Od niedzieli Portoryko jest w centrum katastrofalnego w skutkach huraganu Fiona, który w 5-stopniowej skali klasyfikowany jest w czwartej kategorii. Wiatr osiągający prędkość nawet 165 km/h sprawia, że na wyspie dochodzi do powodzi błyskawicznych i lawin błotnych, wskutek których jak dotąd życie straciły dwie osoby.
Efektem żywiołu jest to, że niemal cały kraj został odcięty od prądu, a do tego dochodzą poważne problemy m.in. z komunikacją czy transportem. Dotknęły one siatkarki z tego kraju, które miały wylecieć do Holandii na mistrzostwa świata. Wskutek fatalnej sytuacji w kraju, nie zdołały na czas wylecieć do miejsca rozgrywania turnieju.
Portorykańska federacja przekazała, że żywioł poniekąd uwięził pięć siatkarek, które nie były w stanie dotrzeć w poniedziałek na lotnisko, z którego reszta kadry odlatywała do Europy. Jak wynika z oficjalnego oświadczenia, Raymariely Santos, Diana Reyes, Neira Ortiz, Paola Rojas i Alba Hernandez "nie były w stanie opuścić domów".
Cała piątka zdołała ruszyć w podróż dopiero w czwartek i po międzylądowaniu w Filadelfii mają dotrzeć do Holandii w piątek. Będą miały jednak bardzo mało czasu na przygotowanie się do turnieju, bowiem już w sobotę o godzinie 14:00 reprezentantki tego kraju zagrają z Belgijkami.
- Nasza drużyna będzie kompletna. Wiemy, że pojawiło się wiele komentarzy, w których zarzuca się złe intencje naszym zawodniczkom i federacji. Te głosy próbowały storpedować nasz udział w mistrzostwach świata. Cały czas utrzymywaliśmy jednak kontakt z FIVB i NORCECA, informowaliśmy je o sytuacji w Portoryko. Podjęliśmy wszelkie kroki, by nasza kadra przybyła do Holandii na czas - ogłosił Cesar Trabanco, prezes portorykańskiej federacji.
Tegoroczne mistrzostwa świata w siatkówce kobiet potrwają od 23 września do 15 października, a mecze będą rozgrywane w Holandii i Polsce. Reprezentantki Portoryko w pierwszej fazie zagrają w grupie A z Włoszkami, Holenderkami, Belgijkami, Kamerunkami i Kenijkami.