"Nie będzie powtórki. Będę miał wesele". Łomacz chce kolejnego złota MŚ

Łukasz Jachimiak
- Żadnego wariactwa nie będzie! Przyszła żona by się wkurzyła - mówi Grzegorz Łomacz. Idealny scenariusz rozgrywającego reprezentacji na najbliższe dni jest taki: kolejny złoty medal mistrzostw świata a zaraz po nim ślub i wesele. Z fryzurą mniej wyszukaną niż ta, w jakiej wrócił z MŚ 2018.

We wtorek na MŚ siatkarzy 2022 zostanie rozegrany hit fazy grupowej. W katowickim Spodku zmierzą się Polska i USA (początek o godzinie 20.30). Przed tym meczem z dziennikarzami spotkał się rozgrywający Grzegorz Łomacz.

Zobacz wideo Tomek Fornal i Kuba Kochanowski zażartowali z Bartka Kurka. Wszystko nagrał rozbawiony Karol Kłos

Łukasz Jachimiak: Jesteście gotowi na mecz z USA, czyli pierwszy wielki test na mistrzostwach świata 2022?

Grzegorz Łomacz: Tak. Wiemy, że trzeba uważać na wszystko. Oni są świetnie zorganizowanym zespołem, grają bardzo dużo pajpa, chyba najwięcej na świecie. Musimy być gotowi zwłaszcza na to.

Micah Christenson to oczywiście jeden z najlepszych rozgrywających na świecie?

- Jak najbardziej. Ale na każdej pozycji jest tam top światowy. Dlatego szykuje się bardzo ciekawe widowisko.

Amerykanie są dla was wyjątkowo trudnym rywalem. Z czego to wynika, że mecze z nimi są aż tak trudne?

- Oni są świetnie zorganizowanym zespołem, grają strasznie niewygodnie. Ale są do ugryzienia. Tylko musimy grać bardzo dobrze, musimy być przygotowani na każdą sytuację w meczu.

Miesiąc temu Amerykanie nie dali wam szans w półfinale Ligi Narodów - w Bolonii przegraliście 0:3.

- Ale teraz jesteśmy zespołem lepszym o miesiąc solidnej pracy. Myślę, że zrobiliśmy przez ten czas skok jakościowy, że jesteśmy lepiej zorganizowani.

Ale Amerykanie pewnie też zrobili taki skok. Zwłaszcza że do gry wrócił Matthew Anderson.

- Zgadza się, on daje tej drużynie piekielnie dużo. Trudno znaleźć u nich jakieś słabe punkty. I na pewno oni też przygotowywali najlepszą formę na teraz, na mistrzostwa świata.

Co powiesz kibicom, którzy uważają, że Polska może przegrać, chcąc sobie wybrać przeciwnika w 1/8 finału i w ewentualnym ćwierćfinale?

- Polska nie może sobie wybrać przeciwnika. Polska ma grać jak najlepiej w każdym meczu. Do tego będziemy dążyć. Jest na tych mistrzostwach kilka tak mocnych zespołów, że nie możemy kalkulować, tych musimy grać swoje, żeby w walce na niuanse, na dyspozycję dnia liczyć na sukces.

Sporo się mówi o presji, pod jaką gracie. Ty jako najstarszy, bardzo doświadczony i znany z poczucia humoru dbasz o rozładowywanie atmosfery w kadrze?

- Tak, lubię czasem pożartować z chłopaków, poironizować. Ale tak naprawdę każdy w naszej ekipie umie fajnie zażartować sytuacyjnie. Jest między nami chemia. Teraz jest dużo nowych twarzy, jest trochę inaczej i niektórych chłopaków brakuje, ale weszli nowi i oni też są super gośćmi.

Atmosfera jest taka jak wtedy, gdy zdobywaliście poprzednie mistrzostwo świata? Kibice na pewno pamiętają, jaki show zrobiłeś na Gali Mistrzów Sportu, tłumacząc przemówienie Vitala Heynena. Z Nikolą Grbiciem aż tak rozrywkowo chyba nie jest?

- Wbrew pozorom Nikola potrafi się uśmiechnąć i pożartować. Ale na pewno Nikola i Vital to dwa bieguny. To zupełnie inne style pracy. Ale ten Nikoli też nam pasuje. Od Vitala można było bardzo dużo wyciągnąć, on bardzo dużo pomagał, a Nikola zaraża spokojem. On daje bardzo dużo pewności. No i u niego też wszyscy przyjeżdżają i zasuwają na 120 procent.

Grbiciowi pomagasz zbudować nowy numer 1 polskiego rozegrania. Jako bardzo doświadczony i utytułowany zawodnik wspierasz Marcina Janusza, który gra w podstawowym składzie. Jak go oceniasz?

- Trudno się ocenia kolegę. Ale to jest jego pierwszy sezon w reprezentacji w takiej roli, a on już świetnie sobie radzi. Naprawdę gra fenomenalnie, bardzo dobrze prowadzi drużynę. A cały czas jeszcze nabiera doświadczenia.

Fetując złoto MŚ 2018, zmieniłeś albo zmieniono ci fryzurę i to był hit. W tym roku będzie powtórka?

- Na pewno nie będzie powtórki! Chwilę po turnieju będę miał wesele.

W rodzinie czy swoje?

- Swoje, więc żadnego wariactwa nie będzie! Przyszła żona by się wkurzyła, ha, ha. Ale jeśli 11 września zdobędziemy złoto, to nad jakąś delikatną zmianą fryzury się zastanowię.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.