Brazylia wyrównała rekord MŚ. Potężne bomby serwisowe i rozpaczliwa obrona Słowenii

Łukasz Jachimiak
Przystawka przed ucztą była skromna. W meczu o brązowy medal mistrzostw świata siatkarzy Brazylia wygrała ze Słowenią 3:1 (25:18, 25:18, 22:25, 25:18). O godzinie 21.00 wielki finał Polska - Włochy!

W sobotę w katowickim Spodku Brazylijczycy przegrali z Polską 2:3 pasjonujący thriller w półfinale MŚ. Tamtejsze media pisały, że nasza reprezentacja jest katem Brazylii. To dlatego, że w 2014 i 2018 roku pokonaliśmy ją w finałach, a teraz zagrodziliśmy jej drogę do meczu o tytuł.

Zobacz wideo Skoczkowie narciarscy "w tenisowej piaskownicy". Kamil Stoch uspokaja Igę Świątek

Aż do teraz Brazylia grała we wszystkich finałach MŚ w XXI wieku! W 2002, 2006 i 2010 roku te finały wygrała - kolejno z Rosją, Polską i Kubą. Teraz zdobyła szósty medal MŚ z rzędu.

Złoto, złoto, złoto, srebro, srebro, brąz - oto trzecia najlepsza medalowa seria w historii siatkarskich MŚ. W latach 1949-1966 sześć medali z rzędu wywalczył też Związek Radziecki. Siatkarze ZSRR zdobyli kolejno: złoto, złoto, brąz, złoto, złoto, brąz. W tych samych latach sześć razy z kolei na podium stawały też drużyny Czechosłowacji (srebro, srebro, złoto, srebro, srebro, złoto).

Spodek pełen polskich kibiców już na meczu o brąz

Brazylijczycy swój brąz w Spodku podnieśli z parkietu po meczu zupełnie innym od półfinałowego z Polską. Tu nie było nieustannej wymiany ciosów. Słoweńcy zagrażali im przez połowę pierwszego seta, ale przegrywając 11:15 podopieczni Renana Dal Zotto wrzucili wyższy bieg i bez trudu odjechali.

Zrobili to przede wszystkim przez wzmocnienie zagrywki. Potężne bomby serwisowe Lucasa, Leala i Bruno zepchnęły Słoweńców do rozpaczliwej obrony. Ogromne kłopoty w przyjęciu przełożyły się na ich atak. Od wspomnianego stanu 15:11 Słoweńcy do końca seta zdobyli tylko trzy punkty, a Brazylijczycy aż 14. W drugiej partii faworyt też dominował i wygrał identycznie jak w pierwszej - 25:18.

Przykro było na to patrzeć ze względu na kilkusetosobową, kolorową grupę kibiców, którzy przyjechali za swoją kadrą ze Słowenii. I ze względu na 7-8 tysięcy polskich kibiców. Mimo że finał zaplanowano na godzinę 21, to Spodek był głośny już kilka godzin wcześniej. A rozgrzałby się jeszcze lepiej, gdyby od początku lepiej zagrali Słoweńcy.

Gdy w trzecim secie Brazylia nagle stanęła, nasza hala ożyła. Prowadząc 14:7 i 15:9 Brazylijczycy najwyraźniej się rozluźnili. Kilka minut później zrobiło się 17:16 dla Słowenii, która już tego nie wypuściła! Końcówkę tego seta Spodek przeżywał we właściwym sobie stylu.

Jeszcze głośniej było na początku czwartej partii. Słoweńcy zaczęli ją od prowadzenia 4:0 i trener Dal Zotto szybko prosił o przerwę. Poskutkowało - kilka minut później po asie serwisowym Wallace'a było 6:5 dla Brazylii. Słoweńcy trzymali się punkt-dwa za Brazylijczykami, aż po bloku Lucasa przegrywali 11:14 i trener trener Cretu poprosił o czas przy wyniki. Ale tym razem Brazylijczycy już się nie zdekoncentrowali i spokojnie zrobili swoje. Przy zagrywce Wallace'a odjechali na 16:11 i pewnie wygrali tę partię oraz cały mecz.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.