Narada polskich siatkarek w hotelu. I wszystko się zmieniło

Jakub Balcerski
We wtorek bolesna porażka z Serbkami, mistrzyniami świata, żeby już kolejnego dnia ograć złote medalistki igrzysk w Tokio, Amerykanki. Polskie siatkarki przeszły na domowych MŚ przemianę nie do uwierzenia. - Mówiłyśmy sobie, że na dobrą sprawę nie mamy nic do stracenia i najważniejsze jest to, żebyśmy zostawiły to, ile mamy, serce i wszystko w tych ostatnich meczach w Łodzi - tłumaczyła po wielkiej wygranej z USA dziennikarzom kapitan Polek, Joanna Wołosz.

To prawda: polskie siatkarki pokonały jedną z najlepszych drużyn na świecie, złote medalistki igrzysk olimpijskich w Tokio, Amerykanki. I to nie po męczarniach, a wręcz gładko: w trzech setach do 23, 22 i 18. 

Zobacz wideo Tyle zarabia Grbić w reprezentacji Polski. Jak wygląda jego przyszłość? [Sport.pl LIVE]

Polki odmieniły swoją grę o 180 stopni w 24 godziny. Kluczowe zebranie w hotelu

Przemiana Polek w 24 godziny jest wręcz nie do opisania. Przecież jeszcze we wtorek o tej samej porze był smutek po przykrej, brutalnej porażce 0:3 z Serbią. Dzień później kadra trenera Stefano Lavariniego zupełnie odwróciła sytuację, ogrywając jednego z najpotężniejszych rywali. 

- Po prostu wróciłyśmy do takiej szaleńczej euforii, którą prezentowałyśmy w meczach w Gdańsku - wyjaśniała tuż po spotkaniu kapitan reprezentacji Polski, Joanna Wołosz. - Napędzałyśmy się własną pozytywną energią. Wczoraj trochę tego zabrakło. Miałyśmy nawet takie własne zebranie wczoraj w hotelu po kolacji. Mówiłyśmy, że na dobrą sprawę nie mamy nic do stracenia i najważniejsze jest to, żebyśmy zostawiły to, ile mamy, serce i wszystko w tych ostatnich meczach w Łodzi. I niech się dzieje - dodała zawodniczka.

Kamila Witkowska, siatkówka, MŚ siatkarekTak Polki ograły mistrzynie olimpijskie. "Nakręcałyśmy się niemożliwymi piłkami"

Wołosz: Podeszłyśmy do tego meczu na aferze. I poszło

- Dzisiaj nawet w trakcie spotkania śmiałyśmy się, że podeszłyśmy do tego meczu na aferze. I poszło. Jesteśmy wszystkie w szoku, ale takie zwycięstwa na pewno budują. Oby to dało wiele na przyszłość, bo nic jeszcze nie wygrałyśmy, ale z drugiej strony wygrać z mistrzem olimpijskim to coś, co może się już w życiu nie powtórzyć. Mamy nadzieję, że to nas popchnie w dobrym kierunku, bo widać, że ten zespół się buduje - wskazała Joanna Wołosz.

Wołosz pochwaliła grę całego zespołu. - Nasze środkowe zagrały dzisiaj kawał meczu, naprawdę bardzo dobrze. W ogóle pełna kadra, wszystkie dziewczyny zagrały na świetnym poziomie. I oby tak dalej - podsumowała rozgrywająca Polek.

Stefano Lavarini i Magdalena Stysiak, Polska - USA, siatkówka, MŚ siatkarekStysiak zdradza kulisy wielkiego zwycięstwa. Lavarini przemówił w szatni. Zadziałało

Co powiedział Polkom trener Lavarini? "Zostawiamy to dla siebie. Podziałało"

Po przytoczeniu słów Magdaleny Stysiak, że jej brat trafił wynik i żałuje, że go nie obstawił, sama w żartach przyznała, że chciałaby to zrobić. - Pewnie ktoś tak wygrał. Szkoda, że ja tak nie postawiłam - śmiała się Wołosz.

Nie chciała jednak mówić o drugiej sprawie, którą zdradziła mediom Stysiak - przemowie motywacyjnej Stefano Lavariniego sprzed meczu. - Nie wiem, czy można o takich rzeczach mówić. One są wewnątrz zespołu i to jak trener stara się nas pobudzić przed meczem, przemówić do rozsądku. Niech to zostanie tajemnicą. "Męskie słowa"? Nie, nie było ich, była normalna rozmowa, ale zostawiamy to dla siebie. Podziałało - zapewniła Wołosz.

Polskie siatkarki podczas meczu z USA na MŚ 2022Kiedy kolejny mecz siatkarek reprezentacji Polski na mistrzostwach świata? Z kim zagrają?

"Cały czas mamy głowę nad wodą, trzymamy się nad nią"

Przed Polkami teraz jeden dzień bez gry na MŚ, a potem dwa kluczowe spotkania w kontekście możliwości awansu do ćwierćfinału, jaka teraz się przed nimi pojawiła. - To, że dzisiaj wygrałyśmy jest super sprawą. Cały czas mamy głowę nad wodą, trzymamy się nad nią. Teraz wydaje mi się, że to będzie ogromne wyzwanie, żeby z zespołami typowo w naszym zasięgu, z którymi wygrywałyśmy w tym sezonie, po prostu potwierdzić swoją formę - przekazała kapitan kadry.

Zawodniczki Steafano Lavariniego zmierzą się najpierw z Kanadyjkami, a potem z Niemkami. - Kanadyjki grają bardzo dobrze w tym turnieju, ale może szwankuje im trochę przyjęcie, więc musimy spróbować to wykorzystać. A z Niemkami? Zawsze jest dramaturgia. Nie grałyśmy przeciwko nim jeszcze spokojnego meczu. Tu musimy wyjść z charakterem i chłodną głową. Dzisiaj nic się nie wydarzyło. Tylko otworzyłyśmy sobie pewną furtkę. Resztę musimy potwierdzić w piątek i sobotę - oceniła Joanna Wołosz.

Więcej o: