Stysiak zagrała koncert, a potem nie mogła uwierzyć. "Nie miałam jeszcze takiego meczu"

- Jestem zaskoczona moim blokiem, chyba nie miałam jeszcze takiego meczu w życiu, żeby zdobyć w ten sposób osiem punktów - mówiła po meczu Magdalena Stysiak, bohaterka wygranego przez polskie siatkarki bez straty seta spotkania z Tajlandią.

Stysiak łącznie zdobyła aż 26 punktów w zaledwie trzy sety, bo Polki pokonały Tajki 3:0 (25:17, 25:17, 25:17). Krótko mówiąc: zagrała koncert. Skończyła to spotkanie ze skutecznością na poziomie aż 67 procent, ale nie to było dla niej największym zaskoczeniem tuż po zejściu z boiska.

Zobacz wideo Tyle zarabia Grbić w reprezentacji Polski. Jak wygląda jego przyszłość? [Sport.pl LIVE]

Osiem bloków, 26 punktów. Koncert Magdy Stysiak. "Jestem zaskoczona"

Dostała swoje częściowe statystyki, a w nich zobaczyła aż osiem punktów zdobytych blokiem. - Jestem zaskoczona moim blokiem, chyba nie miałam jeszcze takiego meczu w życiu, żeby zdobyć w ten sposób osiem punktów. Tym bardziej z takim zespołem. Nie grałam tylko na swojej pozycji, ale tu kluczem były takie szybkie, krótkie akcje, gdzie trzeba było pobiec do pierwszego tempa - tłumaczyła Stysiak. 

- 26 punktów? Pewnie, że ładny dorobek, ale na brawa zasłużył cały zespół. Od początku nie pozwoliliśmy rywalkom, żeby zaczęły grać swoją siatkówkę, czyli ciężkie, długie i trudne akcje. Kończyłyśmy ataki, nie pozwoliłyśmy im na to i to jest dla nas plus. Dobrze, że dzisiaj nie było tych takich wymian minutowych, bo one z azjatyckimi zespołami lubią się zdarzać. To na pewno oszczędziła nas trochę siłowo - podsumowała. 

Polska - TajlandiaPolki rozbiły Tajki. Mecz jak z bajki. Trzy "siedemnastki"

"Prosta, przekątna, kiweczka". Tak Stysiak oszukiwała Tajki swoimi atakami

Dla Stysiak słowem-kluczem podczas tego meczu była także różnorodność. - Tajki miały mnie na pewno rozpracowaną, ale były przygotowane pewnie przede wszystkim na mocne ataki, więc może te kilka kiwek je trochę zaskoczyło - wyjaśniła.

- Turecka atakująca Ebrar Karakurt powiedziała po sparingu z nami w Neapolu, że zaczęła kiwać za późno. Zmieniła swoje ataki dopiero w czwartym secie. Staram się urozmaicać swój atak. Prosta, przekątna, kiweczka. Tak, żeby rywalki nie ustawiały się pod jeden kierunek, tylko nie wiedziały, co zrobić przy kolejnych akcjach - wskazała liderka polskiej kadry.

Magdalena Stysiak i Joanna Wołosz, MŚ siatkarek, siatkówkaTen duet poprowadził Polki do kluczowego zwycięstwa. Nareszcie odpaliło

Stysiak: Pokazałyśmy, że potrafimy trzymać wysoki poziom i z tego możemy być dumne

Zapytana o ważny moment dla samego meczu z Tajkami wskazała drugi set. - Było 4:8, 7:11 i wyprowadziłyśmy tego seta, a potem gładko wygrałyśmy. Znowu podniosłyśmy się i nie nazwałabym tego przestojem, ale już fajną mobilizacją i powrotem do gry jak najbardziej. Widać, że gramy szybszą siatkówkę, nawet ze mną ta gra jest zdecydowanie inna. Cieszę się, że to tak zagrało i chyba każdy jest z tego zadowolony. To był najlepszy mecz naszej kadry w tym sezonie, w którym miałam okazję grać - oceniła Stysiak. - Czasem popełniamy jeden, drugi błąd z rzędu i to nas trochę ściąga z nóg. Pokazałyśmy dzisiaj, że potrafimy trzymać wysoki poziom, grać dobrą siatkówkę i z tego możemy być dumne - dodała.

Ile zmienia ta wygrana w podejściu Polek do dalszej części fazy grupowej i całego turnieju? - To zwycięstwo może nam dać nie tyle dużo pewności siebie, ile dobre, odpowiednie nastawienie do kolejnego meczu. Wiemy, że musimy wyjść i zagrać taką samą, jak nie jeszcze lepszą siatkówkę. Zadanie na Koreę będzie to samo: wygrać mecz - zakończyła Magdalena Stysiak.

Polska - Chorwacja, siatkówka, MŚ siatkarekTak wygląda tabela "polskiej" grupy po wygranej z Tajlandią. Brawo, brawo

Początek kolejnego meczu Polek, z Koreą Południową, w środę o godzinie 20:30 w Ergo Arenie w Trójmieście. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: