Developres postawił się w walce o półfinał LM. "Czegoś takiego nie mamy w lidze"

Agnieszka Niedziałek
Pomieszanie zadowolenia z niedosytem panowało w Developresie po przegranym 1:3 pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. - Chciałbym grać piątego seta i zobaczyć, czy będziemy w stanie utrzymać ten poziom i wygrać - zaznacza Stephane Antiga. Trener siatkarek z Rzeszowa dodaje, że szybka adaptacja do gry rywalek ze światowego topu jest bardzo trudna. A co z rewanżem? - Mamy malutkie szanse, ale mamy - ocenia Francuz.

Przed wtorkowym meczem nie było wątpliwości, kto będzie faworytem w tej parze ćwierćfinałowej. Eczacibasi Dynavit Stambuł to triumfator siatkarskiej Ligi Mistrzyń z 2015 roku oraz zdobywca trzeciego miejsca sprzed sześciu lat. Dodatkowo w tureckiej lidze w tym sezonie ma jak na razie bilans meczów 19-0 i stracił tylko cztery sety. A w składzie kilka gwiazd światowego formatu, m.in. Tijanę Bosković, MVP dwóch ostatnich edycji mistrzostw świata. Developres Bella Dolina, którego najlepszym wynikiem jest ubiegłoroczny ćwierćfinał, przegrał teraz we własnej hali 1:3. W czwartym secie obronił sześć piłek meczowych zanim spasował. I właśnie dlatego w głowach Stephane'a Antigi i jego zawodniczek po pojedynku pojawiała się myśl "Co by było gdyby...".

Zobacz wideo Maria Stenzel po zwycięstwie Grupy Azoty Chemik Police: Pierwszy set pokazał, że nie będzie tak łatwo

"Drużyny ze światowej czołówki mają inny styl. Atuty, których nie ma nikt w naszej w lidze"

- Szkoda, że nie graliśmy piątego seta. Czwarty był fajny i ogólnie byliśmy w stanie rywalizować z drużyną, która należy do najlepszych na świecie przez dwa sety. Wygraliśmy jeden, bardzo blisko było w czwartym. Kilka tygodni temu z Imoco Volley Conegliano (w fazie grupowej LM - red.) dobrze graliśmy przez półtora seta, więc jest progres. Podejście mentalne też było dziś bardzo pozytywne. Pracowaliśmy nad tym. To dobry prognostyk na przyszłość - zaznacza Antiga.

Przyznaje jednak, że mimo to konieczność szybkiej adaptacji do poziomu drużyny ze światowego topu to zadanie bardzo trudne. Dało się to odczuć w secie otwarcia, który jego zespół przegrał 19:25. 

- Czasem jak gramy z tak dobrym przeciwnikiem, to patrzymy na rywalki i a to jakaś spektakularna akcja, a to robią coś, czego inni nie robią. Grają szybciej, nie da się tak czytać gry rozgrywającej, nie nadąża się z blokiem. Mają inny styl. Atuty, których nie ma nikt w naszej w lidze. Nie ma więc okazji sprawdzić się z tym na treningu czy w sparingu, by się zaadaptować. Zostają tylko dwie, trzy odprawy przed meczem, ale trzeba wykonać od razu wszystkie założenia na boisku. To nie jest łatwe - relacjonuje były trener reprezentacji Polski siatkarzy.

Jego zdaniem Developres - na ile było do możliwe - dobrze poradził sobie z blokowaniem Bosković, która miała niespełna 50-procentową skuteczność w ataku. W ekipie z Rzeszowa zaś środek dobrze również funkcjonował pod kątem ataku, co z kolei było możliwe dzięki dobremu przyjęciu.

- W rewanżu spróbujemy jeszcze lepiej zagrywać. Bo u rywalek każda potrafi zagrać mocno w różnym kierunku. Nie chodzi tu tylko o dodanie mocy w tym elemencie. Czasem bardziej o serwis taktyczny. Ale i tak nie jest łatwo im utrudnić grę. Dlatego są tak dobre - podsumowuje szkoleniowiec.

Co by było, gdyby doszło do tie-breaka? Do Stambułu bez kompleksów

W poprzedniej edycji LM Developres w ćwierćfinale trafił na inny mocny zespół ze Stambułu - VakifBank. W pierwszym spotkaniu wygrał u siebie 3:2, a w rewanżu w Turcji przegrał 1:3.

- Dziś byliśmy blisko tie-breaka. Może wówczas rywalki byłyby pod presją. Chciałbym grać piątego i zobaczyć, czy dalej bylibyśmy w stanie utrzymać ten poziom i wygrać. W rewanżu musimy wygrać, by awansować. Będzie ciężko, ale wiemy, że możemy z nimi rywalizować. To jest teraz najważniejsze - wiemy, że jesteśmy w stanie z nimi nawiązać walkę. Może liczyć się będą tylko dwa sety (tyle do awansu potrzebuje Eczacibasi - red.), ale może walka potrwa dłużej. Mamy teraz kilka dni, by zastanowić się, co możemy poprawić. Nasze szanse są malutkie, ale je mamy. Pojedziemy tam bez kompleksu. Jedziemy, żeby wygrać - deklaruje Antiga.

Podobnie jednocześnie zadowolona, ale i nieco rozczarowana była Jelena Blagojević. Kapitan rzeszowskiej drużyny zwraca uwagę w rozmowie ze Sport.pl, że Eczacibasi to zespół zbudowany z myślą o triumfie w LM.

- Mają dużo gwiazd, ale potrafiłyśmy z nimi rywalizować, być blisko. Potrafiłyśmy je zablokować, obronić ich ataki. Widzimy, że możemy z nimi powalczyć. Tym się trzeba cieszyć. W naszej lidze nie mamy takich okazji. Nie przestraszyłyśmy się. Ale porażka zawsze boli - przyznaje.

Zdaniem Serbki po pierwszym secie każda z zawodniczek Developresu indywidualnie wzniosła się na wyższy poziom. 

- Każda coś dała od siebie, a to połączyło się na boisku i dzięki temu wyglądało to potem tak, jak wyglądało. Cieszę się bardzo, że w drugim secie się ogarnęłyśmy. Zaczęłyśmy grać to, co potrafimy, a rywalki zrobiły błąd czy dwa więcej i skorzystałyśmy. Na takich sytuacjach człowiek się uczy - podkreśla Blagojević.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.