - rzeszowianki roztrwoniły wtedy prowadzenie 2:0 w setach.

- W ostatnim meczu ŁKS zaryzykował, a potem zaczęły się bawić na boisku. Tie-break niby toczył się po naszej myśli, ale rywalki dobrze czytały naszą grę i łapały nas blokiem. Na pewno to smutny moment. Szczególnie, że grałyśmy bardzo dobrze - przyznaje przygnębiona przyjmująca.

Szkoleniowiec Developresu w rozmowie ze Sport.pl chwali swoje zawodniczki za koncentrację zaprezentowaną w sobotni wieczór. Końcówka piątego seta jednak im kompletnie nie wyszła. Prowadziły 12:8 i tylko trzy punkty dzieliły je od doprowadzenia do piątego meczu w finale. Ale łodzianki odrobiły stratę i doprowadziły do remisu 13:13.

- Co się wtedy wydarzyło? Kobieca siatkówka...Żartuję tu trochę, ale...Rywalki miały serię punktów przy dobrej zagrywce, kiedy punktowały bokiem i kontrami. Nie było łatwo przyjmować, nie było łatwo skończyć ataku - wylicza Francuz.

On dołączył do klubu w 2019 roku i jest to jego pierwsza praca w roli szkoleniowca kobiecej drużyny. Wywalczył z nią więc cztery srebrne krążki w ekstraklasie.

- Wiele osób jest tu już od kilku lat. Niepotrzebna jest ta seria srebrnych medali. Szkoda, że w tym roku znów przegraliśmy finał - przyznaje smutny, gdy pytam o tę regularność.

A czy dla niego to ostatnie wicemistrzostwo jest najboleśniejsze z wszystkich? - Nie wiem, naprawdę. Każdy sezon jest trochę inny. Nawet jak powtarza się wynik, to z inną grupą ludzi, ma się inne problemy, inne momenty radości. Każdy sezon jest tak długi, tak ciężki, tak dużo w nim emocji, więc ciężko to porównać. Z drugiej strony zdobyliśmy teraz Superpuchar Polski. Przegraliśmy w Pucharze Polski i w ekstraklasie, ale bardzo dobrze graliśmy w Lidze Mistrzyń. Każdy jest teraz rozczarowany, ale przegraliśmy z ŁKS-em sześć z siedmiu spotkań w tym sezonie. Wielkie gratulacje, bo mieli dwie poważne kontuzje, a u nas wszystkie dziewczyny były zdrowe. Po prostu przeciwnik był lepszy. Mało nieraz brakło, ale był lepszy - ocenia Antiga.

W tegorocznym finale Tauron Ligi jego drużyna dwukrotnie przegrała w tie-breaku. Dwa pozostałe spotkania skończyły się wynikiem 3:1. Na razie ten srebrny medal kojarzy się więc z rozczarowaniem, ale czy kiedyś będzie go cieszył? - Nie wiem. Na gorąco nie potrafię tego powiedzieć - rzuca na koniec przygnębiony trener, który z reprezentacją Polski siatkarzy w 2014 roku zdobył mistrzostwo świata.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...