Kochanowski zaimponował amerykańskiemu siatkarzowi. Bez wzajemności. "Bardzo ciężko"

- Widziałem wypowiedź Matthew Andersona. Bardzo miło mi się zrobiło - przyznaje Jakub Kochanowski, wymieniony przez Amerykanina w pierwszej kolejności wśród polskich siatkarzy, którzy najbardziej mu imponują. Ale nie odwdzięczył mu się, bo sam u rywala w ćwierćfinale mistrzostw świata, woli Micah Christensona. Był najlepszy w meczu 1/8 finału z Tunezją, ale nie był całkiem zadowolony. - Obiecuję, że po złotym medalu będę, nawet choćbym miał 0 procent skuteczności - deklaruje ze śmiechem.

Prawie półtora tygodnia dziennikarze pracujący przy mistrzostwach świata czekali, by w strefie wywiadów zobaczyć uśmiech na twarzy Jakuba Kochanowskiego. Polscy siatkarze dali już wcześniej powód do radości sobie i kibicom. Wygrali fazę grupową, tracąc przy tym tylko seta, którego oddali wymienianym w ścisłym gronie faworytów mundialu Amerykanom. Środkowy Asseco Resovii rozmawiał z mediami w tym czasie regularnie, ale dotychczas zachowywał skupienie i powagę. Czasami wręcz wydawał się dość spięty. Po dającej przepustkę do ćwierćfinału wygranej z Tunezją 3:0 wreszcie był nieco bardziej rozluźniony.

Zobacz wideo Kontrowersyjny format MŚ siatkarzy. Polacy uprzywilejowani. "Bolączka siatkówki od lat"

"Na szczęście żaden z nas nie miał w głowie takich myśli"

25-latek jest od początku turnieju bardzo pewnym punktem w ekipie biało-czerwonych. W niedzielnym pojedynku z afrykańską drużyną był wręcz najpewniejszym. Skończył wszystkie pięć ataków, a do tego posłał cztery asy i zaliczył punktowy blok. Wszyscy go chwalą za ten występ, zwłaszcza za zagrywkę. Ale sam zainteresowany nie daje się ponieść zachwytom.

- Na pewno jestem w miarę zadowolony z dyspozycji w tym meczu, ale najważniejsze będzie to, w jakiej będziemy w czwartek i też na tym się skupiam. Żeby przynajmniej taki serwis jak w niedzielę zaprezentować w ćwierćfinale - zaczyna ostrożnie.

Skąd to "w miarę"? Bo wychodzi z założenia, że zawsze może być lepiej. - Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek zawodnik w swojej karierze zagrał mecz, w którym wszystko zrobił perfekcyjnie. I myślę, że najlepsza droga do rozwoju jest taka, by do tego wracać - podkreśla środkowy.

Koledzy zatuszowali problemy Bartosza Kurka. Fornal odwdzięczył się kibicomKoledzy zatuszowali problemy Bartosza Kurka. Fornal odwdzięczył się kibicom

Dziennikarze postanowili więc sprawdzić, co jest potrzebne, by był w pełni zadowolony, bez żadnego "ale". Jeden z nich spytał, czy wystarczające będzie wywalczenie 11 września złotego medalu.

- Tak, obiecuję (śmiech). Wtedy będę zadowolony. Nawet jak nie będę miał 100 procent skuteczności. Mogę mieć nawet 0 procent, bylebyśmy wygrali finał - dodaje ożywiony Kochanowski.

Zapewnia, że od razu po zakończeniu meczu ze znacznie mniej wymagającymi Tunezyjczykami on i jego koledzy zaczęli skupiać swoje myśli na kolejnym rywalu. Z Amerykanami w hitowym pojedynku zmierzą się w czwartek. O ile na spotkanie z tak klasowym zespołem nikt nie potrzebuje dodatkowej motywacji, to mogą się pojawić problemy, gdy po drugiej stronie siatki staje znacznie niżej notowana drużyna, która marzy raczej tylko o tym, by wygrać choćby seta. A taką był zespołu z Afryki.

- Nie było trudno się nam zmobilizować. Uważam, że wręcz przeciwnie. Jesteśmy na takim etapie turnieju, że każde potknięcie powoduje zakończenie udziału w nim. Na szczęście żaden z nas nie miał w głowie takich myśli, że to spotkanie samo się wygra - podkreśla gracz Resovii.

Anderson wyróżnia Kochanowskiego, Kochanowski Christensona

Można się zastanawiać, czy w taką pułapkę wpadli reprezentanci Stanów Zjednoczonych. Kilka godzin wcześniej zmierzyli się z Turkami, którym nikt nie dawał większych szans. Tymczasem faworyci roztrwonili prowadzenie 2:0 w setach i zwycięstwo zapewnili sobie dopiero po zaciętym tie-breaku 15:12.

- Nie widziałem, co się stało i dlaczego ten mecz się odwrócił. Na pewno Amerykanie mieli potencjał, by wygrać 3:0, ale nie wiem, czy to było spowodowane obniżeniem ich poziomu, czy podniesieniem poziomu Turków - zastrzega Polak.

Nie ma on wątpliwości, że mimo tego małego potknięcia biało-czerwoni nie mogą się spodziewać w ćwierćfinale łatwiejszej niż można byłoby wcześniej zakładać przeprawy. I to mimo że pierwszą odsłonę rywalizacji między tymi drużynami podczas obecnych MŚ mamy już za sobą i zakończyła się sukcesem siatkarzy Nikoli Grbicia. Obrońcy tytułu w fazie grupowej wygrali w Katowicach 3:1. Tamto spotkanie nie miało jednak dużych konsekwencji. To, które odbędzie się za trzy dni w Gliwicach, będzie meczem o wszystko - przegrany zostanie z pustymi rękami, a triumfator znajdzie się w strefie medalowej.

- Myślę, że atmosfera będzie naprawdę gorąca. Z perspektywy Amerykanów na pewno nie będzie to łatwy pojedynek, bo zawsze ciężko się gra z gospodarzem. To z kolei zmotywuje ich na 100 procent i spowoduje, że dla nas nie będzie to łatwe spotkanie - analizuje Kochanowski.

Bartosz KurekKurek będzie oglądał mecz z Tunezją. "Muszę coś poprawić. Przesadnie zadowolony nie jestem"

Czy jego zdaniem wszyscy polscy zawodnicy muszą zagrać idealnie, by wygrać z wymienianą przez niektórych nawet jako główny faworyt tych MŚ drużyną z USA? Okazuje się, że nie, ale to i tak nie daje zbyt dużego marginesu błędu.

- Musimy zagrać przynajmniej trochę lepiej niż USA, a to będzie bardzo trudne - zastrzega środkowy.

Został on wymieniony w pierwszej kolejności przez słynnego Matthew Andersona, gdy ten przed meczem grupowym Polska - USA został spytany o to, kto z biało-czerwonych mu najbardziej imponuje. Potem dołożył jeszcze Aleksandra Śliwkę i Kamila Semeniuka.

- Widziałem jego wypowiedź. Bardzo miło mi się zrobiło, bo też uważam, że jest bardzo utytułowanym i fantastycznym zawodnikiem ze świetnym dorobkiem - podkreśla 25-latek.

Sam jednak na podobnie postawione pytanie pod kątem ekipy Stanów Zjednoczonych wskazuje na innego zawodnika.

- Micah Christenson jest w tym momencie jednym z najlepszych rozgrywających na świecie i na pewno bardzo ciężko się będzie przeciwko niemu grało - argumentuje środkowy.

W meczu grupowym z Polakami amerykańskiej jedynki na rozegraniu zabrakło. Jako powód wskazano kłopoty zdrowotne. W 1/8 finału 29-letni gracz już wystąpił i należy się spodziewać, że w czwartek również go nie zabraknie. Wówczas więc Kochanowski i jego koledzy staną przed trudnym zadaniem odczytania zamiarów grającego w sposób nieszablonowy siatkarza i pokrzyżowania planów jego i reszty zespołu z USA.

Więcej o: