Selfie nawet po przegranych meczach, tylko minuta spędzana w szatni, umiejętne zarządzanie zespołem zamiast "zamrażania" zawodniczek i wierność własnej filozofii - tak Alessandro Chiappini zbudował złoty ŁKS Commercecon. To Włocha i jego sztab nazywają w Łodzi głównym architektem tego wielkiego sukcesu.
Było coraz bliżej wyjścia na prowadzenie w ostatnim spotkaniu finału ligowego siatkarek, ale ŁKS-owi mecz zaczął się wymykać spod kontroli. Developres Rzeszów prowadził, a łodzianki nie wykorzystywały swoich szans. Zazwyczaj spokojny Alessandro Chiappini, trener drużyny, podczas przerwy był wściekły. W emocjach rzucał przekleństwa - najpierw tylko po angielsku, potem połączył ze sobą aż trzy języki, dokładając jeszcze polski i włoski. - K***a mać, vai, andiamo girls! - krzyczał szkoleniowiec, co bardzo dobrze było słychać w telewizyjnej transmisji ze spotkania. Jego zawodniczki wygrały najpierw drugiego seta, a potem cały mecz po wielkich emocjach 3:2. Dzięki temu zdobyły trzeci tytuł w historii klubu z Łodzi. Chiappini mógł już odrzucić na bok nerwy i dać się ponieść wielkiej radości - ŁKS odzyskał złoto po czterech latach przerwy.