"Najseksowniejsze ozdoby". Biorą udział w konkursie, do którego się nie zgłaszały

Galerie zdjęć atrakcyjnych sportsmenek to taki konkurs piękności, do którego uczestniczki się nie zgłaszały. Dla części to docenienie ich urody i miły dodatek, inne wolałyby, by z tego zrezygnować. - Poświęcamy czas, by przygotować się do imprezy, rezygnujemy z życia prywatnego, a potem ktoś nas opisuje jako "najseksowniejsze ozdoby czempionatu". To żałosne - mówią nam niektóre z nich.

Lata ciężkiej pracy i wylewanego na treningach potu oraz długa lista wyrzeczeń. Potem euforia po zdobyciu medalu najważniejszych światowych imprez lub łzy rozczarowania. Ale to nie wszystko, bo na sportsmenki czeka jeszcze nie zawsze pożądany bonus - miejsce w galerii zdjęć. Przy tej okazji dowiadują się, że należą do "grona najpiękniejszych", są "najseksowniejszymi ozdobami" i "rozgrzewają wyobraźnię". Części zawodniczek to nie przeszkadza, inne zaś uważają, że takie zestawienia powinny jak najszybciej zniknąć. A właściwie nigdy nie powinny były się pojawić.

Zobacz wideo Przełomowy sukces polskich siatkarek. Nowa era. "Ćwierćfinał był strefą poza marzeniami"

Umniejszanie wynikom vs dodawanie pewności siebie

"Najgorętsze lekkoatletki mistrzostw świata", "Najpiękniejsza liga świata? Takie koszykarki grają w Polsce!", "Urocza kolarka podbija serca kibiców", "Najpiękniejsze siatkarki świata 2022" - to tylko kropla w internetowym morzu galerii, na które można trafić w sieci. Powstają przeważnie przy okazji prestiżowych turniejów czy rozgrywek, ale osiągnięcia sportowe bohaterek nie mają tu znaczenia.

- Zamiast powiedzieć o naszym sukcesie, mówią: "O, tutaj nasze Złotka" czy "nasze łyżwiareczki". Używanie takich określeń czy klasyfikowanie zawodniczek pod względem urody na pewno umniejsza osiąganym przez nie wynikom sportowym. Taka jest prawda. Nie podoba mi się to - zaznacza wprost w rozmowie ze Sport.pl była panczenistka Luiza Złotkowska.

Niektórym sportsmenkom jednak takie galerie nie przeszkadzają. Zuzanna Górecka w jednej z nich, poświęconej najpiękniejszym siatkarkom niedawnych MŚ, zajęła nawet pierwsze miejsce. Czy cieszy ją takie zwycięstwo?

- To bardzo miłe, bo generalnie kobiety lubią być komplementowane. Nie widzę przeciwskazań dla powstawania takich publikacji. Czy to deprecjonowanie osiągnięć? Myślę, że nie. Sport i uroda to dwie odrębne rzeczy - argumentuje reprezentantka Polski.

Dodaje od razu, że kwestia wyglądu nie jest w zawodowym sporcie najważniejsza. - Urodą się w nim nie wygrywa - podkreśla przyjmująca, która z biało-czerwonymi w ostatnich MŚ dotarła do ćwierćfinału.

Według lekkoatletki Natalii Kaczmarek takie zestawienia mają jeszcze jedną zaletę. Pokazują, że zawodniczki to nie tylko ich osiągnięcia sportowe.

- Nie chcemy być postrzegane tylko przez pryzmat naszych wyników. Może nie jest to dobry przykład, by patrzeć pod kątem wyglądu, ale chodzi o to, by pamiętać, że jesteśmy też ludźmi - podkreśla mistrzyni olimpijska z Tokio w sztafecie mieszanej 4x400 m i srebrna medalistka tej imprezy w sztafecie kobiecej 4x400 m.

Złotkowska podchodzi do tego zupełnie inaczej i wolałaby, by biorących udział w sportowej rywalizacji mierzyć tą samą miarą.

- A w łyżwiarstwie szybkim jest ona bardzo prosta – jest stoper, są start i meta oraz trzy miejsca na podium - wskazuje wicemistrzyni olimpijska z Soczi i brązowa medalistka igrzysk w Vancouver w rywalizacji drużynowej.

Nie przemawia do niej też argument Góreckiej, że docenienie wyglądu sportsmenek może dodać im pewności siebie. Zdaniem utytułowanej panczenistki dowartościować się na tej podstawie mogą zawodniczki, które nie odniosły sukcesu sportowego, a są postrzegane tylko jako atrakcyjne kobiety.

- My natomiast bronimy się wynikami i przez ich pryzmat chcemy być oceniane - podkreśla, mając na myśli siebie i siedzącą obok Natalię Czerwonkę.

Druga ze srebrnych medalistek olimpijskich z 2014 roku, która w połowie października zakończyła karierę, od kilku lat pracuje z dziećmi i próbuje im zaszczepić zamiłowanie do łyżwiarstwa szybkiego. Na podstawie własnych obserwacji potwierdza, że obecnie dla dziewczynek bardzo dużą wartością jest to, że sportsmenki potrafią być atrakcyjne.

- Dla młodych kobiet jest to bardzo ważne, że - będąc sportowcem - możesz mieć ładną figurę, być atrakcyjną, dobrze wyglądać. To są wartości dodane, dzięki którym możemy zachęcać je do uprawiania sportu. Tylko że potem nie możemy zatracić się pomiędzy wynikiem sportowym a wyglądem - przestrzega.

Galerie zdjęć pięknych zawodniczek, cheerleaderek oraz żon i partnerek graczy są dla portali pewniakiem pod kątem liczby odsłon i dla wielu z nich stałym punktem programu. Jak jednak widać, wśród sportsmenek nie ma jedności co do opinii na temat takich zestawień.

- Odbiór tego to bardzo indywidualna kwestia. Jeżeli to uznanie dla strony wizualnej idzie w parze z równoległym uznaniem dla wyników i ciężkiej pracy, to wiele sportsmenek może nie mieć z tym żadnego problemu. Spotkałam się z tym, że wiele z nich, chcąc podkreślić swoją kobiecość, dba o makijaż czy fryzuję. Dla niektórych to forma wyrażenia siebie. Problemem jest, jeżeli idziemy w kierunku dużej seksualizacji, a nie tylko zwrócenia uwagi na ogólną atrakcyjność samego ciała - wskazuje w rozmowie ze Sport.pl psycholożka sportu Aleksandra Adamiec.

Zmiana pokoleniowa i "trochę zakłamane" życie z Instagrama

Różnica w podejściu do tej kwestii może mieć związek m.in. ze zmianą pokoleniową. Złotkowska ma 36 lat, Czerwonka jest dwa lata młodsza, Kaczmarek ma 24 lata, a Górecka to 22-latka. Dwie ostatnie należą do generacji, która wychowała się na mediach społecznościowych. Obecnie jednym z najpopularniejszych jest Instagram, gdzie króluje obraz, a to przekłada się na zwiększenie wagi wyglądu.

- I dotyczy to nie tylko sportowców, ale całego społeczeństwa. Ludzie chcą dobrze się prezentować. Sami napędzają powstawanie takich galerii, bo gdyby te się "nie klikały", to nikt by potem kolejnych nie przygotowywał. Co by też nie mówić, to podczas startów mamy takie stroje, że pokazujemy dużą część ciała. Nie oszukujmy się, ludzie zwracają na to uwagę - argumentuje Kaczmarek.

Maria AndrejczykMaria Andrejczyk występuje przeciw molestowaniu. "Tak. Wielokrotnie tego doświadczyłam"

Współczesne nastawienie na estetykę potwierdza również Górecka. Dodaje jednocześnie, że zdjęcia z Instagrama nie oddają w pełni rzeczywistości.

- Tam jest pokazane trochę zakłamane życie. Nie zawsze wyglądamy idealnie, ale ludzie pokazują tam to, co chcą. Niektórzy lubią prezentować siebie tylko wtedy, kiedy są w dobrej kondycji, a nie pokazują tego, gdy jest źle. Ale każdy ma prawo na swój sposób prowadzić media społecznościowe - zastrzega.

To właśnie za ich pośrednictwem ma do czynienia  – jak sama to określa – z drugą stroną medalu oceniania jej wyglądu. Poza przyjmowanymi z radością komplementami zdarzają się bowiem komentarze wulgarne, które siatkarkę męczą.

- Nie są to jednostkowe przypadki. Obecnie zauważam ich zdecydowanie więcej niż kiedyś. Blokuję takie osoby, bo nie życzę sobie pod moim adresem takich komentarzy. Przyjmuję tylko te miłe, kulturalne – zaznacza.

Do Kaczmarek zwykle też docierają miłe słowa, ale również zdarza się, że kierowane są pod jej adresem wiadomości przekraczające granicę dobrego smaku. Jak sobie z tym radzi? - Staram się to obrócić w żart i nie przejmować się - opowiada tegoroczna wicemistrzyni Europy na 400 m.

Adamiec zwraca uwagę, że o dystans do własnego wyglądu dużo łatwiej jest dorosłym i świadomym sportsmenkom, które mają już na koncie sukcesy, niż tym młodym.

- Bardzo często spotykam się z tym, że nastoletnie zawodniczki mają ogromne kompleksy i ogromny problem ze swoim ciałem. Szczególnie te, u których zmienia się ono też pod wpływem dojrzewania. Często zmienia się ono także pod wpływem sportu i mierzą się z zaburzeniami odżywiania, bo nie podoba im się np. wymagany wzrost masy mięśniowej. Dlatego przy podkreślaniu wizualnego aspektu znaczenie ma wiek. Jeśli dotyczy to bardzo młodych, nawet nieletnich sportsmenek, to niekoniecznie powinniśmy to akceptować i aprobować – przestrzega ekspertka.

Dodaje też, że zawodniczki w niektórych strojach nie czują się do końca pewnie i może to być dla nich krępujące.

Niemczyk zalecał siatkarkom solarium i makijaż. Cienka granica między komplementem a seksizmem

Górecka przekonuje, że atrakcyjność zawodniczek można wykorzystać w dobrym celu, czyli do zwiększenia liczby kibiców kobiecego sportu. - Może uda się ich w ten sposób zachęcić. Ale pokazujemy też, że nasza gra jest warta oglądania i kibicowania nam - podkreśla.

Wykorzystanie tego aspektu potwierdza Aleksandra Jagiełło. Była siatkarka, a obecnie szefowa BKS BOSTIK Bielsko-Biała zaznacza jednak, że to poboczny element.

- Niestety, w takich czasach żyjemy, że sport jest bardzo mocno powiązany z marketingiem. Sama jako prezes klubu wiem, że bez wsparcia firm nie istniejemy. A co możemy im w zamian dać? Przede wszystkim reklamę – poprzez media społecznościowe i stronę, a dodatkowo poprzez zawodniczki, których wizerunkiem dysponujemy. Gdy ja grałam, było zupełnie inaczej i w dużej mierze koncentrowano się na sukcesach sportowych - wspomina mistrzyni Europy z 2003 i 2005 roku.

Ale to, że koncentrowano się na nich, nie znaczy, że wygląd nie miał wtedy znaczenia. Dla trenera "Złotek" Andrzeja Niemczyka był on bardzo ważny.

- Wysyłał nas na solarium i mówił, byśmy się malowały na mecze. Bo po pierwsze, to święto, do którego się specjalnie przygotowujemy, a po drugie, by rywalki zazdrościły nam nie tylko umiejętności, ale i urody. Wydaje mi się jednak, że wtedy było to takie wyważone. Ale pewnie wynika to z tego, że nie było wówczas mediów społecznościowych. Czasy się zmieniają. Mam 10-letnią córkę i wiem, że ona będzie funkcjonować zupełnie inaczej – przyznaje brązowa medalistka ME 2009.

Określenie "Złotka" nie przeszkadza jej, bo łączy się z osiągnięciami sportowymi. Galerie ze zdjęciami atrakcyjnych zawodniczek same w sobie uważa za akceptowalne. Problem stanowią zaś towarzyszące im opisy, w których nie ma słowa o sukcesach. Znamiennym przykładem jest określenie w jednym z takich zestawień polskich lekkoatletek biorących udział w tegorocznych mistrzostwach Europy mianem "najseksowniejszych ozdób czempionatu".

- One poświęcają czas i życie na to, by przygotować się do imprezy docelowej, rezygnują z życia prywatnego, wylewają tony potu i ktoś tak je opisuje. Powinien się tysiąc razy wcześniej zastanowić nad użyciem takiego określenia. Jeśli ktoś dąży do czegoś, jedzie na imprezę, a potem okazuje się, że ktoś patrzy na niego tylko przez pryzmat wyglądu, to jest żałosne - ocenia Jagiełło.

Bohaterami galerii klasyfikujących na podstawie wyglądu bywają też sportowcy. W Polsce najpopularniejsze są chyba zestawienia z piłkarzami i siatkarzami. Pojawiają się jednak znacznie rzadziej niż te z zawodniczkami. Poza tym oni opisywani są raczej tylko jako najprzystojniejsi lub ewentualnie najseksowniejsi. Nie zostają zaś "najseksowniejszymi ozdobami" i zdecydowanie rzadziej czytają o sobie, że "rozgrzewają wyobraźnię".

- Mamy tu pewną stereotypizację - u kobiety pierwszym walorem, na który zwrócimy uwagę, będzie jej fizyczność. Częściej w ich przypadku niż u mężczyzn dochodzi też aspekt seksualizacji. To ryzyko niedostrzegania, że muszą włożyć dokładnie taki sam wysiłek czasu, pieniędzy, zaangażowania i energii w osiągnięcie sukcesu sportowego, co panowie - podkreśla Adamiec.

Ostrzega też, że granica między podziwem dla atrakcyjności danej osoby a stawianiem jej fizyczności ponad wszystkie inne zalety jest bardzo cienka.

- Te galerie są bardzo jednostronne. Na pewno warto byłoby podkreślić, że atrakcyjny wygląd to u sportsmenek tylko dodatek. Zastanówmy się, czy dana osoba startuje w konkursie na najatrakcyjniejszą zawodniczkę, czy jednak przyjechała walczyć o najwyższe trofea w zawodach sportowych i za to chciałaby być na pierwszym miejscu doceniona - podsumowuje psycholożka sportu.

Więcej o: