Tunezyjczycy w ataku jak Polki w LN. W ich meczu trener pobił się z siatkarzem

Sytuację reprezentacji Tunezji w mistrzostwach świata, rywala polskich siatkarzy w wieczornym meczu 1/8 finału, można porównać do tej, w której była kobieca reprezentacja Polski w tegorocznej Lidze Narodów, bowiem ma duże problemy z pozycją atakującego. Na spotkaniach z udziałem tej drużyny dochodzi czasem do mocno niecodziennych wydarzeń. Tak było m.in. wtedy, gdy w drużynie rywala doszło do bójki między trenerem i zawodnikiem.

Tunezyjczycy to drugi egzotyczny rywal Polaków w tegorocznych mistrzostwach świata. W fazie grupowej zmierzyli się z Meksykanami i wygrali z nimi dość pewnie 3:0. Teraz, w 1/8 finału, czeka ich pojedynek z podopiecznymi Antonio Giacobbe, których obecność w czołowej "16" tego turnieju można uznać za pewną niespodziankę. Trudno spodziewać się, by afrykańska drużyna była w stanie zagrozić biało-czerwonym w większym stopniu niż Latynosi, ale przeanalizować ich styl gry sztab obrońców tytułu musiał tak jak w każdym innym wypadku.

Zobacz wideo Kontrowersyjny format MŚ siatkarzy. Polacy uprzywilejowani. "Bolączka siatkówki od lat"

Braki w ataku, nadzieja w przyjmujących i ryzykownej zagrywce

Na podstawie rozmowy ze statystykiem reprezentacji Polski można powiedzieć, że Tunezyjczycy mierzą się teraz z tą samą bolączką co polskie siatkarki w Lidze Narodów, kiedy nie miały do dyspozycji żadnej atakującej i z konieczności na tę pozycję była przesuwana jedna z przyjmujących. 

- Jest to zespół w jakiś sposób poukładany przez trenera. Natomiast z pewnością osłabia go brak nominalnego pierwszego, jak i drugiego atakującego. Pierwszy – Wassim Ben Tara – nie jest z zespołem, a drugi - Ali Bongui - bardzo ciekawy, leworęczny zawodnik, na tę chwilę nie jest w pełni dyspozycji i do tej pory nie grał. Nie wiemy, jak będzie z nami, ale z tego co widzieliśmy, to dalej nie jest w stanie. W związku z tym mają kłopoty po przekątnej, co też ogranicza w pewien sposób rozwiązania rozgrywającemu - analizuje w rozmowie ze Sport.pl Marcin Nowakowski.

Jak dodaje, kiedy już jednak niedzielni rywale Polaków mają piłkę na siatce, to potrafią być niebezpieczni. - Grają w miarę szybko do skrzydeł, zwłaszcza do przyjmujących i różne warianty akcji w pierwszym tempie. Ich słabością do tej pory było przyjęcie. W momencie, gdy odrzucimy ich od siatki swoją zagrywką, to powinno być nam dużo łatwiej - zaznacza.

Jako tych, którzy mogą sprawić gospodarzom meczu w Gliwicach pewne problemy w ofensywie, wskazuje parę przyjmujących Elyesa Karamosliego i Aymena Bouguerrę. Tunezyjczycy mogą być również groźni na zagrywce.

- Mogą postawić na duże ryzyko w tym elemencie i mają dwóch albo trzech chłopaków, którzy potrafią naprawdę mocno „kopnąć". Należy oczekiwać, że dziś będą ryzykować, bo z nami muszą - kwituje Nowakowski.

Trener i zawodnik rywali się bili, a Tunezyjczycy patrzyli

W ostatnich 20 latach w mistrzostwach Afryki Tunezji na podium zabrakło tylko raz. O miano najlepszej ekipy na kontynencie zazwyczaj walczyli z Egiptem i Kamerunem. Z pierwszym z rywali zwykle też rywalizowali o awans na igrzyska.

- Obie drużyny można też podobnie scharakteryzować. Zawodnicy mają dość dobre warunki fizyczne i technikę. Brakuje im przede wszystkim ogrania na arenie międzynarodowej i cierpliwości w prowadzeniu gry. Ze względu na to drugie w ataku radzą sobie lepiej, a gorzej jest z blokiem i obroną, co przekłada się na skuteczność w grze - opisuje w rozmowie ze Sport.pl Grzegorz Ryś, który w przeszłości prowadził seniorską reprezentację Egiptu i tę do lat 23.

Zwraca on uwagę na postać trenera Antonio Giacobbe. Włoch od około 20 lat jest związany z afrykańską siatkówką i na przemian pracował w tym okresie w Tunezji i Egipcie.

- Analizując skład ich grupy, można powiedzieć, że mieli dość łatwe zadanie, bo wystarczyło pokonać Portoryko. Myślę, że 1/8 finału to wszystko, na co ich stać - ocenia ekspert.

Opisując specyfikę afrykańskiej siatkówki, sięga do własnych wspomnień z czasu pracy w Egipcie.

- Tam jeśli trenerem zostaje ktoś miejscowy, to na podstawie znajomości i układów towarzyskich. Działacze próbują rządzić i mieć wpływ na budowanie drużyny. Nie liczą się wówczas umiejętności zawodników. Protestowanie przeciwko temu grozi utratą posady. Sam się o tym przekonałem - zaznacza.

Z trybun obserwował on mecz mistrzostw Afryki w 2015 roku między Tunezją i Egiptem, który na długo zapadł w jego pamięci. 

- Egipt był wówczas prowadzony przez zagranicznego trenera, który nie był lubiany przez zawodników. Gdy dokonywał podwójnej zmiany, to jeden ze zdjętych graczy był wyraźnie tym obrażony. Gdy szkoleniowiec powtórzył ten manewr w drugim secie, to ten sam zawodnik zaczął gestykulować w stronę siedzącego na zapełnionych trybunach brata i oświadczył trenerowi, że nie wraca na boisko. Potem podczas zmiany stron nagle patrzę, a szkoleniowiec i zawodnik biją się i to na pięści. Dodatkowo wspomniany brat doskoczył do nich i też rzucił się na trenera. Czterech ochroniarzy musiało go odciągać i z trudem im się to udało - relacjonuje Ryś, który od kilku lat pracuje w Izraelu.

Jako widz był on świadkiem również innej ciekawej sytuacji związanej z egipską kulturą. - Nagle podczas meczu widziałem, jak z trybun w stronę sędziego lub trenera leciały buty. Potem się dowiedziałem, że to akt najwyższej zniewagi i publiczność robi tak na meczach, gdy jest zniesmaczona - opowiada ekspert.

Początek spotkania Polski z Tunezją w niedzielę o godzinie 21:00. Wygrany z tej pary w ćwierćfinale MŚ zmierzy się ze zwycięzcą meczu USA - Turcja. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: