"Opuszczę halę z poczuciem wielkiego żalu". Lavarini podłamany porażką z Serbią

Jakub Balcerski
- W meczu z Serbkami zabrakło mi przede wszystkim duszy - ocenił po porażce z obecnymi mistrzyniami świata trener polskich siatkarek, Stefano Lavarini. Włoski trener nie był zadowolony z gry swoich zawodniczek. - Myślałem, że stać nas na więcej - ocenił szkoleniowiec.

Polskie siatkarki są w mistrzostwach świata nad przepaścią. W środę przegrały gładko 0:3 (24:26, 22:25, 18:25) z Serbkami, a w czwartek zagrają mecz o pozostanie w turnieju przeciwko Amerykankom. To jednak kolejny klasowy zespół, a marzenia o awansie do ćwierćfinału chyba trzeba już odłożyć na bok.

O meczu z Serbią, różnicy klas pomiędzy Polkami a obecnymi mistrzyniami świata, a także tym, jak blisko jego zespół jest odpadnięcia z rozgrywek mówi Sport.pl trener Stefano Lavarini.

Zobacz wideo Barkom Każany Lwów zadebiutował w PlusLidze

Jakub Balcerski: W jakim stopniu wynik 0:3 oddał to, co czuł pan na boisku? To była właśnie taka różnica klas?

Stefano Lavarini: Opuszczę dziś halę z poczuciem wielkiego żalu. Myślę, że nie zaczęliśmy dobrze, zabrakło nam naciskania na rywalki, odpowiedniej odwagi w atakach. Nie podejmowaliśmy odpowiednio ryzyka. Mogliśmy pójść w nieco bardziej wymagającym kierunku. W ostatnich piłkach pierwszego seta można odnaleźć klucz do mówienia o tym, jak mogło to wyglądać inaczej. I w poprzednich pięciu meczach moim zdaniem wyglądaliśmy zupełnie inaczej niż przeciwko Serbii. Czuję, że walczyliśmy tylko trochę. Może mieliśmy aż zbyt dużą świadomość tego, że przed sobą mamy bardzo mocnego rywala. Im o wiele łatwiej się wygrywa, niż nam. Ale jeśli będziemy myśleć tylko o tym, co na papierze, nigdy nie zmienimy nic w naszym życiu.

Polska - SerbiaDwa pościgi nie wystarczyły. Polki przegrywają z mistrzyniami świata

Na czasach często wspominał pan o obronie, jak ustawiać się do konkretnych piłek. Myśli pan, że to w tym elemencie można było wiele zmienić i może gra byłaby nieco inna?

Może i tak, ale w poprzednich meczach, choć wygrywaliśmy, też nie było tak, że wszystko wychodziło idealnie. Mieliśmy dobre odczucia po meczach z Turcją, Dominikanką, czy Tajlandią, ale to nie tak, że wszystko były w nich perfekcyjne. Powtarzaliśmy pewne błędy, musieliśmy się szybko odnajdować w nowych sytuacjach, ale w meczu z Serbkami zabrakło mi przede wszystkim duszy. Próbowałem mówić o tym dziewczynom: "Wróćcie do siatkówki, nie zajmujcie się ciągle czymś abstrakcyjnym, mentalnym, a zacznijcie od czegoś rzeczywistego". Chodziło choćby o to, żeby być bardziej precyzyjnym w czymś, co przygotowaliśmy na to spotkanie, w konkretnych rozwiązaniach. I w wielu z nich mogliśmy wypaść lepiej.

Magdalena Stysiak, Polska - Serbia, MŚ siatkarekStysiak nawet podbijała piłkę nogą, ale Serbii to nie ruszało. Inna półka

W czwartek po meczu z Amerykankami realistycznie może was już nie być na mistrzostwach świata, stracicie szanse na awans do kolejnej fazy. Ma pan to gdzieś z tyłu głowy, czy woli pan myśleć tylko o meczu z USA?

Do tej pory myślałem, że każdego dnia będę myślał tylko o kolejnym meczu. Czy to się zmieniło teraz? Pewnie dowiem się jutro o poranku. Nie podobał mi się jednak ten mecz. Myślałem, że stać nas na więcej, zagranie zupełnie innego spotkania. Wiedzieliśmy, że będzie trudno, od samego początku. Dlatego powiedzieliśmy sobie, że będziemy myśleć tylko o jednym meczu naraz. Kiedy coś zaczynasz, musisz to skończyć z pełnym zaangażowaniem. Jeśli nie, to po co w ogóle zaczynać? Czwartek przyniesie mecz z USA i kolejną szansę, więc musimy się na niej skupić, nawet jeśli przyjdą inne myśli.

Czy gdyby kalendarz wyglądał inaczej wiele by się zmieniło? Pewnie tak, bo układ meczów byłby zupełnie inny. Ale to mentalność przegranych, żeby myśleć o tym, co mogło się wydarzyć inaczej, czy co zależało od innych. Trzeba zacząć od siebie i tego, które mecze mogliśmy wygrać. Musimy grać na sto procent i dopiero potem patrzeć, co się wydarzyło, co się wydarzy, a co mogło się wydarzyć. Pewnie łatwiej byłoby gdybyśmy dopiero mieli przed sobą mecze z czołowymi zespołami na świecie, zgadzam się. Ale nie chcę tak myśleć. Jeśli chcemy coś naprawdę zmienić, musimy być skupieni tylko na walce od pierwszej do ostatniej piłki.

Więcej o: