Nikola Grbić ujawnia, co powiedział Polakom. I te słowa o Kurku

- Co powiedziałem zawodnikom po meczu? Że jestem z nich dumny. Z tego, jak się poprawiali od pierwszego dnia w turnieju i jak stawiali sobie coraz większe wymagania - powiedział w rozmowie z TVP Sport selekcjoner siatkarskiej rerpezentacji Polski Nikola Grbić. W wyjątkowy sposób wyróżnił też Bartosza Kurka.

Reprezentacja Polski nie zdobyła złotego medalu mistrzostw świata po raz trzeci z rzędu. Kadra prowadzona przez Nikolę Grbicia wygrała pierwszego seta z Włochami (25:22), ale w trzech kolejnych partiach lepszy okazał się zespół z Półwyspu Apenińskiego. Tym samym Italia zdobyła pierwszy złoty medal na mundialu od 1998 roku, kiedy to pokonała w finale 3:0 reprezentację Jugosławii.

Zobacz wideo Tomek Fornal i Kuba Kochanowski zażartowali z Bartka Kurka. Wszystko nagrał rozbawiony Karol Kłos

Nikola Grbić skomentował porażkę w finale MŚ

- Oczywiście, jestem rozczarowany – to były pierwsze słowa Nikoli Grbicia w rozmowie z TVP Sport po meczu. - Graliśmy w czasie całego turnieju bardzo dobrze. Zasłużyliśmy, żeby zagrać w finale. Zagraliśmy przeciwko zespołowi, który pokazuje niesamowity poziom siatkówki. W porównaniu do meczu o trzecie miejsce w Lidze Narodów (Polacy wygrali 3:0 – red.) poprawili się niesamowicie mocno. Ten zespół nie był nawet blisko tego, który był tam. Po prostu był dużo lepszy. Pokazali swoją klasę. Byli dzisiaj lepsi. Trzeba czekać na następne spotkanie z nimi, żeby pokazać swoją wyższość – powiedział selekcjoner Polaków.

Zaraz po ostatniej akcji Grbić przemawiał do swoich zawodników. Potem miał jeszcze okazję porozmawiać z nimi w szatni przed ceremonią wręczenia nagród. - Powiedziałem, że jestem z nich dumny. Z tego, jak się poprawiali od pierwszego dnia w turnieju i jak stawiali sobie coraz większe wymagania – powiedział Grbić.

Chwilę później postanowił wyróżnić Bartosza Kurka – kapitana polskiej kadry, który został wybrany najlepszym atakującym mistrzostw. - Bartek Kurek stał się idealnym modelem zawodnika, lidera drużyny. Każdy się w niego wpatrywał. Ale też to jak trenował i jak wszystko robił dla drużyny. Inni szli jego śladem. Oczywiście on jest rozczarowany tak jak ja. Ale jego wartość jest większa niż to, co widać w statystykach – powiedział trener.

Polacy nie zdołali obronić mistrzowskiego tytułu, ale wicemistrzostwo po dwóch triumfach to też dobry wynik. - Nie było wisienki na torcie, ale upiekliśmy całkiem niezły tort. Może straciliśmy trochę za dużo energii w poprzednich meczach. Było dużo emocji, byliśmy wyczerpani. Jako kiedyś zawodnik, a teraz trener chcę powiedzieć, że w jednym sezonie zdobycie dwóch medali to trudna rzecz. To coś ważnego dla mnie. I zagrali tutaj lepiej niż w Bolonii – powiedział Grbić. Nie chciał jednak tłumaczyć porażki zmęczeniem i przyznał, że Włosi pokazali wielką klasę. - Ale przede wszystkim Włosi zasłużyli na zwycięstwo. Byli bardzo cierpliwi, zdobywali punkty w różny sposób. Zasłużyli na złoto i gratuluję im.

Za dwa lata w Paryżu odbędą się igrzyska olimpijskie, które od lat są koszmarem dla polskich siatkarzy. Grbić przyszedł, aby przełamać klątwę ćwierćfinału. Mistrzostwa świata były jednym z pierwszych etapów budowania zespołu, który ma w końcu przywieźć medal igrzysk. - Podchodziłem tak do tego turnieju, i powiedziałem to na pierwszym spotkaniu z zawodnikami i sztabem. Nie możemy czekać na igrzyska, żeby wtedy stać się lepszymi. Musimy się poprawiać od pierwszego dnia turnieju, już teraz. Musimy pomagać naszej sile. Myślę, że zrobiliśmy świetną robotę. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie jeszcze lepiej – zakończył trener.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.