- Byłem kiedyś w tym miejscu, co Kamil Semeniuk teraz. Zaliczyłem jeden z najgorszych sezonów klubowych w karierze, a pół roku później zdobyliśmy olimpijskie złoto. Czasem takie doświadczenia mogą sprawić, że się rozwiniesz - mówi Sport.pl Nikola Grbić. Trener polskich siatkarzy trochę inaczej patrzy na sytuację Wilfredo Leona. A o Bartoszu Bednorzu mówi, że nigdy wcześniej nie widział go grającego tak jak teraz. Ale tu też jest pewne "ale".
Im bliżej końca klubowej rywalizacji, tym bardziej rośnie gorączka związana z oczekiwaniami na listę z powołaniami do reprezentacji Polski siatkarzy. Zwłaszcza że rok temu Nikola Grbić zaskoczył kilkoma decyzjami i wśród kibiców trwa dyskusja, czy tym razem zaufa podobnej grupie, czy też wśród kluczowych postaci znajdą się nowe nazwiska. Szczególnie duże zainteresowanie wzbudza obsada przyjęcia, gdzie Serb już wcześniej miał kłopot bogactwa. Tyle że teraz jeden z dotychczasowych liderów kadry - Kamil Semeniuk - zalicza w Perugii sezon, o którym zapewne chciałby jak najszybciej zapomnieć. Bartosz Bednorz z kolei - dotychczas będący w reprezentacji postacią drugoplanową - po dołączeniu w styczniu do Zaksy bryluje jak nigdy. A co z Wilfredo Leonem, który miał triumfalnie wrócić do drużyny narodowej, ale ostatnio razem z Semeniukiem musiał przełknąć gorzką pigułkę we Włoszech?