Nietypowy uraz mistrza olimpijskiego. Klub PlusLigi przekracza limit pecha

Na liście wymarzonych prezentów świątecznych, które Projekt Warszawa chciałby otrzymać z wyprzedzeniem na pewno jest powrót do gry Kevina Tilliego. Uraz Francuza jest na tyle nietypowy dla siatkarzy, że utrudnia to precyzyjne wskazanie, kiedy będzie gotowy. Stołeczny klub ma też inne zmartwienie, bo prawdopodobnie jeszcze przez około miesiąc będzie musiał sobie radzić bez drugiego ważnego gracza na przyjęciu - Artura Szalpuka.

Wydawało się, że za sprawą poważnego urazu kolana wykluczającego z całych rozgrywek 2022/23 Macieja Stępnia Projekt Warszawa wyczerpał przedsezonowy limit pecha. Na tym się jednak nie skończyło, choć kłopoty zdrowotne Kevina Tilliego i Artura Szalpuka są dużo łagodniejsze niż w przypadku rozgrywającego. Transfery uznanych przyjmujących miały być ważnymi powrotami i wzmocnieniami. Tym bardziej potrzebnym, że latem po sześciu latach odszedł Bartosz Kwolek. Biorąc pod uwagę potencjał sportowy, są oni w stanie wypełnić lukę po jednym z liderów drużyny, ale póki co obaj z kontuzji obserwują poczynania klubowych kolegów w nowym sezonie jedynie w roli widzów.

Zobacz wideo Heynen wyjechał z Polski, ale jakby nic się nie zmieniło. "Jestem, kim jestem"

Rzadko spotykany u siatkarzy uraz. "Trudno się tu opierać na jakichś statystykach"

Projekt o poprzednim sezonie chciałby z pewnością zapomnieć. Po dobrej pierwszej części fazy zasadniczej przyszedł kryzys, który kosztował zespół brak awansu do ósemki w fazie play-off. Powrót Tilliego, który był już zawodnikiem stołecznej ekipy (w ostatnich latach zmieniał często nazwy) w sezonie 2019/20, ma pomóc w tym, by drugi raz do takiej sytuacji nie doszło. Na zaprezentowanie się na boisku mistrza olimpijskiego z Tokio trzeba będzie jeszcze jednak trochę poczekać.

Kontuzji stopy doznał on miesiąc temu, podczas meczu 1/8 finału mistrzostw świata. Francuska federacja szybko poinformowała, że dla prawie 32-letniego zawodnika ten turniej już się skończył. Jak na razie skorzystać z niego nie może również klub. Jak długo jeszcze utrzyma się ten stan rzeczy - nie wiadomo.

- Jak długo potrwa moja przerwa? Naprawdę nie wiem. Ale zmierza to we właściwym kierunku i jest coraz lepiej - zaznacza krótko Tillie.

Nieoficjalnie w klubie można usłyszeć, że doświadczony zawodnik może pauzować nawet do końca roku. Nadzieję na niewielkie przyśpieszenie daje trener Roberto Santilli.

- Mam nadzieję, że będzie już w najlepszej dyspozycji w grudniu. Te przewidywania utrudnia fakt, że to bardzo nietypowy uraz. Trudno się tu więc opierać na jakichś statystykach. Teraz, po kilku tygodniach leczenia, można powiedzieć, że Kevin jest na dobrej drodze do wyleczenia. Liczę, że w ciągu około miesiąca będzie mógł zacząć już coś działać - relacjonuje w rozmowie ze Sport.pl Włoch.

Dodaje jednak od razu, że kluczem jest, by nie naciskać na zbyt szybki powrót. - Nie można tu niczego przyśpieszać i trzeba zachować ostrożność, żeby sytuacja się nie pogorszyła - zastrzega szkoleniowiec.

Początkowo niektóre media podawały, że Tillie uszkodził staw skokowy, co jest jednym z najczęstszych urazów w siatkówce. Kontuzja Francuza jest dużo bardziej nietypowa, bowiem doznał częściowego pęknięcia rozcięgna podeszwowego.

- Rzadko spotyka się takie urazy u siatkarzy. Kevin najpierw był pod opieką lekarza reprezentacji Francji ze względu na to, że kontuzji doznał występując w kadrze. Teraz zajmuje się nim klubowy specjalista. Sytuacja jest pod kontrolą. Nie czuje już bólu i może normalnie chodzić - opowiada Santilli.

Sam Tillie też nigdy wcześniej nie miał takich kłopotów zdrowotnych. Ze względu na uszkodzenie podbicia ma za sobą kilka tygodni chodzenia o kulach. Teraz porusza się już bez nich.

Gorączkowe przeszukiwanie rynku. Czech z marszu do podstawowego składu

Drugim zawodnikiem, który obok Francuza ma wzmocnić nie tylko przyjęcie w Projekcie, ale i pomóc skutecznymi atakami, jest Szalpuk. 27-latek już kilka razy wracał do klubu z Warszawy. Ostatnio dołączył do niego w marcu tego roku, gdy z powodu wojny na Ukrainie nie mógł kontynuować występów w zespole Epicentr-Podolany Horodok. Latem podpisał nowy kontrakt ze stołeczną drużyną, ale w nowym sezonie jak na razie jeszcze w niej nie zadebiutował. Mistrz świata z 2018 roku na kilka dni przed początkiem sezonu  nabawił się urazu mięśni brzucha. Czeka jeszcze na kolejne badania, ale prawdopodobnie przed nim jeszcze około miesiąca przerwy w grze.

Projekt więc przed pierwszymi meczami PlusLigi miał do dyspozycji tylko dwóch przyjmujących - Igora Grobelnego i Mateusza Janikowskiego. Wobec wypadnięcia na nieco dłużej Tilliego i Szalpuka rozpoczęto poszukiwanie zawodnika, który spełni rolę "strażaka". 

- Sprawdzaliśmy cały siatkarski rynek. Szukanie kogoś na tym etapie nie było łatwe. Potrzebowaliśmy bowiem kogoś, kto będzie przydatny drużynie, a nie kogokolwiek - podkreśla Santilli.

Tuż przed pierwszym meczem sezonu klub poinformował o pozyskaniu Kamila Baranka. 39-letni Czech od razu trafił do pierwszego składu.

Jak na razie Projekt nie ma powodów do zadowolenia - w ciągu czterech dni przegrał na wyjeździe 0:3 z Asseco Resovią Rzeszów i 1:3 z GKS Katowice. Poprawić humory będzie chciał sobie sobotnim meczem we własnej hali, w którym podejmie Barkom Każany Lwów.

Więcej o:
Copyright © Agora SA