Koledzy zatuszowali problemy Bartosza Kurka. Fornal odwdzięczył się kibicom

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Tunezyjscy siatkarze w meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Polską grali bez nominalnego atakującego, ale po drugiej stronie parkietu na tej pozycji też nie było kolorowo. Kłopoty Bartosza Kurka skutecznie tuszowali koledzy i obrońcy tytułu zgodnie z planem nie oddali rywalom seta. Kibice biało-czerwonych efektownie powitali Tomasza Fornala, gdy wszedł na parkiet w trzecim secie, a ten odwdzięczył się zakończeniem najdłuższej akcji spotkania.

We wcześniejszym meczu w Arenie Gliwice Amerykanom, jednemu z faworytów turnieju, zajrzało w oczy widmo sensacyjnej porażki i awans wywalczyli dopiero po zaciętym tie-breaku. W kuluarach zaczęto więc żartować, że może w takim razie Polacy powinni się mocniej obawiać Tunezyjczyków. Ci jednak nie mieli argumentów, by zagrozić obrońcom tytułów. Gra tych ostatnich chwilami była dość daleka była od idealnej i o ile wystarczyła na gładkie zwycięstwo nad outsiderem z Afryki, to w ćwierćfinale z USA słabsze momenty mogą się okazać znacznie bardziej kosztowne.

Zobacz wideo Kontrowersyjny format MŚ siatkarzy. Polacy uprzywilejowani. "Bolączka siatkówki od lat"

Cierpienia Kurka, Kochanowski na przeciwległym biegunie

Brak nominalnego atakującego gotowego do gry i problemy z przyjęciem – te dwa aspekty jako główne bolączki rywali wymieniał przed meczem statystyk reprezentacji Polski Marcin Nowakowski. Siatkarze prowadzeni przez Nikolę Grbicia zrobili z tej wiedzy użytek. Nękali rywali mocnymi serwisami. Przesunięty z przyjęcia na atak Hamza Nagga robił co mógł, ale nie był w stanie zbyt często zaklinać rzeczywistości. Mecz zakończył z 29-procentową skutecznością.

Bartosz Kurek, MVP poprzednich mistrzostw świata, zwłaszcza na początku również cierpiał katusze. W pierwszym secie skończył zaledwie jedną z ośmiu piłek. W dalszej części spotkania radził sobie już trochę lepiej, ale tego występu kapitan na pewno nie będzie dobrze wspominał. Atak na poziomie 43 procent, trzy zepsute zagrywki bez asa i jeden blok to nie są statystyki, do których 33-latek przyzwyczaił siebie, kibiców i kolegów z kadry.

Na szczęście dla niego ci ostatni radzili sobie znacznie lepiej, a wyróżniał się zwłaszcza Jakub Kochanowski. Środkowy był bezbłędny w ataku, a do tego posłał cztery asy i blok. Kamil Semeniuk nie zawodzi od początku mundialu, choć tym razem w oczy rzuciło się jego pięć zepsutych serwisów. Nikt wśród biało-czerwonych nie popełnił ich równie dużo. 

Z USA o powrót do Spodka

Dobre wejście po raz kolejny w tym turnieju zanotował Tomasz Fornal. Gdy pojawił się na boisku w trzecim secie przy stanie 10:9, to kibice powitali go brawami i okrzykami tylko nieco mniej intensywnymi niż te, którymi celebrowali wygrane przez Polaków akcje. On odwdzięczył się im, gdy zakończył zdecydowanie najdłuższą wymianę meczu, po której gospodarze wyszli na prowadzenie 22:18. Obie ekipy popisywały się wówczas efektownymi obronami, a ostatnie słowo należało właśnie do przyjmującego Jastrzębskiego Węgla, który zaatakował z drugiej linii.

Biało-czerwoni mieli dużą przewagę dzięki mocnej zagrywce, ale w pierwszej partii nie miało to przełożenia na efektywność w wykańczaniu akcji. Wraz z rozwojem meczu skuteczność rosła, a ostatecznie zapisali na swoim koncie dziewięć asów przy 17 zepsutych serwisach. Tunezyjczycy przy 11 błędach w tym elemencie zanotowali tylko jeden punkt.

Obrońcy tytułu mają za sobą pierwszy mecz, służący niejako przyzwyczajeniu się do Areny Gliwice. W fazie grupowej występowali bowiem w katowickim Spodku. By do niego wrócić będą musieli w czwartek pokonać ekipę z USA. W pierwszym etapie rywalizacji wygrali z nią 3:1, ale wówczas w szeregach przeciwników nie było jednej z kluczowych postaci, czyli rozgrywającego Micah Christensona. Należy się spodziewać, że w ćwierćfinale już pojawi się na boisku.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...