Polskie siatkarki chcą swojej Zaksy. Zrobiły kolejny krok. "Nie trzeba się oszukiwać"

Jakub Balcerski
- Chciałoby się mieć w kobiecej Lidze Mistrzyń taką drużynę, jaką Zaksa jest w męskiej - mówi Sport.pl przyjmująca Developresu Rzeszów Jelena Blagojević. Jej drużyna sukcesów zespołu z Kędzierzyna-Koźla na razie nie powtórzyła, ale drugi raz z rzędu zagrała w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń. I choć odpadła, to Serbka twierdzi, że rzeszowianki utrzymały wysoki poziom gry.

Developres w pierwszym meczu w Rzeszowie uległ Eczacibasi Stambuł 1:3, a w drugim, choć prowadził już 2:1 i miał szansę doprowadzić do złotego seta, przegrał 2:3 i odpadł z rozgrywek Ligi Mistrzyń.

- Szkoda nam przede wszystkim tego pierwszego meczu w Rzeszowie. Gdybyśmy doprowadziły w nim do piątego seta, a nie przegrały czwartego na przewagi, to może byłoby trochę inaczej - mówi Sport.pl przyjmująca drużyny, Jelena Blagojević.

Zobacz wideo Norbert Hubert o planach po zwycięstwie ze Ślepskiem Malow Suwałki: Siatkówki będziemy trenować troszkę mniej

Developres stanął w miejscu? Nie, a drugi ćwierćfinał Ligi Mistrzyń warto docenić

To już drugi sezon, gdy rzeszowianki grają w ćwierćfinale najważniejszych europejskich rozgrywek. W zeszłym roku Developres zmierzył się w nim z inną utytułowaną drużyną ze Stambułu - Vakifbankiem. Pierwszy mecz u siebie wygrał po tie-breaku, ale w rewanżu to Turczynki były lepsze po czterech setach i w ten sposób awansowały do półfinału, a później wygrały całe rozgrywki.

Powtórzenie wyniku z 2022 roku to stanie w miejscu? Nie do końca. Wydaje się, że, choć wynik z zeszłego roku był lepszy - głównie przez pokonanie Vakifbanku i realną szansę na wyrzucenie ich z rozgrywek - to dojście w to miejsce drugi raz tylko umacnia drużynę z Rzeszowa w roli kandydata do silnego zespołu nie tylko w Polsce, ale i Europie. - Trudno porównywać te sezony i ćwierćfinały pomiędzy sobą. Teraz jest inny zespół, młodszy. Są dziewczyny, które pierwszy raz grają na takim poziomie, ale prezentują się bardzo dobrze. Mamy też takie, które rok temu siedziały na ławce, a teraz weszły do składu - ocenia Blagojević.

Drugi awans z rzędu do ćwierćfinału LM warto docenić. To w końcu wciąż sukces i nawet jeśli kolejnego kroku, czyli wejścia do najlepszej czwórki zespołów w Europie, nie udało się wykonać już teraz, to Rzeszów, ale i polska kobieca siatkówka nie jest od tego bardzo daleko. Pokazały to także mecze z Eczacibasi.

- Trzeba być dumnym, że doszłyśmy do ćwierćfinału w kolejnym sezonie - przekonuje Blagojević. - Grałyśmy w Lidze Mistrzyń bardzo dobrze, tak, jak w zeszłym roku. Jak jesteś na tym etapie rozgrywek to na pewno trafisz na silny zespół. Nie trzeba się oszukiwać: wiemy, że to są zespoły zbudowane, żeby wygrać Ligę Mistrzyń. W składach mają wielkie gwiazdy, a w budżetach ogromne pieniądze. To zrobiło różnicę. Dlatego musimy cieszyć się tym, że znów zaszłyśmy tak daleko i że tego ćwierćfinału nie przegrałyśmy dwa razy po 0:3 - wskazuje.

Siatkarki chcą swojej Zaksy. "Zrobiłyśmy fajną robotę"

- Zrobiłyśmy fajną robotę i z dobrej strony zaprezentowaliśmy nasz klub, jak i polską siatkówkę. Wierzę, że wszyscy nam kibicowali, chciałoby się mieć w kobiecej Lidze Mistrzyń taką drużynę, jaką Zaksa jest w męskiej. Tam wygrywa rozgrywki, zdobywa medale. Nam nasze mecze na razie dały dużo doświadczenia, które ten młody zespół będzie mógł wykorzystać. I skrzydeł, bo widzą, że możemy grać z takimi zespołami jak Vakifbank, czy Eczacibasi, najlepszymi na świecie - podsumowuje Jelena Blagojević.

I choć w głosie zawodniczki słychać, że czuje spory niedosyt, to ma rację: siatkówka kobiet w Polsce nie ma jeszcze swojej Zaksy, ale walka Developresu w Lidze Mistrzyń i rozwój tego zespołu wskazuje, że jest tu potencjał, żeby przebić się jeszcze wyżej niż na poziom ćwierćfinału. On jeszcze niedawno wydawał się sufitem, czymś niemal niedostępnym. Teraz rywalizacja, nawet z gigantami europejskiej siatkówki, jest możliwa i trzeba to w końcu wykorzystać. A Rzeszów, utrzymując swój poziom z zeszłego roku, wcale się nie zatrzymał. Zrobił krok do tego, żeby w przyszłości cieszyć się z jeszcze większego sukcesu. Mały krok, ale na większe przyjdzie czas, może już za rok.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.