Sensacja w finale. Kopciuszek postawił wielkie gwiazdy pod ścianą. Deklasacja!

Absolutna sensacja w finale Pucharu CEV stała się faktem. Skazywany na pożarcie belgijski Knack Roeselare pokonał 3:0 w pierwszym meczu i to na wyjeździe naszpikowaną gwiazdami Modenę. Earvin N'Gapeth i spółka stoją teraz pod ścianą, bo w rewanżu będą musieli wygrać za trzy punkty i doprowadzić do złotego seta.

Drużyna Knack Roeselare sprawiła ogromną niespodziankę w Pucharze CEV już po raz drugi z rzędu. W półfinale wyeliminowali bowiem innego włoskiego faworyta Piacenzę po złotym secie. W finale czekało na nich jeszcze trudniejsze zadanie - mecze z Valsa Group Modena. Czterokrotny triumfator Ligi Mistrzów i 12-krotny mistrz Włoch z Earvinem N'Gapethem i Bruno Rezende wcale nie okazał się taki straszny. Belgowie rozbili go 3:0.

Zobacz wideo "Polski Thomas Mueller". Lewandowski wreszcie będzie miał partnera

Gigant rozbity w Pucharze CEV. Knack Roeselare krok o sensacyjnego tytułu

Kolosalna różnica w budżetach obu klubów, poziomie ich największych gwiazd czy w doświadczeniu w europejskich rozgrywkach w ogóle nie była widoczna. Na początku pierwszego seta gra była wyrównana, potem przewagę zyskał skazywany na porażkę Knack. Od stanu 8:8 zaczął powoli odskakiwać. W końcu osiągnął czteropunktową przewagę 18:14. Udało się ją dowieźć do samego końca pierwszej partii. Goście wygrali do 21, w czym duża zasługa niechlujstwa Modeny. Już na tym etapie miała ona na koncie 12 błędów.

Modana nieco lepiej rozpoczęła drugą partię. Kilkoma efektownymi atakami popisali się N'Gapeth i Adis Lagumdzija. I tak przełożyło się to na grę punkt za punkt. W końcu ponownie Belgowie przyspieszyli i zrobiło się 13:10. Trener Andrea Giani próbował wstrząsnąć zespołem i poprosił o czas. Włochom udało się nawet odrobić straty dzięki asom serwisowym Bruno i Lagumdzii. W końcówce było już 20:19. Kolejne błędy Modeny zupełnie zaprzepaściły tę pogoń. Przy stanie 24:21 Knack miał piłki setowe. Dwie udało się obronić, ale ostatecznie to Belgowie wygrali do 23.

W ostatniej partii goście prowadzili niemal od pierwszej do ostatniej piłki. Gospodarze zdołali nawiązać walkę, doprowadzając do remisu 9:9. Potem punkt zdobył jeszcze N'Gapeth, ale tylko na tyle było ich stać. Knack Roeselare zwyciężył 25:21, głównie dzięki znakomitej współpracy atakującego Pablo Kukartseva z przyjmującym Stijnem D’Hulstem.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

W belgijskich mediach zapanowała istna euforia. "Fenomenalny popis przeciwko siatkarskiemu mocarstwu Modenie w finale Pucharu CEV" - czytamy w "Nieuwsblad". "Knack Roeselare wykonuje akrobacje i robi ogromny krok w kierunku zdobycia Pucharu Europy" - dodaje "Focus". "Talent dał o sobie znać od samego początku, a przy takim entuzjazmie, umiejętnościach i sile włoskie gwiazdy zbladły" - cieszy się portal kw.be. Na zupełnie przeciwległym biegunie są Włosi. "Wszystko poszło nie tak. Valsa Group trenera Andrei Gianiego popełniła wiele błędów, zwłaszcza w kluczowych momentach, i cały czas musiała gonić za nienaganną belgijską drużyną" - podsumował włoski Eurosport.

Do ostatecznych rozstrzygnięć pozostał jeszcze rewanż. Odbędzie się on 5 kwietnia w Roeselare. Belgom wystarczy wygrać dwa sety. Modenę może uratować zwycięstwo 3:0 lub 3:1 i złoty set.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.