"Byłam niewygodna" - była reprezentantka Polski ucierpiała za szczerość

Paulina Maj-Erwardt przez wiele lat grała w reprezentacji Polski siatkarek, ale od 2019 roku nie występuje w kadrze. To jej zdaniem to efekt krytyki ówczesnego selekcjonera, Jacka Nawrockiego. - Jeżeli ja za swój głos w kontekście pracy trenera poniosłam odpowiedzialność w postaci braku powołania na kwalifikacje do igrzysk w Tokio, to przyjmuję to - powiedziała w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Paulina Maj-Erwardt karierę w  reprezentacji Polski rozpoczęła w 2006 roku w wieku 19 lat. Ówczesna zawodniczka BKS-u Bielsko-Biała wywalczyła nawet miejsce w składzie na mistrzostwa świata, a z czasem stała się podstawową libero drużyny narodowej. W polskich barwach wywalczyła w 2009 roku brązowy medal mistrzostw Europy. Obecnie jest zawodniczką ŁKS-u Commercecon Łódź.

Zobacz wideo Kibicowski fenomen MŚ siatkarzy. Fani z Tunezji zrobili furorę w Spodku

Maj-Erwardt mówi wprost. "Może byłam niewygodna i nie pasowałam do pewnych rzeczy"

Była libero reprezentacji kraju w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" oceniła postawę swoich koleżanek na mistrzostwach świata. - Wygląda na to, że tak dziewczyny z wyjściowej szóstki, jak i zmienniczki wiedzą, jakie zadania do nich należą i pod tym kątem nasz zespół jest poukładany. Przede wszystkim w meczu z Tajlandią, zobaczyłam inny zespół niż ten, który grał w Lidze Narodów czy jeszcze podczas poprzedzającego mundial turnieju towarzyskiego w Neapolu. Dziewczyny zaprezentowały się bardzo dobrze w każdym elemencie, świetnie realizowały taktykę i zagrały z dużą cierpliwością. - stwierdziła siatkarka ŁKS-u.

Siatkarze Jastrzębskiego WęglaJastrzębski Węgiel wygrał wyścig z czasem i przystąpi w pełnym składzie do sezonu

Maj-Erwardt odniosła się również do wydarzeń z 2019 roku. Przypomnijmy, że głośną sprawą był wtedy konflikt między zawodniczkami i trenerem. Otwarcie mówiły o nim Joanna Wołosz i Malwina Smarzek-Godek, a z czasem dołączyły do nich inne reprezentantki, w tym libero, która przypłaciła tym miejsce w kadrze. Jak teraz twierdzi była to kara za jej zachowanie.

- Jeżeli ja za swój głos w kontekście pracy trenera Jacka Nawrockiego poniosłam odpowiedzialność w postaci braku powołania na kwalifikacje do igrzysk w Tokio, to przyjmuję to. Ja chcę wstać rano i móc spojrzeć w lustro, mówiąc sobie, że jestem fair w stosunku do siebie, niezależnie od tego, jakie konsekwencje ponoszę. Razem z innymi dziewczynami wypowiedziałyśmy wtedy swoją opinię na temat ówczesnego selekcjonera. Może byłam niewygodna i nie pasowałam do pewnych rzeczy. To nie była moja decyzja, ale taka została podjęta, a mnie pozostało ją uszanować - powiedziała libero.

Polska - Korea, MŚ siatkarek, siatkówkaPolki zaczęły MŚ lepiej, niż ktokolwiek przewidywał. Zwycięstwa rozbudzają wyobraźnię

Nie zabrakło pytania o to, kiedy doświadczona zawodniczka zdecyduje się zakończyć karierę. - Kiedyś miałam tak, że chciałam wyznaczyć sobie ten konkretny moment. Dziś czuję, że jest on na wyciągnięcie ręki, ale nie jestem w stanie wskazać dokładnej daty. Na pewno chcę zakończyć karierę z poczuciem satysfakcji, postawienia tej kropki nad "i". Chcę odejść na swoich warunkach - podsumowała Maj-Erwardt.

Więcej o: